Film dr Bartka Kulczyńskiego obala mity o toksyczności witaminy D i wyjaśnia historię stosowania wysokich dawek.
Key Takeaways
- Witamina D jest mniej toksyczna niż dawniej uważano, a toksyczność pojawia się przy bardzo wysokich stężeniach.
- Historia wysokich dawek witaminy D wynikała z empirycznych metod leczenia i braku nowoczesnych badań.
- Obawy o toksyczność witaminy D mają swoje źródło w błędach technologicznych i rzadkich przypadkach nadwrażliwości.
- Współczesne metody diagnostyczne pozwalają bezpiecznie stosować witaminę D pod kontrolą specjalisty.
- Warto opierać się na aktualnej wiedzy naukowej, a nie na mitach czy teoriach spiskowych.
What the video covers
- W latach 40. XX wieku witamina D była stosowana jako lek terapeutyczny w bardzo wysokich dawkach, nawet do 300 000 j.m. dziennie.
- Pierwsze obawy o toksyczność witaminy D pojawiły się na podstawie obserwacji hiperkalcemii u pacjentów leczonych dużymi dawkami.
- W latach 50. w Wielkiej Brytanii i USA wprowadzono ograniczenia dotyczące wzbogacania żywności witaminą D z powodu incydentów hiperkalcemii i przedawkowań.
- Współczesne badania wykazały, że witamina D ma znacznie niższą toksyczność niż dawniej sądzono, a toksyczność pojawia się przy bardzo wysokich stężeniach.
- Wcześniejsze przekonania o wysokiej toksyczności witaminy D wynikają z braku precyzyjnych metod diagnostycznych i wiedzy o metabolizmie witaminy D.
- Wysokie dawki witaminy D były stosowane empirycznie, bez standaryzowanych badań klinicznych i monitorowania poziomów we krwi.
- Niektóre przypadki hiperkalcemii u dzieci były spowodowane rzadkimi zespołami nadwrażliwości na witaminę D, a nie samą witaminą.
- Dziś stosowanie witaminy D powinno odbywać się pod kontrolą specjalisty z monitorowaniem parametrów biochemicznych.
- Film obala popularne teorie spiskowe o ukrywaniu prawdy o dawkach witaminy D i zachęca do opierania się na aktualnej literaturze naukowej.
- Autor zachęca do subskrypcji i korzystania z jego newslettera o zdrowiu, gdzie dzieli się rzetelną wiedzą.
Chapters
- 00:00Wprowadzenie i historia stosowania wysokich dawek witaminy D
- 01:43Naukowe źródła informacji o dawkach i toksyczności witaminy D
- 02:55Witamina D jako lek terapeutyczny w latach 40. XX wieku
- 04:32Przypadki hiperkalcemii i ograniczenia stosowania witaminy D w latach 50.
- 05:49Współczesne badania i obalanie mitu toksyczności witaminy D
- 07:35Empiryczne leczenie i brak nowoczesnych metod diagnostycznych w przeszłości
- 10:09Podsumowanie i zachęta do subskrypcji oraz dalszej edukacji
Full Transcript — Download SRT & Markdown
Speaker A
Może mignęły Państwu kiedyś filmiki lub fotki książeczek zdrowia z dawnych lat, na przykład z 1981 roku, gdzie widać czarno na białym, że dawniej w pediatrii stosowano ogromne ilości witaminy D jednorazowo, rzędu nawet 300 000 jednostek międzynarodowych.
Speaker A
Takie materiały obudowuje się często narracją, że kiedyś stosowano właśnie te duże ilości witaminy D, które były wręcz zbawienne, a dziś zaleca się mikroskopijne dawki, które praktycznie nic nie robią dla zdrowia.
Speaker A
I widząc takie materiały, człowiekowi przychodzą na myśl pytania typu: „Czy ktoś tu chce, żebyśmy chorowali?” albo „Kto to zmienił i po co?” albo na przykład, że ktoś coś ukrywa i ktoś na tym zarabia.
Speaker A
No i zanim się człowiek obejrzy, to siedzi o drugiej w nocy, czytając czwarty z kolei artykuł o spisku farmaceutycznym, zamiast po prostu pójść spać, co akurat dla zdrowia byłoby w tej chwili cenniejsze niż jakakolwiek witamina. Krótko mówiąc, wokół witaminy D jest trochę,
Speaker A
a nawet w sumie dużo pytań. A wystarczyłoby zajrzeć do aktualnej literatury fachowej i historycznie przeanalizować postęp wiedzy naukowej i już byśmy mieli pełen obraz tej sprawy.
