Rozmowa z psychologiem Piotrem Mosakiem o naturze miłości, problemach w związkach i jak dbać o relacje w dzisiejszych czasach.
Ask about this video. Answers come from its transcript only — with the timestamp, so you can check them.
Generated from the transcript and can be wrong — check the timestamp.
Key Takeaways
- Miłość i potrzeby bliskości są uniwersalne i niezmienne mimo zmieniających się okoliczności.
- Współczesne społeczeństwo jest niecierpliwe, co wpływa na szybkie rezygnacje z relacji przy pierwszych problemach.
- Rozwód może być pozytywnym sygnałem świadczącym o świadomości i szacunku do siebie samego.
- Terapia par jest ważnym narzędziem do diagnozy i pracy nad związkiem, ale nie zawsze kończy się uratowaniem relacji.
- Pielęgnacja relacji wymaga czasu, zaangażowania i świadomego dbania o bliskość.
What the video covers
- Piotr Mosak wyjaśnia, że potrzeby miłości i bliskości są niezmienne, zmieniają się tylko okoliczności i formy wyrazu.
- Współczesne relacje są bardziej narażone na szybkie rezygnacje z powodu niecierpliwości i oczekiwań natychmiastowych efektów.
- Definiowanie i rozumienie problemów w związku jest kluczowe do ich rozwiązania – ważne jest zadawanie sobie pytania, co konkretnie jest problemem.
- Rozwody pojawiają się szybciej, co autor ocenia pozytywnie, bo pozwala uniknąć długotrwałych, toksycznych relacji.
- Terapia par pomaga zrozumieć, czy związek ma sens i czy jest szansa na poprawę, a czasem wskazuje na konieczność rozstania.
- Współczesne tempo życia i przebodźcowanie informacjami osłabiają zdolność do budowania głębokich relacji.
- Miłość i związek wymagają pracy, zaangażowania i pielęgnacji, podobnie jak uprawa roli – to proces długotrwały i wymagający cierpliwości.
- Ważne jest, aby pary pielęgnowały bliskość poprzez wspólne spędzanie czasu i powrót do zachowań z okresu narzeczeństwa.
- Psycholog podkreśla, że prawdziwa miłość to nie tylko uczucie, ale też gotowość do pracy nad sobą i relacją.
- W relacjach ważna jest akceptacja siebie i partnera oraz umiejętność rozwiązywania konfliktów bez eskalacji emocji.
Chapters
- 00:00Wprowadzenie i przedstawienie gościa
- 02:33Uniwersalność potrzeb miłości i zmieniające się okoliczności
- 05:17Problemy w związkach i niecierpliwość współczesnych ludzi
- 07:11Rozwody – czy to oznaka słabości czy siły?
- 10:00Rola terapii par i diagnoza problemów
- 12:12Współczesne wyzwania w budowaniu relacji
- 15:12Metafora miłości jako procesu pielęgnacji
- 17:35Pielęgnacja bliskości i codziennej relacji
Full Transcript — Download SRT & Markdown
Speaker A
Naszym gościem dzisiaj Piotr Mosak, psycholog, coach, mentor, wykładowca, terapeuta par, psycholog biznesu i pewnie jeszcze dużo, dużo by wymieniać.
Speaker A
Jest tego trochę, rzeczywiście wynika z tego, ile mam lat, tak? Czego ja w życiu nie robiłem. [śmiech] Bardzo mi miło.
Speaker A
Mnie również. Yyy, myśląc o temacie dzisiejszej rozmowy, yyy, przeglądnęłam pana social media, wpadłam na Instagrama i zobaczyłam, że śledzi pana 120 000 osób. To bardzo dużo jak na psychologa.
Speaker A
No podobno. Yyy i przeglądałam sobie tematy, które pan tam publikuje i wie pan, jaki temat wjedzie prym i który wzbudza największe zaangażowanie?
Speaker A
Nie sprawdzałem. Nie wie pan?
Speaker A
Nie. Relacje oczywiście, no wiadomo, no jestem ten od relacji, to prawda, to prawda. Tak, relacje, konflikty w relacjach, miłość, miłość i jak ratować tę miłość, co robić, kiedy ta miłość wygasa. To są tematy, które no zdecydowanie budzą
Speaker A
największe zaangażowanie wśród pana obserwatorów. Dlatego pomyślałam, że no to musi być coś, o czym my też będziemy rozmawiać, skoro to ludzi tak interesuje i tak ich jakoś gniecie, boli.
Speaker A
No każdy jest w jakiejś relacji, albo chciałby być w relacji, albo właśnie jest po relacji, albo marzy o relacji.
