Rozmowa z Rafałem Gęburą o pracy z trudną młodzieżą w ośrodku wychowawczym, o historiach wychowanków, zaniedbaniu, ucieczkach i granicach pomocy wychowawczej.
Key Takeaways
- Zachowania trudnej młodzieży zwykle mają długą historię zaniedbania i krzywdy, a nie jednorazową przyczynę.
- Zaufanie i uważność dorosłego to fundament pracy wychowawczej i początek zmiany.
- Brak wsparcia psychiatrycznego i psychologicznego systemowo obciąża placówki wychowawcze.
- Rodzina pochodzenia ma decydujący wpływ na rozwój dziecka, a jej współpraca z ośrodkiem jest często niewystarczająca.
What the video covers
- Rafał Gębura, dyrektor/wychowawca w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, opowiada o pracy z trudną młodzieżą trafiającą do placówek z decyzji sądu.
- Wychowankowie często przychodzą z dokumentacją zawierającą diagnozy i orzeczenia, ale bez pełnej historii życia, którą odkrywa się stopniowo.
- Rozmówca podkreśla, że 'nie ma złych dzieci' – zachowania problemowe są wynikiem zaniedbań, przemocy, głodu i obojętności ze strony dorosłych.
- Opisane są przykłady: dziecko kradnące chleb na później, skrajnie zaniedbane domy oglądane przez kuratora, dziecko, które dokonało zabójstwa po długim procesie krzywdzenia.
- Pierwsze rozmowy z nowymi wychowankami bywają trudne – młodzi przyjeżdżają często wściekli lub przestraszeni, po zatrzymaniu przez policję.
- Omawiane są ucieczki wychowanków, z których część ma charakter 'zadaniowy' – wracają sami, a dorośli muszą rozróżniać motywy.
- Rozmowa dotyka tzw. 'drugiego życia' placówki – nieformalnych zasad i hierarchii wśród wychowanków, które czasem podważają zasady dorosłych.
- Wspomniany jest brak dostępu do psychiatrii i psychotraumatologii, przez co placówki wychowawcze przyjmują dzieci wymagające leczenia.
- Rodzice bywają zarówno wsparciem, jak i przeszkodą w procesie wychowawczym.
- Autor prowadzi działalność wydawniczą – książka o wychowankach ośrodka ma skłaniać do autorefleksji i zmiany perspektywy na 'trudne' dzieci.
Chapters
- 00:00Wprowadzenie: trudne zachowania wychowanków
- 03:00Historie młodych ludzi i ich przeszłość
- 07:00Zaniedbanie, głód i 'nie ma złych dzieci'
- 15:00Pierwsze rozmowy i trafianie do ośrodka
- 25:00Ucieczki wychowanków i zasady placówki
- 35:00Drugie życie placówki i rola rodziców
- 48:20Brak wsparcia psychiatrycznego
- 55:50Podsumowanie i wspólne chwile z wychowankami
Full Transcript — Download SRT & Markdown
Speaker A
W nocy krzyczą, yyy, w dzień brzęczą, robią pod siebie. Uderza głową w ścianę, zalany krwią.
Speaker A
dał w papę, ale ja pana lubię. Otworzyłem drzwi [muzyka] i go tak za te drzwi akurat mam zaraz za drzwiami żywopłot. Wpadł mi gdzieś tam w ten żywopłot. Co dyrektorze? Wniosek piszemy. Skarga będzie na dyrektora.
Speaker A
Tutaj to się nie da funkcjonować.
Speaker A
Dobijański jest jej autorem, jest dyrektorem yyy takiego MOWu. No a dzisiaj jest moim gościem i sobie o tym wszystkim yyy porozmawiamy.
Speaker A
W lodówce czasami jedyne, co jest, to światło albo stare, spleśniałe rzeczy.
Speaker A
Yyy, ciekaw jestem, czy blisko ci do takiej tezy nie ma złych dzieci. No bo co kiedy takie dziecko wchodzi do szkoły z nożem i zabija woźną? To jest czyja wina?
Speaker A
Ja pana lubię. Pan mi dał w papę, ale ja pana lubię.
Speaker A
To dziecko nie obudziło się w poniedziałek rano czy w piątek rano i nie podjęło decyzji dzisiaj idę zabiję woźno. Sytuacja, która do tego doprowadziła trwała. To był proces. Tam się zadziało. Musiało, ja nie znam losów tego tego dziecka, tego młodego
Speaker A
Otworzyłem drzwi [muzyka] i go tak za te drzwi akurat. Mam zaraz za drzwiami żywopłot. Wpadł mi gdzieś tam w ten żywopłot.
Speaker A
[westchnienie] I oczywiście, jeżeli skupimy się tylko na tym czynie, no to tego się nie da w żaden sposób usprawiedliwić. Nie da się w żaden sposób znaleźć tam czegokolwiek, co byłoby usprawiedliwiające.
Speaker A
Co dyrektorze? Wniosek piszemy. Skarga będzie na dyrektora.
Speaker A
jedynie konsekwencją tego wszystkiego, co było wcześniej. Tak jest mi w pewnym sensie blisko do tego stwierdzenia.
Speaker A
[muzyka]
Speaker A
Czy masz w pamięci taki moment, kiedy po raz pierwszy historia młodego człowieka cię wgniotła w fotel? W tym sensie, że pomyślałeś sobie, jak to jest możliwe, że młody człowiek doświadczył tak wiele?
Speaker A
Siedem metrów pod ziemią rozmawia Rafał Gębura. Nazywają ich patologią.
Speaker A
Trafiają do mnie wychowankowie z przeszłością, którą jak poznajemy, odkrywamy ją często stopniowo, bo dokumenty nie zawierają, które dostajemy, które przychodzą wraz z wychowankiem, nie zawierają ich historii. One zawierają diagnozy, opinie, orzeczenia często instytucji ku temu powołanych, które skupiają się na
Speaker A
To książka, która daje do myślenia, która poszerza horyzonty i która też zachęca do autorefleksji.
Speaker A
wgniatają, które powodują to, że patrzymy na to dziecku zupełnie inaczej, bo doświadczanie głodu, doświadczanie przemocy, doświadczanie obojętności, doświadczanie, niektórzy to nazywają hejtem. Tak, ale oni też są hejtowani.
Speaker A
Tytuł odnosi się do wychowanków Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego, ale książka bez wątpienia dotyczy nas wszystkich.
Speaker A
No to są te historie, które które mamy, tak? I z tymi historiami musimy pracować.
Speaker A
Yyy, Mariusz Dobijański jest jej autorem, jest dyrektorem yyy takiego MOW-u.
Speaker A
Opisujesz w książce sytuacje, to chyba było po obiedzie, kiedy jeden z nastolatków zaczął pakować do kieszeni chleb, który został po obiedzie. Ciężko ci było początkowo zrozumieć, co się tutaj dzieje za pierwszym razem? Tak, ale potem już jak wiedziałem skąd to się bierze i
Speaker A
No a dzisiaj jest moim gościem i sobie o tym wszystkim yyy porozmawiamy.
Speaker A
Przecież chłopie, ten chleb jest do twojej dyspozycji. Chcesz to weź sobie oczywiście, tylko po co go pchać w kieszenie, skoro możesz go po prostu wziąć ze stołówki? Dzisiaj wiem. Także to jest niestety, ale sytuacja będąca pokłosiem tego, że oni
Speaker A
Yyy, niektórzy uważają, że nie ma złych dzieci, że wszystkie ich złe zachowania są efektem albo zaniedbań, albo doświadczeń, jakie zgotowali im ich najbliżsi, najczęściej mama i tata.
Speaker A
sobie ten chleb na później. Zdarzają się tego typu sytuacje. Dzisiaj wiem co jest tego przyczyną. To mija, bo po jakimś czasie oni już wiedzą, że jest śniadanie, drugie śniadanie, jest obiad.
Speaker A
Yyy, ciekaw jestem, czy blisko ci do takiej tezy, że nie ma złych dzieci?
Speaker A
To nie tylko moje doświadczenia, doświadczenia mojej żony, która jako kurator sądowy bywa w rodzinach bezpośrednio i otwiera lodówki za każdym razem, jak wchodzi do domu. I w lodówce czasami jedyne co jest to światło albo stare spleśniałe rzeczy.