Speaker A
I właśnie tym zajmę się w dzisiejszym filmie. Zajrzę również do popularnej książki profesora Wojciecha Kostowskiego, na którą powołują się niektóre osoby, chcąc obronić czy udowodnić niektóre tezy dotyczące mega dawek witaminy D. Może zacznę od tego, skąd wzięła się pewna histeria dotycząca
Speaker A
toksyczności witaminy D. Zanim jednak o tym powiem, to tylko wtrącę, że spotkałem się z wypowiedziami różnych osób, że dziś ukrywa się fakt, że kiedyś stosowano naprawdę bardzo wysokie dawki witaminy D.
Speaker A
I tu od razu mogę temu zaprzeczyć, ponieważ w pracach naukowych z ostatnich kilku, kilkunastu lat badacze nieraz przywołują te wiadomości, wracając do lat 40-tych ubiegłego wieku.
Speaker A
Za przykład mogę podać publikacje polskich naukowców z 2018 roku, którzy właśnie opisali historię toksyczności witaminy D, czyli jak naprawdę powstał jeden z największych mitów medycyny.
Speaker A
Te same informacje znajdziemy w bardzo ciekawej pracy badaczy z zagranicy, którzy zatytułowali ją następująco: „Witamina D nie jest tak toksyczna, jak kiedyś sądzono. Perspektywa historyczna i aktualna”.
Speaker A
Myślę, że warto tego posłuchać, bo jest to naprawdę interesujące i dzięki poznaniu historii łatwiej zrozumieć obecną sytuację.
Speaker A
Wróćmy jednak do samej historii. Powiem teraz coś, co dla części osób może być niemałym zaskoczeniem.
Speaker A
Mianowicie przekonanie, że wyższe dawki witaminy D są szczególnie toksyczne, wcale nie wzięło się z nowoczesnych badań naukowych.
Speaker A
Ta wysoka toksyczność to mit, którego korzenie sięgają pierwszej połowy XX wieku, czasów, gdy medycyna nie dysponowała ani precyzyjnymi metodami diagnostycznymi, ani wiedzą o metabolizmie witaminy D, jaką mamy dziś.
Speaker A
Otóż w latach 40. XX wieku witamina D była traktowana jako pełnoprawny lek terapeutyczny, a nie suplement diety. Stosowano ją w krzywicy i w chorobach przewlekłych, takich jak gruźlica czy reumatoidalne zapalenie stawów.
Speaker A
W tamtym okresie lekarze podawali ogromne dawki rzędu 200-300 000 jednostek międzynarodowych dziennie i to często przez wiele tygodni.
Speaker A
U części pacjentów zaczęto wtedy obserwować hiperkalcemię, czyli podwyższony poziom wapnia we krwi oraz objawy takie jak osłabienie, zaburzenia pracy nerek czy odkładanie się wapnia w tkankach.
Speaker A
Gdy zaś olbrzymie dawki witaminy D odstawiano, to objawy stopniowo ustępowały w ciągu kilku miesięcy. I był to pierwszy moment, w którym lekarze zaczęli kojarzyć bardzo wysokie dawki witaminy D z potencjalną toksycznością.
Speaker A
Zwrot nastąpił zaś w latach 50-tych, głównie w Wielkiej Brytanii. Mianowicie opisano tam przypadki niemowląt z hiperkalcemią, zaburzeniami rozwoju, charakterystycznymi rysami twarzy i zwężeniem aorty.
Speaker A
Zjawisko to wywołało ogromny niepokój. Brytyjskie instytucje medyczne powiązały te przypadki z nadmiernym spożyciem witaminy D pochodzącej z żywności wzbogacanej w ten składnik.
Speaker A
Problem polegał na tym, że nie istniały wtedy metody oznaczania stężenia witaminy D we krwi, do tego nie znano faktycznych dawek spożycia, a wnioski oparto głównie na badaniach na ciężarnych gryzoniach. Co więcej, hiperkalcemię udokumentowano tylko w pojedynczych przypadkach, często przy deklarowanych dawkach rzędu 1500-1700 jednostek dziennie,
Speaker A
czyli takich, które dziś uznalibyśmy za umiarkowane czy wręcz niskie. I to, co bardzo ważne, to że z dzisiejszej perspektywy wiemy, że wiele z tych dzieci prawdopodobnie cierpiało na rzadkie zespoły nadwrażliwości na witaminę D, takie jak zespół Williamsa czy sarkoidoza, w których nawet normalne dawki mogą prowadzić do
Speaker A
hiperkalcemii. Stąd też w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach wprowadzono wówczas drastyczne ograniczenia dotyczące wzbogacania żywności witaminą D, no i też obawy przed jej toksycznością zapisały się w medycznej świadomości.