Speaker A
No właśnie. Więc co z tymi relacjami? Co z tą miłością dzisiejszą? Czy rzeczywiście te nasze relacje, zwłaszcza te relacje romantyczne, które czasem są romantyczne tylko już z nazwy, e, są dzisiaj w takiej kiepskiej kondycji?
Speaker A
Oj, nie. Mnie się wydaje, że zmieniają się tylko okoliczności. No bo jak poczytamy teksty sprzed 3000 lat chińskie, sprzed 2000 greckie i to, co się działo nawet te 300 lat temu, zmieniają się okoliczności, może zmienia się słownictwo, może zmieniają się potrzeby, ale tylko
Speaker A
te zewnętrzne. Natomiast my cały czas potrzebujemy, żeby ktoś obok był, żeby ktoś nas przytulił, żeby ktoś nas zaakceptował, żeby poczuć tę bliskość, żeby poczuć tę akceptację.
Speaker A
To chyba Kochanowski pisał, że z kimś miłość, radość podwojona, smutek podzielony. No to są cały czas te same potrzeby ludzkie, więc zmieniają się tylko okoliczności, środki przekazu.
Speaker A
Może już nie leżymy jak gusta w ślubach panieńskich pod oknem i nie płaczemy, tylko wysyłamy sobie memy na przykład.
Speaker A
No to się zmieniło, ale potrzeba, ale też jest jakaś interakcja, prawda?
Speaker A
Tak, ale potrzeba jest zaczepić kogoś, poznać, pokazać swoje uczucia, dostać coś w zamian. To wszystko jest takie samo.
Speaker A
No dobrze, ale porozmawiajmy o tych relacjach głębszych już, tak? Czyli o związkach, o związkach, które albo dopiero y rozpoczęły yyy gdzieś tam swoje istnienie, albo trwają yyy i spotykają się yyy na swojej drodze z problemami. I teraz czy rzeczywiście
Speaker A
w dzisiejszych czasach jest tak, że jakoś łatwiej odpuszczamy te relacje i jakoś łatwiej nam jest po prostu się rozstać?
Speaker A
Zacznę od słowa problem, bo my dzisiaj jesteśmy też przez świat niecierpliwi. Chcemy wszystko szybko, natychmiast i ma się wszystko udawać.
Speaker A
Jak się pojawia cokolwiek drobnego, my rezygnujemy, już jest tragedia. My za szybko definiujemy to, co się dzieje pod nazwą problem. Ja często w gabinecie mówię: "To w czym problem?" Ja coś opowiadają, mówię: "No dobra, ale jaki jest z tym problem? Coś jeszcze? Ale co
Speaker A
tu jest problemem? Bośmy się pokłócili. No okej, zdarza się, ale co jest problemem? Co jest problemem? To jest takie fajne ćwiczenie. Gdyby wszyscy sobie jak tylko powiedzą: "Mamy problem", sobie zadawali pytanie: "Ale jaki? Ale co konkretnie?
Speaker A
Ale co jest problemem?" I tak głębiej, głębiej, głębiej, nie szukając innego pytania, tylko cały czas się zastanawiając, gdzie jest jakby to pierwsze ziarenko, które padło i zaczęło rosnąć, to co jest tym problemem? To jest jedna rzecz. Druga
Speaker A
rzecz, faktycznie jest tak, że to co powiedziałem, a chcemy, żeby było idealnie, chcę, by było, żeby było szybko. O nie, to jak ja coś mam zrobić, zacząć od siebie, to nie, to ja rezygnuję. Ale to też jest, myślę, taki
Speaker A
taki papierek lakmusowy jakby siły tego uczucia. Bo jeżeli faktycznie kogoś kochamy i ta miłość romantyczna jest i myślimy o tej osobie, tęsknimy, czujemy się kochani, sami obdarzamy tym uczuciem, no to nie rezygnuje się łatwo, dopadają nas takie myśli, ale nie
Speaker A
odchodzimy, tylko jakby próbujemy coś tam pogrzebać, coś wyjaśnić, coś zrobić. Właśnie idziemy do tego terapeuty, [odchrząknięcie], więc rezygnują szybciej ci, którzy czują, że nie jest fajne.
Speaker A
Czyli to, o czym się mówi, że teraz wcześniej dochodzi do rozwodów. Ja mówię: "To świetnie". To znaczy, że szybko ludzie się orientują, że są w złym związku. Nie po 20 latach, kiedy już nie wiadomo jacy są skrzywdzeni, nieszanowani, potłuczeni. Wtedy doszli
Speaker A
do wniosku, że jednak ostatnie te 10 lat bycia w tej betoniarce, kręcenia się, uderzania głowami, naprawdę było bez sensu. Super, że dochodzi to do nas wcześniej. Co złego jest w tym, że młodzi ludzie trzy lata po ślubie nie
Speaker A
mając dzieci dochodzą do wniosku, wiesz co, liceum to byliśmy fajną parą. Ale kim ty dzisiaj w ogóle jesteś? I się rozwodzą. Super. Róbmy tak, bo znowu zdarzyło się kiedyś panu powiedzieć rzeczywiście parze, która do pana przyszła na terapię.