Speaker A
No bo co, kiedy takie dziecko wchodzi do szkoły z nożem i zabija woźną? To jest czyja wina?
Speaker A
patologii, bo dla mnie to jest patologia, jeżeli ma się pieniądze na alkohol, a nie ma się pieniędzy na to, żeby zapewnić żywność własnemu dziecku.
Speaker A
Można się pokusić o prostą odpowiedź: tak. No wina jest dziecka, bo ono trzymało nóż i ono zabiło. To nie było małe dziecko, ale to byłoby zbyt daleko idące uproszczenie.
Speaker A
Najpierw jest decyzja sądu. Tak, tak jest. Jest czas przejściowy 30 dni, jeżeli dobrze pamiętam. I to jest tak, no w ogóle jak żyć w tym czasie przejściowym, wiedząc, że za ileś dni będę musiał się zgłosić do takiego miejsca.
Speaker A
To dziecko nie obudziło się w poniedziałek rano czy w piątek rano i nie podjęło decyzji: dzisiaj idę zabić woźną.
Speaker A
To dzieje się podczas sprawy. Tak, młody człowiek staje przed sędzią, tak jak skazany, tak? otrzymuje werdykt ośrodek wychowawczy i zgodnie z przepisami faktycznie te 30 dni jest na czasu po skierowaniu go już przez komisję kierującą do placówki na
Speaker A
Sytuacja, która do tego doprowadziła, trwała. To był proces. Tam się zadziało, musiało. Ja nie znam losów tego dziecka, tego młodego człowieka, ale tam musiało się zadziać w tak zwanym międzyczasie mnóstwo rzeczy.
Speaker A
Szykujecie mu miejsce. Szykujemy mu miejsce. Tak. A tak naprawdę żeby zapewnić to, by on na pewno dojechał, też informuję o o policję o tym, że jest wychowanek i zgłaszam go do poszukiwania informując rodziców o tym, że taką decyzję taka takie działania zostały
Speaker A
On wzrastał w jakiejś sytuacji, która spowodowała, że jego osobowość, jego mentalność pozwoliły mu na to, żeby wziąć nóż w rękę i pójść do szkoły z zamiarem zabicia.
Speaker A
jeżeli nie chcą tego zrobić, to te konsekwencje do wiezienia przez policję staną się bardzo realne.
Speaker A
[westchnienie]
Speaker A
trafiają dzieci placówkowe, dzieci z domów dziecka, no bo tam są inni dorośli, którzy którzy dbają o to, żeby to dziecko dowieźć odpowiednio szybko, czasami już następnego dnia po decyzji sądu. y są rodzice, którzy dowożą, tak, którzy faktycznie, którym udaje się
Speaker A
I oczywiście, jeżeli skupimy się tylko na tym czynie, to tego się nie da w żaden sposób usprawiedliwić. Nie da się w żaden sposób znaleźć tam czegokolwiek, co byłoby usprawiedliwiające.
Speaker A
z systemu kierowania do mojej placówki, trafia do Borka. tak można powiedzieć do bębna losującego i bęben losujący podejmuje kolejną decyzję o kolejnym wskazaniu kolejnego ośrodka.
Speaker A
Ale jeżeli byśmy weszli w głąb, w historię tego dzieciaka, to mogłoby się okazać, nie wiem tego, ale moje doświadczenie mi podpowiada, że mogłoby się okazać, że tam zadziało się tak wiele różnych złych rzeczy, gdzie to zabicie i użycie tego noża było jedynie konsekwencją tego wszystkiego, co było wcześniej.
Speaker A
z nim na początku, musi, chce spotkać. musi i chce i porozmawiać. Jak zwykle te pierwsze rozmowy wyglądają? Czy one są dosyć podobne, czy każda jest inna? Czy mają jakiś podobny schemat?
Speaker A
Tak, jest mi w pewnym sensie blisko do tego stwierdzenia.
Speaker A
Wyobraź sobie idącego siebie chodnikiem. Nagle zatrzymuje się przy tobie radiowóz czy też policja niebędąca umundurowana. Tak, identyfikują cię, mają cię w systemie, w związku z tym pakują cię do samochodu, zawożą na policyjną izbę dziecka. Jeżeli mają blisko, bo są to dzieci gdzieś
Speaker A
Szczegółów tej historii, akurat tej historii, nie znamy. No ale ty poznałeś masę podobnych historii, masę historii osób, które mają na sumieniu jakieś złe rzeczy, wiele złych rzeczy.
Speaker A
A więc jak może się czuć człowiek, który skuty kajdankami, wyrwany z ulicy przyjeżdża w miejsce, które go nie zna, miejsce, które go przeraża? jest wściekły, jest wściekły albo jest mocno przestraszony. I ta pierwsza rozmowa zawsze jest trudna, bo albo spotykam się
Speaker A
Czy masz w pamięci taki moment, kiedy po raz pierwszy historia młodego człowieka cię wgniotła w fotel? W tym sensie, że pomyślałeś sobie: jak to jest możliwe, że młody człowiek doświadczył tak wiele?
Speaker A
Nawet jeżeli jest przywożony przez rodziców i trafia do ośrodka po raz pierwszy, też jest pełen różnych emocji.
Speaker A
Ta książka jest przykładem tego, jak wiele takich historii dzieje się, można powiedzieć, na co dzień.
Speaker A
Pokazują się, próbują pokazywać jakąś siłę, która która ma nas ustawić, ustawić innych chłopców, którzy już czekają na nowego, bo są go ciekawi.
Speaker A
Trafiają do mnie wychowankowie z przeszłością, którą poznajemy, odkrywamy ją często stopniowo, bo dokumenty, które dostajemy, które przychodzą wraz z wychowankiem, nie zawierają ich historii.
Speaker A
wiedzą jak, znają mechanizmy i i cała ta ich postawa to tak jakby mówiła, nie wiem skończmh no nie powiem co, tak, ja wiem co, zaprowadź mnie tam do chłopaków, bo bo ja znam to środowisko. Także to bardzo różnie z tym bywa. To tak naprawdę każdy
Speaker A
One zawierają diagnozy, opinie, orzeczenia, często instytucji ku temu powołanych, które skupiają się na wielu rzeczach, ale nie dotykają tej historii tego dziecka.
Speaker A
Często trzeba poczekać, bo gdyby gdybyśmy mieli taki patent, to byłoby prosto. A ta te skomplikowane losy indywidualne dziecka, z którym rozmawiamy, powodują to, że my musimy znaleźć ten patent. Musimy gdzieś tą ścieżkę do niego odnaleźć po to, by by
Speaker A
I kiedy udaje nam się do niego dotrzeć, kiedy udaje nam się go otworzyć, kiedy nagle on zaczyna z nami rozmawiać i opowiadać, to najczęściej u wielu z nich mamy do czynienia z historiami, które wgniatają, które powodują, że patrzymy na to dziecko zupełnie inaczej, bo doświadczanie głodu, doświadczanie przemocy, doświadczanie obojętności, doświadczanie, niektórzy to nazywają hejtem. Tak, ale oni też są hejtowani.
Speaker A
często reagujące agresją i tak też się zdarza. Ale mam sztab ciekawych, fajnych ludzi, którzy y którzy szukają yyy dojścia i staramy się sobie radzić tym, żeby żeby to dziecko zaufało, bo najgorsze jest to, że te dzieci po prostu nie mają
Speaker A
Oni też spotykają się z ostracyzmem, spotykają się z krytyką, ciągłą negacją, negowani w szkole, negowani w domu, z aprobatą grupy rówieśniczej, która nie zawsze jest właściwa i wychowawczo pozytywnie sprawcza.
Speaker A
Oczywiście rozumiem, ale może da się dostrzec jakieś takie powtarzające się schematy, jakiś wspólny mianownik. Jakie deficyty na przykład zazwyczaj wykazują te osoby?
Speaker A
No to są te historie, które mamy, tak? I z tymi historiami musimy pracować.
Speaker A
yyy to co na czym nam bardzo mocno zależy, to to, żeby oni zaczęli rozumieć tą rzeczywistość wokół siebie. I ten pierwszy okres, okres adaptacji dziecka w ośrodku, to jest to są te działania, które pozwalają nam siebie poznać, które
Speaker A
Żeby dotrzeć do tego dziecka i próbować je zmieniać, musimy je zrozumieć. A bez poznania ich jednostkowych historii to zrozumienie jest niemożliwe.