Speaker A
To jednak nie wszystko. W Stanach Zjednoczonych dodatkowym powodem do obaw był incydent, w którym kilka osób doznało przedawkowania witaminy D po spożywaniu mleka wzbogaconego w ten składnik.
Speaker A
Analiza wykazała, że mleko zawierało ponad 200 000 jednostek witaminy D na litr, zamiast standardowych 400 jednostek.
Speaker A
Mówimy więc o 500-krotnym przekroczeniu zalecanej dawki. Nie była to wina witaminy D jako takiej, tylko poważny błąd technologiczny.
Speaker A
Mimo to zdarzenie to wzmocniło przekonanie, że witamina D może być szkodliwa w dużych ilościach.
Speaker A
Dopiero pod koniec XX i na początku XXI wieku, kiedy to zaczęto masowo oznaczać stężenie metabolitu witaminy D we krwi, mit toksyczności witaminy D zaczął się rozpadać.
Speaker A
Mianowicie duże badania populacyjne pokazały, że coraz więcej osób ma stężenia witaminy D powyżej 50 nanogramów na mililitr, że hiperkalcemia w tej grupie jest skrajnie rzadka i że rzeczywista toksyczność pojawia się zwykle dopiero przy stężeniach znacznie wyższych.
Speaker A
Tutaj krótko przypomnę, że pomocną wiedzą dzielę się też w darmowym newsletterze o zdrowiu. Piszę go i wysyłam od poniedziałku do piątku o 6:00 rano i przeczytanie go zajmuje przeważnie kilka minut do porannej kawy lub herbaty.
Speaker A
Gdyby chcieli się Państwo zapisać, to można to zrobić na mojej stronie drbartek.pl/dziennik. Wracając do tematu, możliwe, że zastanawiają się Państwo, dlaczego kiedyś podawano ogromne dawki witaminy D.
Speaker A
Otóż trzeba wiedzieć, że w latach 30. i 40. XX wieku medycyna często kierowała się zasadą „im więcej, tym lepiej” i opierała się więc na dawkach uderzeniowych różnych substancji, a nie tylko witaminy D. Leczenie chorób przewlekłych było wtedy w dużej mierze empiryczne,
Speaker A
czyli opierało się na obserwacji i doświadczeniu, a nie na dokładnych badaniach naukowych, bo takowych brakowało. W praktyce wyglądało to tak, że lekarze eksperymentowali z dawkami leków, sprawdzali, czy pacjent poczuje się lepiej i w razie potrzeby zmieniali terapię.
Speaker A
Nie było wtedy jeszcze rzetelnych prób klinicznych czy standaryzowanych pomiarów stężeń substancji we krwi, więc wiele decyzji opierało się po prostu na tym, co wydawało się działać. W przypadku witaminy D oznaczało to, że podawano ogromne dawki rzędu 200-300 000 jednostek dziennie,
Speaker A
często przez wiele tygodni. Czasami przynosiło to poprawę w niektórych objawach chorób przewlekłych, a sukces w leczeniu krzywicy tylko wzmagał przekonanie, że więcej równa się lepiej.
Speaker A
Dodatkowo witamina D była tania, łatwa w produkcji i dostępna w formie doustnej, więc idealnie nadawała się do takich eksperymentów.
Speaker A
Tylko że wtedy nie znano wielu istotnych faktów. Dla przykładu nie umiano mierzyć stężenia aktywnej formy witaminy D we krwi, nie znano jej okresu półtrwania ani tego, że kumuluje się w tkance tłuszczowej i uwalnia przez kilka miesięcy. Lekarze reagowali dopiero na objawy kliniczne,
Speaker A
w tym na przykład osłabienie, zaburzenia pracy nerek czy odkładanie się wapnia w tkankach i dopiero wtedy zaczęto łączyć bardzo wysokie dawki z potencjalną toksycznością.
Speaker A
To, o czym teraz Państwu powiedziałem, dowodzi temu, że temat toksyczności witaminy D był znany od bardzo dawna, czyli to nie jest tak, że dopiero w ostatnich kilkunastu latach zacz...
Speaker A
Nie ma więc tu żadnych teorii spiskowych, że w ostatnich latach odciąga się nas od przyjmowania dużych ilości witaminy D tylko po to, abyśmy częściej chorowali, na czym mógłby się wzbogacić przemysł farmaceutyczny, bo właśnie tego typu narracja jest powszechna.