Speaker A
Potrzeby podstawowe, te fizjologiczne i bezpieczeństwa i one są filarem. Jeżeli nie będziemy w stanie tego zapewnić, to wszystkie inne potrzeby są nieistotne i w związku z tym żadna zmiana nie będzie możliwa.
Speaker A
Opisujesz w książce sytuację, to chyba było po obiedzie, kiedy jeden z nastolatków zaczął pakować do kieszeni chleb, który został po obiedzie. Ciężko ci było początkowo zrozumieć, co się tutaj dzieje za pierwszym razem?
Speaker A
I to jest ważne, bo jak jest to zaufanie, jak jest uważność ze strony dorosłego, to jesteśmy już w połowie drogi. To już jest fajnie, bo już można coś zacząć robić. Lubię przechodzić korytarzem swojego ośrodka, bo przejście 40 kroków zajmuje mi całą przerwę,
Speaker A
Tak, ale potem, jak już wiedziałem, skąd to się bierze i dlaczego tak się dzieje, to już rozumiem i dzisiaj nie neguję tego faktu. Zresztą nigdy nie negowałem. Tak, ale wzbudziło to wtedy we mnie jakieś takie zainteresowanie.
Speaker A
tam zaczepiania, bo chłopcy witają się, jak przechodzę tym korytarzem pięć razy dziennie, to pięć razy podaję ręce i za każdym razem, to jest tak, ja bym podawał pierwszy raz tego dnia, za każdym razem słyszę, a co słychać? mają
Speaker A
No po co? Przecież chłopie, ten chleb jest do twojej dyspozycji. Chcesz, to weź sobie, oczywiście, tylko po co go pchać w kieszenie, skoro możesz go po prostu wziąć ze stołówki?
Speaker A
Mam w nosie zalecenia ministerialne o uciekaniu od dotyku. Ja swoich chłopców dotykam, obejmuję za ramię, trzymam rękę na na tym ramieniu, idę obok siebie stoimy, czasami się przytulimy, bo jest taka potrzeba, bo jest taka potrzeba i oni tego
Speaker A
Dzisiaj wiem. Niestety, to jest sytuacja będąca pokłosiem tego, że oni to jedzenie zabierali sobie na później, bo często tego jedzenia po prostu nie mieli.
Speaker A
dla tego chłopaka, to ja mogę chcieć od niego tego, żeby mnie naśladował, tak żeby podpatrywał jak ja zachowuję się w jakichś sytuacjach, bo tylko wtedy jak będę tym ważnym człowiekiem dla niego, mam taką szansę, bo jak będę dla niego
Speaker A
W związku z tym, kiedy pojawiła się okazja, że to jedzenie można gdzieś sobie zabezpieczyć na przyszłość, oni mechanicznie postępowali tak, jak ich nauczyło życie, czyli zabezpieczali sobie ten chleb na później.
Speaker A
Jedną z pierwszych decyzji, jakie ty podjąłeś jako szef tej placówki był demontaż krat w oknach.
Speaker A
Zdarzają się tego typu sytuacje. Dzisiaj wiem, co jest tego przyczyną. To mija, bo po jakimś czasie oni już wiedzą, że jest śniadanie, drugie śniadanie, jest obiad.
Speaker A
A jak młodzież to przyjęła ten pomysł? Uśmiecham się, bo co roku przed rozpoczęciem roku szkolnego komisja złożona z moich pracowników ma obowiązek dokonania przeglądu budynku po to, żebym mógł na podstawie obiektywnych stwierdzeń osób napisać raport o przygotowaniu budynku
Speaker A
Ale jak to możliwe, ktoś zapyta w obecnych czasach, kiedy przecież politycy zapewniają nas, że głodu już nie ma, jeśli chodzi o dzieci, przecież jest 800 plus, nie ma pieniędzy na chleb?
Speaker A
A więc nie wszyscy, bo na pewno stały członek tej komisji, szef tej komisji, który w tej w niej jest, y sukcesywnie co roku powtarza wniosek o przywróceniu krad.
Speaker A
To nie tylko moje doświadczenia, doświadczenia mojej żony, która jako kurator sądowy bywa w rodzinach bezpośrednio i otwiera lodówki za każdym razem, jak wchodzi do domu. I w lodówce czasami jedyne, co jest, to światło albo stare, spleśniałe rzeczy.
Speaker A
Część pracowników absolutnie zgadza się ze mną. Myślę, że większość. Obawy dotyczyły tego, że będą uciekali, tak że skoro zdejmiemy krat, to oni będą uciekali jak to będzie. I faktycznie tak jest, że no teraz czasami się zdarza, że uciekną.
Speaker A
Można oczywiście wiele się robi i wiele się dzieje na rzecz tego, żeby dzieci nie głodowały, co nie oznacza, że nie ma w Polsce głodnych dzieci. Są głodne dzieci, nie z przyczyn państwowych, ale z przyczyn patologii w rodzinie. Skoro mówimy o patologii, bo dla mnie to jest patologia, jeżeli ma się pieniądze na alkohol, a nie ma się pieniędzy na to, żeby zapewnić żywność własnemu dziecku.
Speaker A
Stąd też czasami się zdarza, że faktycznie zdejmą okno z zawiasów i i uciekną tak wyskakując z tego okna. wolę jak wyskoczą niż mieliby wyłamywać te kraty czy niszczyć tutaj nie wiem drzwi mudynków i tak dalej. Yyy, tak jak
Speaker A
No, ciężko z tym polemizować. Jak wygląda sam inicjacja, kiedy młody człowiek wchodzi do takiego MOW-u?
Speaker A
Wbrew pozorom, jeżeli popatrzymy, to tych ucieczek jest zdecydowanie mniej niż było ich kiedyś i brak krat w niczym tutaj nie ułatwia, a wręcz odbiera argument do ucieczki w ten sposób.
Speaker A
Najpierw jest decyzja sądu. Tak, tak jest. Jest czas przejściowy, 30 dni, jeżeli dobrze pamiętam. I to jest tak, no w ogóle jak żyć w tym czasie przejściowym, wiedząc, że za ileś dni będę musiał się zgłosić do takiego miejsca?
Speaker A
Nie zmuszę nikogo do tego, żeby poddał się zmianą, tylko dlatego, że zmuszę go do przebywania w tym miejscu wbrew jego woli i będę ograniczał mu jego przestrzeń.
Speaker A
Ten czas upływa i co? Rodzice przywożą dziecko do ciebie?
Speaker A
nie tak dawno zadane. Panie dyrektorze, ale jak oni tak tutaj sobie chodzą swobodnie? Przecież to ośrodek jest. Ja mówię: "No tak, no to dlaczego oni są tak bez opieki?" Ja mówię: "Ale jest nauczyciel gdzie?" No tutaj przy wiacie stoi.
Speaker A
To trochę skomplikowane, bo to faktycznie sędzia rodzinny podejmuje decyzję o zastosowaniu środka wychowawczego, skierowaniu do placówki wychowawczej.
Speaker A
E, wyszedłem z założenia, że dobrowolność udziału w procesie to jest jednym z najważniejszych elementów, bo jeżeli on będzie chciał zostać, to znaczy, że szuka możliwości tej zmiany.
Speaker A
To dzieje się podczas sprawy. Tak, młody człowiek staje przed sędzią, tak jak skazany, tak? Otrzymuje werdykt: ośrodek wychowawczy. I zgodnie z przepisami faktycznie te 30 dni jest na czas po skierowaniu go już przez komisję kierującą do placówki na wykonanie tego orzeczenia sądu, tej decyzji sądu.
Speaker A
i dokąd to są ucieczki? Do domów czy w inne miejsca? [westchnienie] Yyy, ucieczki są mają swój powód. M, najgorsze są ucieczki, które są ucieczkami zadaniowymi, czyli uciekaj po to, żebyś wrócił, bo bardzo często wracają sami. To nie jest tak, że
Speaker A
My, kiedy dostajemy informację, że został do nas skierowany wychowanek, odliczamy te 30 dni, czyli ja go wpisuję w system.
Speaker A
Używki najczęściej nic przy nich nie znajdziemy. To żeby było jasne, bo oni to ukrywają gdzieś na terenie, dużym terenie placówki, za kamieniem, w krzakach, w różnych miejscach.