Speaker A
Wiadomo, że przemysł to przemysł i że liczą się w nim pieniądze, natomiast uważam, że dorabianie do wszystkiego jakichś ideologii i wzniecanie skrajnych emocji nie służy poszukiwaniu prawdy, krytycznemu myśleniu i takiemu racjonalnemu podejściu do zdrowia. Tak jak wspomniałem, to tak naprawdę właśnie kilkadziesiąt lat temu
Speaker A
pojawiły się pierwsze obawy i ograniczenia dotyczące stosowania witaminy D, które na długo utrwaliło się w świadomości medycznej.
Speaker A
I te fakty po prostu obalają domysły i te wszystkie przekłamane narracje w stylu, że kiedyś uznawano duże ilości witaminy D za bezpieczne, dlatego je stosowano. Jak Państwo widzą, niewiele ma to wspólnego z faktami.
Speaker A
Pozostawiając już historię za sobą kolejne pytanie, jakie można sobie zadać, to jakie dawki witaminy D są rzeczywiście toksyczne?
Speaker A
Możliwe, że będą Państwo dość zaskoczeni moją odpowiedzią, która brzmi – nie wiem. Nie wynika to z mojej niewiedzy jako niedouczenia, ale bardziej z tego, że nie zostało to dotychczas jednoznacznie zbadane i potwierdzone.
Speaker A
Co więcej, wielu z nas różnie reaguje na konkretne ilości witaminy D. Zmierzam do tego, że ta sama dawka witaminy D może spowodować różne efekty u różnych osób.
Speaker A
Dla przykładu u jednej osoby 5 000 jednostek witaminy D dziennie podniesie stężenie witaminy D we krwi do 50 nanogramów na mililitr, a u innego człowieka podniesie tylko do 40 nanogramów. W kontekście toksyczności witaminy D warto rozwiązać dwa zagadnienia.
Speaker A
Pierwsza kwestia to oszacowanie, jaki poziom witaminy D w naszym ciele może powodować działania niepożądane. Druga zaś rzecz to, jakie ilości przyjmowanej witaminy D nie powodowały skutków ubocznych w badaniach naukowych.
Speaker A
Jeśli chodzi o poziom witaminy D, to żeby mieli Państwo pewien punkt odniesienia do tego, o czym zaraz powiem, to trzeba wiedzieć, że wiele organizacji zdrowotnych zaleca, żeby dążyć do uzyskania stężenia witaminy D w wysokości od 30 do 50 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Przy okazji zwracam tu uwagę na jednostki, bo chodzi o nanogramy na mililitr, a niekiedy stężenie witaminy D podaje się też w jednostkach nanomole na litr.
Speaker A
I tak dla przykładu te 30 do 50 nanogramów na mililitr odpowiadają mniej więcej 75 do 125 nanomoli na litr. Ja z kolei ostatnio dotarłem do wyników jednego z najnowszych badań, które pokazały, że dla zdrowia serca osób po przebytym zawale wyjątkowo korzystne jest
Speaker A
osiągnięcie wyższego poziomu witaminy D we krwi rzędu od 40 do 80 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Poza tym znalazłem też inne badanie, które pokazało, że jeśli chodzi o zapobieganie rakowi piersi, to najlepszy efekt ochronny można uzyskać, osiągając poziom witaminy D w wysokości przynajmniej 60 nanogramów na mililitr.
Speaker A
W jeszcze innym doświadczeniu zaobserwowano najniższą zachorowalność na raka jelita grubego przy stężeniu 55 nanogramów na mililitr, zaś w przypadku cukrzycy było to około 65 nanogramów na mililitr. Jednocześnie nie obserwowano skutków ubocznych.
Speaker A
To wskazuje, że nieco wyższe stężenie witaminy D niż brzmią oficjalne zalecenia do tych, powiedzmy około 80 nanogramów na mililitr, są raczej bezpieczne dla zdrowia, przynajmniej dla większości osób.
Speaker A
Pozostaje jeszcze pytanie, czy wartości powyżej 80 nanogramów są bezpieczne? Ogólnie towarzystwa naukowe ustaliły górną granicę normy na 100 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Uzyskane stężenia powyżej tej wartości są uznawane za toksyczne. Niemniej znalazłem prace naukowe, w których wskazuje się, że poziomy nawet 125 nanogramów na mililitr są ogólnie bezpieczne.
Speaker A
Autorzy niektórych publikacji nawet sugerują, że do wystąpienia klinicznie istotnej hiperkalcemii konieczne jest osiągnięcie stężenia witaminy D we krwi powyżej 240 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Jeśli zaś chodzi o stosowane bardzo wysokie dawki witaminy D, to w publikacjach, na które się powołuję, podawano przypadki pojedynczych pacjentów, u których ilości rzędu 50 czy 60 000 jednostek dziennie przyjmowane przez dłuższy czas nie powodowały żadnych komplikacji.
Speaker A
Powiedziałem Państwu o tym wszystkim, żeby pokazać, że środowisko naukowe nie ukrywa faktu, że witamina D jest mało toksyczna i że nawet bardzo wysokie dawki mogą być bezpieczne dla zdrowia.
Speaker A
Co więcej, na podstawie niektórych badań ich autorzy sugerują, że w uzasadnionych przypadkach, jak na przykład wspomniany przeze mnie przed chwilą zawał serca czy profilaktyka raka piersi i jelita grubego warto osiągać nieco wyższy poziom witaminy D we krwi, niż brzmią oficjalne zalecenia.
Speaker A
Trzeba bowiem wiedzieć, że te ogólne wytyczne są stworzone głównie z myślą o populacji ogólnej, a nie o pacjentach z konkretnymi schorzeniami lub wysokim ryzykiem chorób przewlekłych.
Speaker A
Oznacza to, że w indywidualnych przypadkach, gdzie istnieje wyraźny potencjał korzyści zdrowotnych, celowe podwyższenie poziomu witaminy D powyżej standardowych rekomendacji może być zarówno bezpieczne, jak i korzystne.
Speaker A
Istotne jest jednak, żeby takie działania odbywały się wówczas pod kontrolą specjalisty z monitorowaniem stężenia witaminy D, wapnia i parathhormonu we krwi oraz obserwacją ewentualnych efektów ubocznych, ponieważ każdy organizm reaguje nieco inaczej.
Speaker A
Jeśli chodzi o moje zdanie w tym temacie, to jest ono dość zbieżne z sugestiami naukowców pochodzącymi z pracy naukowej z 2025 roku, które brzmiały następująco, zacytuję: „Aby zapewnić korzyści większej liczbie osób, zaleca się utrzymywanie stężenia witaminy D w surowicy na poziomie od 40 do 70 nanogramów na
Speaker A
mililitr, co pozwoli wyeliminować większość omówionych zaburzeń”. Bazując na najnowszych doniesieniach, można celować w uzyskanie stężenia witaminy D we krwi na poziomie około 50 do 80 nanogramów na mililitr, czyli nieco powyżej ogólnie przyjętych rekomendacji.
Speaker A
Możliwe, że część z Państwa zastanawia się teraz, ile stosować witaminy D, żeby w ciągu kilku tygodni czy miesięcy uzyskać takie stężenie.
Speaker A
Tak jak wspominałem, jest to bardzo indywidualna kwestia, ponieważ każdy z nas nieco inaczej reaguje na przyjmowaną witaminę D i dużo też zależy od jej wyjściowego poziomu. Niemniej, bazując na wynikach różnych badań, mógłbym zasugerować stosowanie od około 5 do 12 000 jednostek dziennie.
Speaker A
Przy czym najlepiej zacząć sobie od niższej ilości na przykład 5 000 czy 7 000 jednostek i po 3 miesiącach suplementacji sprawdzić stężenie witaminy D we krwi.
Speaker A
Jeśli będzie znacząco poniżej tych 50-80 nanogramów na mililitr, to można wtedy sięgnąć po wyższe ilości typu 10 czy 12 000 jednostek.
Speaker A
Na marginesie, gdyby chcieli się Państwo przyczynić do rozwoju naszej społeczności na tym kanale, to chciałbym zachęcić do kliknięcia przycisku SUBSKRYBUJ pod filmem, a potem ewentualnie także DZWONECZKA, który wyskoczy obok.
Speaker A
Jeśli chodzi jeszcze o stosowanie ogromnych dawek witaminy D, to osoby je propagujące często powołują się na informacje zawarte w książce poświęconej farmakologii, wydanej pod redakcją śp.
Speaker A
Profesora Wojciecha Kostowskiego. Rzeczywiście padają w niej stwierdzenia odnośnie do podawania bardzo dużych ilości witaminy D rzędu nawet 200 000 czy 300 000 jednostek.
Speaker A
Niestety nie każdy już mówi o tym, że w tej samej książce jej autor podkreśla kilka istotnych kwestii, które pozwolę sobie Państwu przedstawić, bo niestety tak jak powiedziałem, część osób przypadkowo bądź umyślnie je pomija.