Speaker A
Szykujecie mu miejsce. Szykujemy mu miejsce. Tak. A tak naprawdę, żeby zapewnić to, by on na pewno dojechał, też informuję o tym policję, że jest wychowanek, i zgłaszam go do poszukiwania, informując rodziców o tym, że taka decyzja i takie działania zostały podjęte, a więc muszą spodziewać się, że do drzwi mieszkania zapuka policja, która to dziecko po prostu zabezpieczy i przywiezie.
Speaker A
Jaka ta rodzina by nie była, bo często jest byle jaka. Przepraszam, to jednak jest rodzina i szczególnie te ucieczki pojawiają się w sytuacjach świąt wtedy, kiedy sąd nie zdecyduje się na udzielenie nam zgody na urlopowanie chłopaka wtedy, kiedy są ferie na nowy
Speaker A
Dlatego też informuję rodziców, że żeby uniknąć tej sytuacji, dobrze byłoby, żeby na to dziecko przywieźli jak najszybciej, a jeżeli nie chcą tego zrobić, to te konsekwencje, dowiezienia przez policję, staną się bardzo realne.
Speaker A
dziewczyna rzuciła i on musi tą sprawę wyjaśnić, bo tam na pewno jest jakiś trzeci, który wszedł w paradę.
Speaker A
Bywa czasami tak, najczęściej bywa tak, że dziecko nie trafia samo, bo ono dobrowolnie nie chce przyjść.
Speaker A
takich emocjach właśnie związanych z odmową najczęściej udzielenia zgody na urlopowanie na przepustkę. I wtedy no staramy się rozmawiać z tymi chłopakami tłumaczyć przekonywać że nie warto, no bo to rodzi konsekwencje.
Speaker A
Tak. A skoro rodzice nie dbają o to, by zabezpieczyć dziecko przed podjęciem
Speaker A
Czy są jakieś konsekwencje? Jakie są konsekwencje? Zawsze są ucieczki. To nie zawsze są konsekwencje polegające na tym, że się ich przenosi za karę w inne miejsce. Tak.
Speaker A
Choć czasami są i takie. To są najczęściej konsekwencje związane z utratą jakiś przywilejów, tak? A więc mniejszym dostępem do telefonu komórkowego, do internetu.
Speaker A
[westchnienie] To są potrzeby częstszego spotkania i rozmów z wychowawcą, co nie zawsze też jest dla nich nagrodowe, tak? No bo muszą słuchać tego moralizowania.
Speaker A
Nie zawsze czekam, też się przyznam, bo jeżeli ucieka mi wychowanek który stwarza mi szereg problemów, którzy nie chc, który nie chce się poddać procesowi, bo to nie jest tak, że że oni wszyscy wchodzą w procescjalizacji, są i zbuntowani, którzy do których nie
Speaker A
jestem w stanie dotrzeć, są tacy, którzy zagrażają innych, bo bo biją albo próbują bić.
Speaker A
bo stosują inne formy przemocowe. To taka ucieczka takiego chłopaka. To tak prawdę mówiąc patrzę czy te 30 dni już minęło, bo jak minie to nie będę musiał pisać wniosku o jego przeniesienie, a po prostu go skreślę, już nie będzie
Speaker A
moim wychowankiem, bo jest taki termin, tak 30 dni, tak 30 dni, tak po 30 dniach trafia do systemu, a ja go ja go wykreślam.
Speaker A
przestaje być yyy y dla mnie yyy podopiecznym. Yyy a czasami jest tak, że martwię się, bo wiem, że nie miał dokąd uciec, a uciekł, czyli gdzieś się włuczy, gdzieś jest w sytuacji, która może być dla niego zagrożeniem.
Speaker A
Pamiętam taką sytuację, kiedy chłopak odnalazł się bardzo blisko, bo 7 km od placówki w niewielkiej miejscowości znalazł dla siebie niszę.
Speaker A
Spał wśród innych tam lumpów bezdomnych, którzy gdzieś tam, których gdzieś tam odnalazł. najprawdopodobniej prostytuował się także, żeby mieć za co żyć i i wiedząc, że mam takie dziecko, które mi ucieka donikąd, bo to jest taka ucieczka donikąd, to zawsze się boję, że trafi
Speaker A
właśnie na groźne dla siebie miejsce, które może go jeszcze bardziej deprawować, które może mu zaszkodzić, które może go skrzywdzić. I to jest wtedy tak, że ja czekam, patrzę, zastanawiam się, czy go złapali, a czy może sam wrócił, czy może ktoś coś
Speaker A
słyszał. To są i tacy. Tak, czyli czasami otwieram ręce i naprawdę się cieszę, że wrócił. Czasami okazuje swoją dezaprobatę i też wiem, że to jest środek wychowawczy. A więc mówię mu, co czuję, niech się z tym mierzy.
Speaker A
Mówię mu jak na to wpłynęło. Mówię, że mnie zranił. I o dziwo to są także metody, które pozwalają na to, by on przyszedł następnego dnia. Mówi: "Dyrektorze, przepraszam, więcej już nie będę uciekał. Nie wiem, nie potrafię wyjaśnić. Impuls, któryś tam wyrwał, a
Speaker A
ja za nim. On mnie zostawił później, a ja uczyłem się, było mi głupio wrócić." Tego typu sytuacje też są, nie są wcale rzadkie.
Speaker A
Także te moje tak oczekiwania na powrót także zależą od indywidualnie od osoby, która uciekła.
Speaker A
W mowie obowiązują zasady. Jest ich pewnie wiele. O wszystkich nie jesteśmy w stanie opowiedzieć.
Speaker A
Zapytam cię, z jakimi z przestrzeganiem jakich zasad, jakiej jednej najczęściej młodzi mają największy kłopot?
Speaker A
A to cię zaskoczę. [westchnienie] E, miałem taki pomysł na to, by, m, chłopaki tak jak wszyscy, wszystkie dzieci, e, poza instytucjami mieli czas wolny, tak? A więc sami sobie decydują, co będą robili, jakie aktywności dla siebie znajdą. Nie
Speaker A
był to jakiś ogromnie długi czas, bo raptem półtorej godziny i przyszli do mnie sami wychowankowie, powiedzieli: "Tyktor, że to coś nienormalne jest. No my nie wiemy, co mamy z sobą zrobić. To kurde my czujemy się zagubieni.
Speaker A
Wbrew pozorom dzieciaki, które funkcjonowały w domach bez zasad, bez norm, one czują się bezpieczniej w miejscu, w którym wiedzą jaki jest dzienny rozkład funkcjonowania.
Speaker A
I dla nich jest to poczucie bezpieczeństwa, bo wiedzą, że o 7:00 wstają, myją się, idą na śniadanie i jest szkoła, jest drugie śniadanie, jest obiad. Potem jest czas organizowany przez wychowawcę na grę w piłkę, na wyjście na spacer, na majsterkowanie, na
Speaker A
malowanie, na naprawianie, na pielenie, ale jest to czas zorganizowany, gdzie wychowawcy podejmują decyzję, co robią z nimi i oni określając się, tak, który z tych wychowawców ma dla nich bardziej atrakcyjną ofertę, idą i wykonują te zadania, które które są im przypisane
Speaker A
przez wychowawcę. Czyli to nie jest tak, że sami swobodnie decydują, chociaż wybierają formę tej aktywności, ale powinni ją wybrać. Są też tacy, którzy mówią nie i w tym czasie na przykład idą spać. Pozwalamy im na to, bo wychodzę z
Speaker A
założenia, że każdy może czuć się zmęczony i może pójść spać. Zdarzają się tacy, którzy chcą sobie poczytać książkę.
Speaker A
Moja książka ostatnio była czytany grupowo co sukces dydaktyczny. Chłopcy zaczęli od środka, czyli od rozdziału o gitach, ale czytali.
Speaker A
Kim, kim jest git? Wyjaśnijmy. Git to ten, który zajmuje wysoką pozycję socjometryczną. Ten, który ma jakieś według w tym drugim życiu specjalne zasady które wobec innych chłopców, tak? Ten, który im w jakiś sposób przewodzi. No tak, [parsknięcie] bo poza zasadami
Speaker A
waszymi formalnymi są te nieformalne, które są bardzo istotne. Dosyć uderzający był opis sytuacji w twojej książce.
Speaker A
[parsknięcie] To to to była sytuacja, kiedy jeden z chłopaków stał przed łazienką, przeskakiwał z nogi na nogę. ewidentnie chciał skorzystać z toalety. Y, wewnątrz były wolne kabiny, ale on pomimo tego nie wchodził, stał, czekał nie wiadomo na co, o co
Speaker A
chodziło w tej sytuacji tej kabiny, do której mógł wejść przez tego, który ją zajmował.
Speaker A
No niestety. Jeżeli ktoś powie mi, że w jego placówce nie funkcjonuje drugie życie, to mu nie uwierzę. yy to drugie życie ma różny wymiar, czyli czasami jest ono bardziej dostrzegalne, czasami bardziej ukryte, czasami te zasady są m czytelne, jawne, yyy, a czasami y gdzieś
Speaker A
tam trzeba się domyśleć, że gdzieś tam coś nieformalnego funkcjonuje. To też zależy od roku, tak? od tego, jakich wychowanków mam, od tego, kto ma silną pozycję w grupie, jest nadać, jest w stanie nadać ton temu życiu grupowemu.
Speaker A
Jeżeli to jest ktoś, kto ma związek jakiś z zakładem karnym, związek przez, nie wiem, starszego brata, który odsiaduje wyrok, przez ojca czy matkę, które które są w więzieniu, to próbują przynosić te zasady więzienne gdzieś tam do placówek, chociaż dzieje się to coraz
Speaker A
rzadziej. Bo panuje takie przeświadczenie, że placówka to jest dla dzieci i dzieci nie grypsują. W związku z tym już ci bardziej świadomi wiedzą, że przenoszenie tych zasad na nie jest mile odbierane przez tych zatwardziałych więźniów, którzy którzy sobie nie życzą,
Speaker A
żeby przynosić ich życie do przedszkoli. Tak. No ale pomimo tego tego typu sytuacje jak ta przy łazience się się zdarzają.
Speaker A
Czy ty znasz te wewnętrzne zasady, czy one są dla ciebie zagadką? Część znam, część obserwuje.
Speaker A
Możes opowiedzieć o jednej, dwóch. Y toaleta. Tak, czyli mamy toalety dla określonych grup i tak jak napisałem wejście do toalet jest zabronione.
Speaker A
Łamiemy to jak się tylko da. Kwestia [westchnienie] [wciągnięcie powietrza] na stołówce bardzo widoczne zasady, czyli dyżurni, którzy roznoszą posiłki, roznoszą je w sobie znanej kolejności, czyli zaczynają te posiłki od tych, którzy którzy zasługują na to, żeby być pierwszymi.
Speaker A
Porodzi konsekwencje, bo jak ten pierwszy dostanie i zje i wstaje od stołu, to pozostali przy stole wstają również, niezależnie od tego, że ten posiłek na talerzu nie został skończony. Kwestia przestrzelonych szklanek czy przestrzelonego posiłku, tak?
Speaker A
Tytypowo przeniesione gdzieś ze środowisk więziennych. O co chodzi? zasady przestrzelenie posiłku. [westchnienie] Nie wiem, ktoś, przepraszam, mając wiatry, y pozwoli sobie na to, żeby puścić błąka, tak, przy stole, no wszyscy wstają. No w takich warunkach się nie je, tak? A więc posiłek został
Speaker A
przestrzelony. Okej. Yyy, nienawidzę brudu na stołach, a więc yyy ja świadomie yyy jak widzę, że ktoś tam porozlewał, bo oni jak leją, to czasami złośliwie. obok szklanki, a nie do szklanki. Po to, żeby ten, który miał się napić, niespecjalnie mógł się napić,
Speaker A
tak? Bo jest nielubiany i próbuje się go w jakiś sposób pognębić. No to w związku z tym, że ja nie lubię, to biorę szmatę i rzucam ją na stół. Rzucona szmata na stole, wstają od posiłku i y przestają jeść.
Speaker A
Wybieram sobie posiłki szczególne. Schabowy, szmata na stół, powycieracie chłopcy i ta walka. Zostawić schabowegohm czy nie zostawić. Kurczę, zasady czy nie zasady?
Speaker A
Łapie się na tym, że czasami wygrywam. Czyli ten Schabowy, Schabowy jednak, a właściwie to Schabowy wygrywa, tak że jest on ważniejszy niż niż zasada, którą sobie gdzieś tam ustalili.
Speaker A
Jeden z chłopców napluł do szklanki. Do szklan mam duralex biały, ten ciemny. Do szklanki napluł, bo nie to, że specjalnie, tylko coś tam się zasztusił, wziął szklankę do szklanki tej z ciemnego Duralexu.
Speaker A
Chłopcy, jak przez długi czas, kurczę, nie potrafiłem sobie z tym poradzić i przegrałem tą walkę. przyznam się, przez długi czas y pili tylko ze szklanek tych z białego Duroleksu. Czarte, te ciemne zostawiali, no bo przestrzelone.
Speaker A
Tłumaczenie, że są wyparzane w zmywarce w temperaturze 100 stopni nie przekonywało ich. Przestrzelone i koniec. Doprowadzili do tego, że próbowali pić albo z jednej szklanki, znaczy z jednej na kilku, albo próbowali pić z banków, co ja protestowałem.
Speaker A
No to te szklanki ciemne się wytłukły. No niechcący ta spadła mu, strącił z okna, do którego tam odkładał brudną szklankę. No i dzisiaj mam wszystkie jasne szklanki.
Speaker A
Porażka. No w pewnym sensie porażka tak. No ale nie byłem w stanie sobie poradzić z zasadą.
Speaker A
Takich zasad jest, one są różne, czasami przejawiają się w przeróżnych sytuacjach i dziwne zachowanie zawsze jest dla nas informacją. coś się pojawiło, coś nowego.
Speaker A
Ciekawy to jest wątek. Ciekawe było dla mnie też to, kiedy dowiedziałem się, że część wychowanków to są osoby, które [odchrząknięcie] nie pochodzą z tak zwanych patologicznych rodzin, czy gdzie jest alkohol, przemoc i tak dalej, tylko ich rodzicami są osoby z wyższym
Speaker A
wykształceniem, które wykonują prestiżowe zawody. W domu jest kasa i pomimo tych wszystkich zasobów dzieci lądują w takim miejscu.
Speaker A
W domu jest kasa, ale jest brak uwagi albo zbyt duże wymagania. Tak, to jest stereotyp, że dzieci w takich ośrodkach jak moje to są dzieci z rodzin patologicznych. Często tak się zdarza.
Speaker A
Czyli są to rodziny niewydolne wychowawczo, gdzie jest alkohol, narkotyki, gdzie jest złodziejstwo, gdzie jest wszystko to, co można sobie najgorszego wyobrazić.
Speaker A
Myślę, że coraz większą grupę stanowią dzieci z placówek opiekuńczo-wychowawczych, czyli z domów dziecka. I to z różnych przyczyn, o których pewnie nie ma czasu rozmawiać, bo te dzieci są przecież też upośledzone często biologicznie ze względu na alkohol w tej pierwotnej rodzinie. w której w
Speaker A
której się urodzili czy w której byli jak przez jakiś czas wychowywani. [wciągnięcie powietrza] Y, ale są też właśnie dzieci, których rodzice są, powiedzielibyśmy, stanowią jakiś jakąś mają jakąś pozycję społeczną, czyli są to rodzice i dobrze wykształceni, i wykonujący ważne zawody
Speaker A
w życiu. Czyli co w takich przypadkach poszło najczęściej nie tak? Brak czasu dla dziecka, myślę, brak odpowiedniej reakcji w odpowiednim czasie na to, że dziecko gdzieś tam szukając uwagi znalazło ją w grupie rówieśniczej, która nie była właściwa.
Speaker A
Czy kiedy dochodzis już do takiej sytuacji, że taki syn przykładowo ląduje w twoim ośrodku, to w tym domu pojawia się jednak refleksja i i zmiana? Czy czy to sam mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że tak, bo ja nie mam wglądów tak naprawdę
Speaker A
to co się później zmienia, tak kiedy dziecko trafia, czasami mogę śledzić ich losy. Sytuacja o której opisywa, którą opisywałem w książce, ona mi zostanie do końca życia w pamięci, bo to było wyjątkowa sytuacja. Czyli mówisz o wigilii?