Speaker A
Po pierwsze prof. Kostowski wskazuje, że tego typu dawki są stosowane w leczeniu krzywicy. Nie mówimy więc tu o osobach względnie zdrowych, tylko takich, które rzeczywiście potrzebują bardzo dużo witaminy D, o czym jeszcze za chwilę powiem.
Speaker A
Chodzi więc o działanie typowo lecznicze, a nie profilaktykę polegającą na utrzymaniu prawidłowego stężenia witaminy D we krwi.
Speaker A
Warto więc rozgraniczyć działanie lecznicze od profilaktyki i nie jest to kwestia typowa tylko dla witaminy D. Innym przykładem może być cynk.
Speaker A
Ogólnie przyjmuje się, że tolerowany maksymalny poziom spożycia cynku to 40 miligramów dziennie, zaś dzienna wystarczająca taka profilaktyczna ilość to kilkanaście miligramów.
Speaker A
Jednak badania dowodzą, że na początku infekcji wirusowej można rozważyć stosowanie leczniczych dawek cynku w wysokości nawet aż 70 czy 80 miligramów dziennie przez kilka dni, żeby szybciej wyzdrowieć. Podkreślam więc, żeby oddzielać profilaktykę od leczenia.
Speaker A
Po drugie, sam Profesor wskazuje, że takie ogromne dawki witaminy D powinny być stosowane tylko okresowo, a nie ciągle.
Speaker A
I po trzecie, pisze on w swojej książce następujące słowa: „Uważa się, że systematyczne stosowanie małych dawek witaminy D przez dłuższy czas jest korzystniejsze od okresowego podawania dawek większych”.
Speaker A
Tak jak powiedziałem, niestety nie każdy, kto powołuje się na tę książkę, podaje pełen obraz sytuacji, dlatego pozwoliłem sobie przedstawić tę kwestię nieco szerzej. I trochę przykro się patrzy, jak odbiorcy mediów społecznościowych bywają wprowadzani w błąd przez osoby postrzegane jako eksperci,
Speaker A
gdy ci ograniczają się do prezentowanie jedynie wycinka informacji, zamiast rzetelnie przedstawiać całość zagadnienia. Mówiąc o bezpieczeństwie stosowania ogromnych dawek witaminy D, chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej bardzo ciekawej rzeczy.
Speaker A
Mianowicie powszechnie wiadomo, że pod wpływem promieni słonecznych w naszym ciele powstaje witamina D i na ten fakt bardzo często powołują się właśnie osoby, które propagują podawanie bardzo wysokich ilości witaminy D.
Speaker A
Mianowicie prawdą jest, że przy sprzyjających warunkach, w tym oczywiście przy dobrym nasłonecznieniu, wystawianie odkrytej skóry na działanie słońca przez, powiedzmy, około 20 do 30 minut może spowodować wzrost poziomu witaminy D we krwi podobny do przyjęcia około 10 000 jednostek witaminy D doustnie.
Speaker A
Niektóre źródła podają, że może to być równoznaczne spożyciu nawet 25 000 jednostek. W teorii więc można byłoby sobie obliczyć, że spędzając na słońcu kilka godzin w ciągu dnia, nasze ciało byłoby w stanie wytworzyć witaminę D w ilościach rzędu 50 000,
Speaker A
100 000 czy nawet 200 000 jednostek. A skoro tyle witaminy D mogłoby powstać w naszym organizmie, mówiąc w cudzysłowie ze Słońca, to oznacza, że dawki tego rzędu przyjmowane doustnie muszą być bezpieczne dla zdrowia.
Speaker A
I jest to, jak mogłoby się wydawać, żelazny argument osób, które propagują przyjmowanie mega dawek witaminy D.
Speaker A
Rzeczywistość jest jednak inna. Otóż mało mówi się o tym, że skóra jest wyposażona w specjalne mechanizmy regulujące produkcję witaminy D.
Speaker A
W normalnych warunkach działa to w ten sposób, że w warstwie naskórka znajduje się związek o nazwie 7-Dehydrocholesterol, który pod wpływem dobrego nasłonecznienia, a konkretnie pod wpływem promieniowania UVB, ulega przekształceniu w tak zwaną prewitaminę D3, która trafia do krążenia i którą następnie nasz organizm metabolizuje w wątrobie i nerkach do formy
Speaker A
biologicznie czynnej. I teraz kluczowa sprawa. Jeśli nasza skóra jest wystawiona na słońce przez dłuższy czas, to nadmiar prewitaminy D3 może ulegać przekształceniu w nieaktywne formy, takie jak lumisterol i tachysterol.