Speaker A
Prof. Tak, mówię o wigilii, czyli profesor wyższe wykształcenie, uczelnia prestiżowa w Polsce, mama prezeska bardzo dużej fundacji znanej w Polsce.
Speaker A
Ogólnopolskie fundacji działającej w Polsce i dziecko bardzo inteligentne, lubiące czytać książki. Pamiętam to, że lubi czytać, bo lubi czytać fantastykę, a więc mieliśmy możliwość wymiany się książkami.
Speaker A
To jest też mój gatunek ulubiony. Chłopiec, który trafił do placówki dlatego, że przestał chodzić do szkoły i zaczął brać narkotyki. Jak się okazało to dlatego, że nie radził sobie z oczekiwaniami rodziców. szkoła prestiżowa o dużych wymaganiach. On nie
Speaker A
był w stanie sięgnąć tego tego pułapu, które od niego oczekiwano i zaczął unikać miejsca, tak, które było dla niego traumatyczne i trafił do placówki.
Speaker A
trudny kontakt z rodzicami, którzy niedługo nie potrafili się pogodzić z faktem, którzy unikali kontaktu z nami i ten przyjazd na Wigilię, gdzie zdecydowali się usiąść, a to była wyjątkowa Wigilia, bo ona była na dworze, czyli śnieg dookoła, piękna atmosfera,
Speaker A
ognisko, kociołek, wigilia inna niż taka tradycyjna, chociaż tradycyjne potrawy też były i wszyscy gdzieś tam śmiejący się przy ognisku cieszący siedli, bo przyjechali po niego, żeby go zabrać na przepustkę. siedli z nami i wyszli jako ostatni, kiedy nagle okazało się, że
Speaker A
zostali na tej wigilii, mimo tego, że był duży opór, zostali, bo zaczęli rozmawiać i z wychowawcami i zaczęli rozmawiać z kolegami swojego syna, którzy się okazali się dla nich interesujący, którzy potraktowali ich jak rodziców swojego kolegi ciekawych, no bo przecież
Speaker A
ciekawe rzeczy robią. przyszli i podziękowali mi za to, że mogli dostrzec zarówno swoje dziecko w zupełnie innej sytuacji niż było do tej pory, ale również zrozumieli istotę i sens takiej instytucji jak nasza. A oni bardzo negowali ten fakt i uważali to za
Speaker A
olbrzymią stratę dla swojego dziecka. On wiem, że wrócił do swojej szkoły innej już już nie kontynuował nauki tam, gdzie tam gdzie był. Nie, nie skończył zawodówki, tylko wiem, że poszedł do liceum, bo ja mam szkołę na poziomie branżówki, szkoły branżowej.
Speaker A
Nie wiem jak teraz, nie wiem, ale przypuszczam, że no że na pewno jest inaczej, a może lepiej.
Speaker A
Jeżeli założymy, że to co wy robicie, waszym zadaniem jest jakieś takie powiedzmy stawianie tych młodych ludzi na nogi, to powiedz mi, ich rodzice częściej wam w tym pomagają czy przeszkadzają?
Speaker A
Najczęściej ich nie ma i to nie dlatego, że nie chcą, tylko dlatego, że dzieciaki, które trafiają do mnie mieszkają w odległości kilkudziesięciu, czasami kilkuset kilometrów. ten kontakt z rodzicem bezpośredni jest w związku z tym stosunkowo rzadki. No bo wtedy kiedy
Speaker A
oni zdecydują się pokonać te odległości, no to nie dzieje się tydzień w tydzień. E, a kiedy są blisko, m, to część z nich faktycznie jest w sobotę, niedzielę każdego tygodnia i staramy się wtedy z nimi chwilę porozmawiać, opowiedzieć o sukcesach,
Speaker A
opowiedzieć jakiś porażkach, jeżeli takie są. Tak, czyli ten oni czasami oni sami szukają kontaktu. Czasami jest tak, że moi pracownicy sami ich zaczepiają, bo potrzebują takiej rozmowy.
Speaker A
Najczęściej ten kontakt ma charakter telefoniczny, kontaktu telefonicznego, więc wtedy kiedy rozmawiamy z sobą, ja próbuję zapraszać rodziców na ważne święta na przykład, tak? czyli na przykład na Wigilię Bożego Narodzenia y oferując w zamian dając taką wędkę niestety, którą mi odebrano, czyli
Speaker A
obietnice, że jeżeli przyjadą do ośrodka i będą uczestniczyli w zajęciach z psychologiem, z pedagogiem, kiedy z nami porozmawiają dłużej, a nie tylko przyjadą, odbiorą i pojadą, no to do 2022 roku wypuszczałem te dzieci wcześniej do do domu I to chłopcy dbali o to, żeby
Speaker A
rodzice przyjechali, no bo mieli dłuższą przepustkę. Niestety nowa ustawa nie daje mi takiej możliwości i w dni wolne od nauki, tak, ale kiedy nauka szkolna jest, niestety on musi być i zgoda sądu tylko i wyłącznie jest możliwa, żeby
Speaker A
mógł opuścić placówkę wcześniej, a sądy niechętnie dają. podpytuję cię o to, czy czy ci rodzice pomagają, czy przeszkadzają, bo mam w pamięci sytuację, kiedy na przykład są w stanie przemycać jakieś rzeczy typu papierosy w paczkach.
Speaker A
Tak. My tak ta kontrabanda, którą odkrywamy, tylko że to też ja napisałem o rodzicach, bo wtedy kiedy wiem to, bo czasami to jest faktycznie tak, że to rodzice wysyłają. Czasami musimy mieć świadomość, że paczka podpisana imieniem i rodzicem, imieniem i nazwiskiem
Speaker A
rodzica, wcale niekoniecznie musi być wysłana przez tego rodzica. Tak, także też mamy tą świadomość.
Speaker A
Y, ale naszym obowiązkiem jest otwarcie tej paczki przy dziecku. Czyli przychodzi chłopak, wie, że ma, że przyleciała rakieta, tak? W związku z tym yyy staje z wychowawcą, pudełko jest otwierane i przeglądane i faktycznie czasami się okazuje, że w tych chipsach
Speaker A
y które jakoś tak dziwnie ta zgrzana jest ta folia y są ukryte papierosy także w proszku do prania, który które pudełko zostało naruszone znajdują się takie rzeczy.
Speaker A
Są, tak, są takie sytuacje i rodzice tu nam nie pomagają. Tak, rodzice dzwonią do nas i mówią, że mówią nam, że oni wyrażają zgodę na to, żeby oni palili, bo oni też palą w związku z tym, dlaczego dziecko ma nie palić. Tak. A więc dają
Speaker A
takie przyzwolenie. A wy dajecie czy nie? Jak to jest? [westchnienie] Oficjalniej. Nie zawsze reagujemy, kiedy oni yyy proszą o to, żeby mogli oddalić się chwilę tutaj za ruch budynku.
Speaker A
Yyy wiemy, że palą. Yyy m staramy się nagradzać tych, którzy nie palą, a więc dajemy im jakąś ofertę. Jak rzucisz palenie, będziesz miał słodycze sami z siebie, bo my nie mamy pieniędzy na słodyczy.
Speaker A
Jest to jakaś abdykacja, czy inaczej się nie da. Trochę [odchrząknięcie] jest, jest tak, trochę, trochę się poddajemy w tej sytuacji, ale ja powiem, to jest znowuż pragmatyka. Wolę jak mi zapalą w miejscu, które jest poza budynkiem, w miejscu, gdzie ten niedopałek czasami
Speaker A
niezgaszony, nie spowoduje jakiegoś pożaru, gdzie ukrywający się w pokoju wychowanek, jak usłyszy, że ktoś idzie, to wrzuci mi tego, ten papieros do kratki wentylacyjnej, stwarzając określone zagrożenie, bo tam w tych kratkach jest wiele różnych dziwnych rzeczy, tak, które mogą zacząć płonąć. A
Speaker A
więc bolę jak te dwa, trzy razy dziennie na chwilę staną sobie za rogiem i zapalą tako papierosa, niż mieliby się ukrywać, palić gdzieś w miejscach, które w których nie wiem poczuliby się bezpieczni i stwarzać zagrożenie, nie wiem, dla
Speaker A
siebie i dla innych. Mniejsze zło. Mniejsze zło. Tak, to jest mniejsze zło. Niestety smutnym, poważnym wątkiem jest ten dotyczący tego, że część waszych wychowanków to są osoby z poważnymi problemami natury psychicznej. To są osoby, które mają diagnozy, które mają
Speaker A
leczenie, przyjmują tabletki, różne leki. Różnie te leki na nich działają. Jesteś świadkiem sytuacji, kiedy nie działają najlepiej. [odchrząknięcie] Otępiają, pozbawiają sił, być może nie są odpowiednio dopasowane.