Speaker A
Te związki są biologicznie nieaktywne, czyli nie zwiększają poziomu witaminy D we krwi i w ten sposób nasz organizm jest chroniony przed potencjalną toksycznością witaminy D spowodowaną przebywaniem zbyt długi czas na słońcu.
Speaker A
W dużym uproszczeniu oznacza to, że produkcja witaminy D osiąga szczyt, powiedzmy, po około 20-30 minutach działania około południowego słońca.
Speaker A
Dalsza zaś ekspozycja ciała na słońce nie powoduje proporcjonalnego wzrostu stężenia witaminy D w organizmie, bo nadmiar prewitaminy D3 jest po prostu degradowany w nieaktywne formy, czyli nawet przy bardzo intensywnym słońcu, jak w strefach równikowych czy latem w Hiszpanii
Speaker A
poziom witaminy D nie rośnie w nieskończoność. Dzięki temu mieszkańcy bardzo słonecznych regionów nie mają ekstremalnie wysokich poziomów witaminy D, mimo że teoretycznie ich skóra mogłaby wytworzyć setki tysięcy jednostek.
Speaker A
Jako przykład mogę podać badanie przeprowadzone w Afryce Wschodniej z udziałem Masajów i Hadzabe, czyli dwóch tradycyjnych grup ludzi żyjących w Tanzanii.
Speaker A
Masajowie to głównie pasterze prowadzący koczowniczy lub półkoczowniczy tryb życia znani z umiarkowanego ubioru i spędzania większości dnia na świeżym powietrzu.
Speaker A
Hadzabe to natomiast to społeczność łowców i zbieraczy, spędzająca znaczną część czasu na zewnątrz, w dużej mierze nago lub w minimalnym ubraniu, co sprzyja ekspozycji skóry na światło słoneczne przez większość roku.
Speaker A
Wspomniane badanie mierzyło stężenie witaminy D we krwi u obu tych grup, żeby ocenić naturalny poziom witaminy D w organizmach ludzi stale eksponowanych na promieniowanie UVB. I okazało się, że średnie stężenia witaminy D w tych populacjach wynosiły około 46 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Jest to średnio oczywiście więcej niż w populacjach zachodnich, ale w rzeczywistości nie tak dużo, jak można by się spodziewać, kierując się chłopską logiką.
Speaker A
Gdyby więc pod wpływem słońca powstawały ilości witaminy D równoznaczne 50 000 czy 100 000 jednostek witaminy D, to z pewnością poziom witaminy D we krwi byłby u nich o wiele wyższy.
Speaker A
To dowodzi temu, że skóra posiada mechanizmy regulujące produkcję witaminy D, które chronią organizm przed jej nadmiarem.
Speaker A
Obala to też argument, że ciało człowieka jest w stanie wytwarzać dziesiątki czy setki tysięcy jednostek witaminy D dzięki promieniowaniu słonecznemu, a więc i przyjmowanie witaminy D doustnie w takich ilościach jest czymś fizjologicznym.
Speaker A
Na koniec chciałbym podzielić się z Państwem moim własnym komentarzem do tej całej sprawy związanej z suplementacją witaminą D. Dla lepszej przejrzystości podzielę go na kilka punktów.
Speaker A
Punkt pierwszy – witamina D cechuje się bardzo dużym profilem bezpieczeństwa. Właściwie jest to jeden z najbezpieczniejszych składników pokarmowych, którego tak naprawdę trudno przedawkować.
Speaker A
Punkt drugi – fakt, że witamina D cechuje się ogólnie niską toksycznością, nie powinien stawać się paliwem do swoistej licytacji w stylu „kto zaproponuje wyższą dawkę, ten ma rację albo jest mądrzejszy”.
Speaker A
Innymi słowy, nawet jeśli dawki czy stężenia witaminy D przekraczające powszechnie rekomendowane zakresy są w większości przypadków bezpieczne, to nie oznacza to automatycznie, że powinniśmy do nich dążyć lub traktować jako cel sam w sobie.
Speaker A
Za przykład niech posłuży białko. Osobom zdrowym czy nawet chorym w zupełności wystarczy, żeby spożywać około 1 do 1,5 grama białka na kilogram masy ciała.
Speaker A
Jednak prace naukowe wskazują, że bezpieczny poziom to 2, a nawet 3,5 grama białka na kilogram, czyli dwukrotnie więcej, niż na co dzień spożywamy, a jednak nikt z tego powodu nie nakłania, żeby dobić do tej górnej granicy.
Speaker A
Punkt trzeci – ta obawa przed toksycznością witaminy D nie zrodziła się w ostatnich latach, jak to niektóre osoby mówią, tylko zaczęła ona kiełkować wtedy, gdy zaczęto stosować jej bardzo duże ilości, czyli w latach 40.
Speaker A
czy 50. ubiegłego wieku. Oznacza to, że nie powinniśmy dawać wiary w te wszystkie narracje o teoriach spiskowych przeciwko zdrowiu ludzi, czyli że przemysł farmaceutyczny zorientował się, jakie moce drzemią w mega dawkach witaminy D i na wszelki wypadek systemowymi mackami wpłynął na zalecenia,
Speaker A
czyli je zaniżył. Żebym nie został źle zrozumiany, to na wszelki wypadek dodam, że nie staję tutaj ani po stronie systemu, ani przemysłu farmaceutycznego.
Speaker A
Jeśli już, to staje po stronie obiektywizmu i rzetelności, bo właśnie analizując dany temat możliwie jak najbardziej obiektywnie i skrupulatnie, możemy wyłonić z różnych historii nagie fakty.
Speaker A
I trzeba przyznać, że nie zawsze jest to łatwe, a przynajmniej dla większości ludzi, którzy nie dysponują wykształceniem naukowym, stąd też postanowiłem poruszyć ten temat.
Speaker A
Mam też świadomość tego, że wspomniane narracje o teoriach spiskowych angażują nas emocjonalnie i prawdopodobnie dlatego usypiają naszą czujność, przez co finalnie dajemy wiarę nieraz całkowicie fantazyjnym historiom. Tym bardziej więc pomyślałem, że poruszę omawiany wątek witaminy D.
Speaker A
W każdym razie czwarty punkt podsumowania – nasz organizm nie produkuje dziesiątek czy setek tysięcy witaminy D dziennie pod wpływem przebywania wielu godzin na słońcu.
Speaker A
To dlatego, że skóra jest wyposażona w mechanizmy regulujące wytwarzanie witaminy D i nie dopuszczają one do powstawania bardzo wysokich jej ilości.
Speaker A
Punkt 5 – nie dość, że nikt nie ukrywa zasadności podawania wyższych ilości witaminy D w konkretnych przypadkach, to co więcej, wciąż prowadzone są badania nad stosowaniem wysokich dawek witaminy D w celach leczniczych.
Speaker A
Na przykład w jednym z badań z 2013 roku podawano przez pół roku 35 000 jednostek witaminy D dziennie osobom z łuszczycą albo mamy badanie, które potwierdziło zasadność stosowania aż 10 000 jednostek witaminy D na kilogram masy ciała u niemowląt i małych dzieci z krzywicą.
Speaker A
Podkreślam jednak, żeby rozróżniać działanie profilaktyczne od leczniczego. I punkt 6 – osobiście uważam, że lepiej osiągać nieco wyższe stężenie witaminy D we krwi, niż brzmią oficjalne rekomendacje, ale jednocześnie jestem zdania, że nie ma co też przesadzać.
Speaker A
Na podstawie przytoczonych badań uważam, że takie dobre działanie ochronne można osiągnąć, dążąc do utrzymania witaminy D na poziomie około 50 do 80 nanogramów na mililitr.
Speaker A
Aby uzyskać taki poziom, kwestią wysoce indywidualną jest to, ile suplementować witaminy D, ponieważ zależy to od wielu różnych czynników.
Speaker A
Z tego względu sugerowany przeze mnie przedział jest dość szeroki, bo od około 5 000 do 12 000 jednostek dziennie.
Speaker A
Jeśli zaś chcieliby Państwo poznać jeszcze więcej ciekawych i praktycznych informacji odnośnie do witaminy D, w tym między innymi o nadwrażliwości na ten składnik, albo dowiedzieć się, kto może wymagać jej wyższych dawek, czy na co zwrócić uwagę przyjmując jej większe ilości,
Speaker A
to proszę o komentarz pod filmem. Jednocześnie zachęcam do wysłuchania innego programu, w którym szerzej mówię o badaniu, w którym potwierdzono pozytywny wpływ witaminy D na zdrowie osób po zawale. Aby go obejrzeć, wystarczy kliknąć na miniaturę, która pojawiła się na ekranie.
Speaker A
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia w kolejnym odcinku.
Topics:witamina Dtoksyczność witaminy Ddawki witaminy Dhistoria medycynyhiperkalcemiasuplementacjakrzywicadr Bartek Kulczyńskizdrowienauka