Speaker A
Oglądasz tego typu sytuacje. Czy to jest właściwe miejsce dla tych osób? Czy one nie powinny znajdować się w szpitalu?
Speaker A
Moja perspektywa 13 lat bycia dyrektorem. Zaczynałem pracować, takich chłopców było kilku. Dzisiaj jest ich kilkudziesięciu.
Speaker A
Chłopcy, którzy przyjmują leki, bardzo silne. Leki, które ich uspokajają, wyciszają, pozwalają im się bardziej skoncentrować, ale niestety czasami powodują to otępienie, o którym wspomniałeś.
Speaker A
wtedy mi taka refleksja przychodzi do głowy, jak resocjalizować kogoś, kto nie rozumie tego, co się wokół niego dzieje, bo jest pod wpływem i nie jest w stanie funkcjonować w zasadach, bo tych zasad w ogóle nie jest w stanie dostrzec i
Speaker A
zrozumieć. E problem a czasem, wybacz, że wchodzę w zdanie, a czasem są to sytuacje, gdzie ktoś na przykład tych leków świadomie nie przyjmuje i czasem są to sytuacje, kiedy wali ostentacyjnie głową w ścianę, co budzi przerażenie pozostałych pozostałych.
Speaker A
Jak funkcjonować w takim w takim klimacie? To jest moje dzisiaj największe zmartwienie, czyli dzieci z zaburzeniami psychicznymi tak poważnymi, że one nie wymagają, one że one wymagają specjalistycznego wsparcia i pomocy, którego nie jestem w stanie im udzielić, bo ja kieruję placówką resocjalizacyjną,
Speaker A
a nie leczniczą, nie psychiatryczną. I dzieciaki, które wymagają wsparcia psychotraumatologicznego wymagają wsparcia psychiatrycznego, wymagają bycia na oddziałach, gdzie będą leczeni, trafiają do mnie, bo nie ma dla nich miejsca, bo czas oczekiwania na takie miejsce w szpitalu specjalistycznym to
Speaker A
jest kilkanaście miesięcy, a więc często przestają być moimi wychowankami, zanim będą mieli w ogóle możliwość skorzystania z takiej pomocy.
Speaker A
[wciągnięcie powietrza] wtedy yyy stwarzają sytuacje bardzo trudne, które powodują to, że my wzywając karetkę yyy oddajemy ich na oddział y psychiatryczny yyy do najbliższych szpitali tutaj wokół Warszawy i w Warszawie m na czas kilku dni, czasami dwóch tygodni, gdzie
Speaker A
dobierane są im na nowo leki, gdzie wycisza się ich, uspokaja. No i wtedy, kiedy już funkcjonują w tych lekach tak jak powinni funkcjonować bez leczenia już nie farmakologicznego, ale tego terapeutycznego, oddaje się ich z powrotem do mnie i
Speaker A
przez jakiś czas może jest spokojnej. A czasami jest tak, że y mam wychowanka, k już nie mam, który od stycznia do m czerwca na oddziałach szpitalnych był dziewięć razy, a w ogóle w swoim życiu powyżej 20, a ma raptem 16 lat. Także y to jest
Speaker A
tragedia tego dziecka, które po prostu znajduje się w miejscu, które zupełnie mu nie służy. I co z tego, że pisz?
Speaker A
W jakiej beznadziejnej sytuacji są te dzieci? Beznadziejnej sytuacji. Ja piszę do sądu, piszę do rzecznika praw dziecka.
Speaker A
Czyli co? System nie działa. Nie działa. Wynotowałem sobie twoje słowa. Coraz częściej mam poczucie, że przychodzi mi pracować z dziećmi, którym nie jestem w stanie realnie pomóc.
Speaker A
Tak powiedziałem to przed momentem. Taka jest prawda. Mam dzieci, których nie mogę, którym nie mogę powiedzieć: "Idźcie sobie stąd, bo ja wam tu nie pomogę, bo to nie moja decyzja".
Speaker A
I te dzieci mimo tego, że próbuję znaleźć dla nich miejsce, pozostają u mnie, bo sądy, jak usłyszałem kiedyś od jednej z sędzi, orzekają pod presją społeczną i one muszą zrobić coś z tymi dziećmi, usunąć je ze środowiska społecznego, w którym
Speaker A
funkcjonują, bo mu zagrażają, a więc usuwają go tam, gdzie jest miejsce, bo miejsce u mnie w mowie jest i to jest tragedia tego dziecka, przede wszystkim tego dziecka, ale to o czym wspomniałeś to także jest traumat dla moich pozostałych wychowanków, bo
Speaker A
sytuacja, o której znowuż opisałem w książce, ona miała miejsce, gdy stanęli w drzwiach u mnie, było ich trzech, tak? I i mówią: "Tu się nie da żyć, dyrektorze. To po prostu jest to jest psychiatryk." Mówię tu w nocy
Speaker A
krzyczą, w dzień brzeszczą. robią pod siebie, uderza głową w ścianę, zalany krwią. Tutaj to się nie da funkcjonować. A to są sytuacje, z którymi oni muszą także się zmierzyć i oni czasami mają świadomość tego, że jakaś ich uwaga rzucona od tak sobie
Speaker A
może przez to dziecko być zrozumiana zupełnie inaczej i spowodować wybuch. Oni też się czują winni wówczas odpowiedzialni za te sytuacje.
Speaker A
Pomimo tego, że niektórzy myślą, że są nieempatyczni, to oni jednak tą empatię mają w sobie i także widzą i odczuwają i wiedzą, że tu się dzieje krzywda.
Speaker A
[odchrząknięcie] System nie działa. System nie działa. To są sytuacje, kiedy nie jesteście w stanie realnie pomóc, ale na szczęście są też takie sytuacje, gdzie gdzie jesteście i widzicie efekty, widzicie, że to działa. Masz w pamięci jakiegoś jednego wychowanka chociażby,
Speaker A
któremu no poprawiliście jakość życia, któremu pomogliście? A to takich wychowanków mam wiele, a przy okazji książki coraz więcej, bo yyy piszą do mnie na maila, mailują na Facebooku, przeczytali yyy super yyy często śledząc ich losy tam gdzie jest to możliwe,
Speaker A
wiemy, że mają rodziny, że mają kochane dzieci, których zdjęcia umieszczają, mimo tego, że się im tłumaczyło, że się nie powinno tego robić. Ale zdjęcia dzieci są wszędzie, bo chwalą się tym, że mają rodzinę, chwalą się tym, że mają
Speaker A
dzieci, mają firmy, y, najczęściej budowlane, o dziwo. Mimo tego, że mam uczę ich na kucharza, jak to mówią, to większość z nich trafia do budowlanek i mają własne firmy, pokazują zdjęcia remontów, które przeprowadzili w jakiś miejscach, gdzie zostali wynajęci. Czyli
Speaker A
pozytywnych przykładów jest dużo. Dużo, ale mam też antyprzykłady, tak? Czyli te sytuacje, kiedy dostaje pismo z zakładu karnego z prośbą o przekazanie dokumentów poświadczających etap edukacji, bo taki i taki osadzony chce kontynuować naukę, a potrzebny jest dokument, który to
Speaker A
potwierdzi. Także tego typu sytuacje też są. Niestety [parsknięcie] zdarza się, że wracają do was chociażby po to po to jedno słowo. Dziękuję.
Speaker A
Wracają. Wracają. My często mamy sytuacje. Ostatnio patrzę podjeżdża kurier jednej z firm kurierskich. Myślę jakaś paczka. Na pewno tak zamawiają i chłopcy i i moi pracownicy.
Speaker A
Wchodzi kurier. Tak patrzę, ta twarz gdzieś tam ją kojarzy. Coś kojarzę. On dzień dobry dyrektorze, no dzień dobry. Paczka jakaś? Nie, no nie poznaje mnie pan. Ja szukam w pamięci. Nagle gdzieś tam otwiera się ta klapka, szczególnie wtedy kiedy a ja tu razem z
Speaker A
tym i z tym y przebywałem w tym samym czasie i nagle a jesteś, mam cię, co u ciebie? No pracuję w firmie właśnie.
Speaker A
Przyjechałem z Warszawy, tutaj przywiozłem motocykl, y, bo został zamówiony, a ja tak pomyślałem, że jak jestem tak blisko, to zajrzę na stare śmieci. Przyjeżdżają do nas na święta.
Speaker A
Na ostatnie, to jest już tak dawno, Boże Narodzenie, Wigilia Bożego Narodzenia. Bardzo często się zdarza, że mamy swoich byłych wychowanków, którzy wiedzą, że jest Wigilia i wpadają z wizytą, żeby złożyć życzenia. I ostatnio taką dwójeczkę chłopaków sobie gościliśmy siedząc z nimi razem, bo oni
Speaker A
się tam dosiedli do kadry wychowawców. Staramy się mieszać, ale no tak też nie zawsze nam się uda wymieszać. Tak. Także nie zawsze przystoi siedzieć z wychowawcami chłopakom, mimo tego, że to stół wigilijny. Oni przysiedli do nas, rozmawiali, dzielili się swoimi jakimiś
Speaker A
przeżyciami. Często dzwonią, no dzwonią też czasami pod wpływem, żeby pogadać. Tak, szczególnie w nocy ja mają mając dyżury nocne czasami odbieram telefony od takich swoich trochę zawianych wychowanków, którym przyszło nie wiem jakaś nostalgiczna myśl zadzwonić do Jaworka i pogadać sobie z
Speaker A
wychowawcą. Yyy i czasami tak jest, że sobie siedzę i w nocy inni śpią, a ja rozmawiam z moim byłym wychowankiem, który ma potrzebę pogadania o życiu. Yyy, także gościmy. To nie jest tak, że dla wszystkich ten czas spędzony w
Speaker A
instytucji był czasem straconym, a często dostaje informację, że nauczyli się czegoś pozytywnego, że doceniają ten fakt, że byli tutaj, bo gdyby żyli w tym miejscu, w którym żyli, to pewnie by na ludzi nie wyszli.
Speaker A
Oczywistą oczywistością jest, że praca z tego typu młodzieżą wymaga pewnie anielskiej cierpliwości. Czy masz na swoim koncie sytuację, kiedy no nie stawałeś na wysokości zadania?
Speaker A
Mam, nie będę o nich mówił. Wstyd. Mam. Człowiek nie jest z żelaza. Ja też mam nerwy, które gdzieś kiedyś się kończą.
Speaker A
Jedną sytuację sprzedam. A co [westchnienie] y naprawdę już była taka podwyższona atmosfera i chłopak, który bezczelnie gdzieś tam agresywnie się do mnie odzywał, groził, że ucieknie.
Speaker A
Otworzyłem drzwi i go tak za te drzwi akurat mam zaraz za drzwiami żywopot wpadł mi gdzieś tam w ten żywopłot.
Speaker A
[westchnienie] Odwróciłem się, zamykam drzwi, patrzę, stoi drugi i mówi: "Co dyrektorze? Wniosek piszemy, skarga będzie na dyrektora".
Speaker A
otrzeźwił mnie bardzo szybciutko. [śmiech] Tak już wtedy mi nerwy odeszły i ta refleksja. No tak, kurczę człowieku, jesteś nieprofesjonalny. Co zrobiłeś? Wymagasz od nich zachowań społecznie akceptowanych, a sam zachowałeś się jak bandyta.
Speaker A
Cieszę się, że było mnie stać na to, żeby zwołać całą grupę, wszystkich powiedzieć: "Słuchajcie, zadziało się. Wyrzuciłem Krystiana y w żywopłot. Krystian, przepraszam cię". A on zdziwiony: "Dyrektorze, ale ja się nig nie mam, ale tak naprawdę to chyba pana wkurzyłem. Mhm.
Speaker A
Yyy, dla mnie to była ogromna nauczka, y że uczciwość także w takich sytuacjach jest ważna. Ostatnio przychodzi do mnie jeden z moich takich sympatycznych wychowanków i mówi: "Ja pana lubię. Pan mi dał w papę, ale ja pana lubię". Mówi:
Speaker A
"Nikolas, a kiedy ja ci dałem w papę?" No może pan nie dał, ale na pewno pan chciał. Także i takie [śmiech] takie sytuacje też mają miejsce. Myślę o tych publicznych przeprosinach, że to też jest sytuacja, która jednak czegoś uczy.
Speaker A
Ja z pełnym świadomością tego, bo nie chciałem, żeby chłopcy gdzieś tam mówili, że dyrektor zachował się tak, jak się zachował. W związku z tym uznałem, że takie publiczne powiedzenie zbłądziłem i oddanie się pod ich osąd w pewnym sensie jest właściwe. Stąd też
Speaker A
zrobiłem to z pewnym takim świadomością tego, że no to nie było tak jak powinno być, ale cieszę się, że oni zareagowali ze zrozumieniem, co wcale mnie nie usprawiedliwia i i mówię o tej sytuacji tylko i wyłącznie dlatego, że no nie chcę
Speaker A
zgrywać osoby, która panuje zawsze nad nerwami. Nie, nie zawsze. Jesteś jesteś człowiekiem. Każdy z nas tam pracujących ludzi jest tylko człowiekiem. Bardzo chciałbym, aby widzowie, słuchacze naszego podcastu mogli jak najbardziej skorzystać z twojego doświadczenia. Więc na sam koniec
Speaker A
zapytam cię o to, jakie wnioski będąc rodzicem wyciągnąć z twoich doświadczeń. Jakim należy być rodzicem, aby dziecko nigdy nie spotkało się z tobą na gruncie zawodowym?
Speaker A
rodzicem [westchnienie] obserwującym swoje dziecko, uważnym na to, co się dzieje wokół niego, z nim, rodzicem, który szuka relacji, szuka kontaktu, próbuje rozmawiać, który nie zawsze musi karać, yyy, wyciągać konsekwencje. Tak, bo konsekwencje są ważne, bo one porządkują świat.
Speaker A
Ale konsekwencje nie muszą być karą. To nie musi być coś, co uwłacza godności dziecka.
Speaker A
[westchnienie][wciągnięcie powietrza] Ja mam świadomość tego, że świat się zmienia i to dziecko bardzo szybko szuka dla siebie punktu odniesienia w grupie rówieśniczej. ym widzimy to na co dzień. I czasami y chcielibyśmy być z tym dzieckiem, ale nie mamy okazji, bo
Speaker A
ono jest wśród rówieśników i dobrze, ale ona wraca do tego domu, a jak już do tego domu wróci, to ważne jest to, żebyśmy chociaż te kilka słów z nim zamienili, dowiedzieli się, co ciekawego się zadziało. Nie w formie przesłuchania, ale w formie po
Speaker A
prostu zwykłej rozmowy. Yyy, chyba to jest takie ważne i ważne jest to, żeby dziecko wiedziało, że jest kochane.
Speaker A
Czasami jak przegnie, jak nas wkurzy, jak zrobi coś złego, to y nazwijmy to tak. To jest złe. Nie godzę się na to. A kochasz mnie? Słyszę. No tak.
Speaker A
Czyli nie bać się słowa na k. Moja żona mówi często słowo na k. Ja mówię je rzadziej.
Speaker A
Ale tak nie bójmy się tego słowa. Żony podobno są ogólnie mądrzejsze. No tak to już jest.
Speaker A
Ważne słowa. Na sam koniec wielkie dzięki za nie. Ważna książka. Nazywają ich patologią, którą po prostu szczerze wam polecam. Dzięki za to spotkanie.
Speaker A
Dzięki bardzo. [muzyka]
Topics:trudna młodzieżośrodek wychowawczyMOWwychowankowiepatologia rodzinnapedagogika resocjalizacyjnaRafał GęburaMariusz Dobijańskizaniedbanie dziecipsychotraumatologia