Speaker A
Słuchajcie, no nic z tego nie będzie. Wy musicie się rozstać. Nie da się tego naprawić.
Speaker A
Ja nie jestem wróżką. Jeżeli tak mówię, to mówię to po coś, bo to nie jest jakby taka diagnoza, musicie się rozstać, bo psycholog tego nie wie, co oni muszą.
Speaker A
Natomiast czasami jest tak, że na przykład zapędzają się w emocjach, tylko się wyzywają, tylko się kłócą. A ty mi to, a ty mi to, a ty mi to. No to no nie ma pracy, oni muszą się zatrzymać i ja czasami to stosuję specjalnie,
Speaker A
mówiąc: "A nie, no to w takim razie to nie ma związku, to następne spotkanie będziemy rozmawiali o rozwodzie".
Speaker A
Oni przychodzą i oni przychodzą na następne spotkanie i jest cisza, już się tak nie wyzywają, mówią: "Ale my nie chcemy się rozjeść". Mówię: "O, super, to wreszcie będziemy mogli porozmawiać, ekstra". Więc jakby no psycholog nie jest wróżką, nie mogę powiedzieć, wy
Speaker A
musicie się rozwieźć. No tam różne rzeczy się mówi. Czy faktycznie to do siebie pasuje? Czy widzicie w tym sens?
Speaker A
Czy jakby jesteście dzisiaj dla siebie atrakcyjni na różnych poziomach? No ale no musicie się rozwieść. Jeżeli już ktoś coś takiego mówi, no to specjalnie, żeby tam podkręcić tę refleksję, co ja tu w ogóle robię. Przyszliśmy po pomoc, a
Speaker A
właściwie 50 minut się wyzywamy. No to jaka pomoc? Co prawda niektórzy mówią: "Super robota, nie trzeba się odzywać, oni się kłócą, kasa leci". No ale ja niestety mam potrzebę pomagania, więc przerywam,
Speaker A
żeby nie słuchać aż aż aż tyle tego, bo to niczego nie zmieni. Oni to dobrze znają, oni to robią sobie na co dzień.
Speaker A
W gabinecie mówi pan o tym definiowaniu słowa problem. Czy myśli pan, że to jest taki atrybut dzisiejszych czasów, że my dużo rzeczy, które nazywamy problemem, robimy dlatego, że gdzieś tam no mamy szeroki dostęp choćby nawet do social mediów? E, jesteśmy
Speaker A
przebodźcowani mnóstwem informacji, chcemy szybko, e, chcemy efektywnie. I czy to właśnie jest tak, że te, te czasy dynamiczne, w których żyjemy, trochę nie sprzyjają jednak budowaniu takich głębszych relacji?
Speaker A
To nie jest tak, że nie sprzyjają, bo my to chcieliśmy, chcemy i będziemy chcieli, tylko my mamy teraz jakby jesteśmy słabsi. Mi się wydaje, że to jest takie, jeżeli ja mam zrobić coś, co mnie męczy, to ja już jestem
Speaker A
nieszczęśliwy. Ja pamiętam sytuację i to sprzed dobrych kilkunastu lat, gdzie na jednej uczelni wykładałem taki przedmiot, był łączony z psychologią, więc ci studenci musieli mieć, bo przedmi zmieniało się jakby profil, no i trzeba było dołożyć, no i tam był semestr czy czy dwa, już nie
Speaker A
pamiętam. No i żeby ich ograniczyć, jest taki podręcznik Zimbardo, Psychologia i życie. Wyrzuciłem wszystko, co nie potrzeba, zostawiłem to, co im się może przydać na tym wydziale. Było tego około 200 stron. No jest ewaluacja.
Speaker A
Pan magister jest beznadziejny, bo każe czytać lektury. Mówię: "Słucham. Ja do każdego przedmiotu na studiach miałem kilkanaście książek. Tysiące stron były, tego się nie dało przeczytać. A oni mają 200 stron na dwa semestry i mają za dużo, bo oni muszą się zmęczyć,
Speaker A
idealizować. Fajnie. jest fajne, ale w tym pierwszym okresie zauroczenia, kiedy faktycznie ta chemia organizmu jest taka, że my jesteśmy w stanie góry przenosić, nie spać dwa, trzy dni, żyć tą miłością, no ale to mija, zaczyna się jakby codzienność.
Speaker A
Nie zawsze zauroczenie przechodzi w miłość romantyczną. Większość lub niech będzie połowa przechodzi. No i wtedy musimy też oprócz tych wspaniałych chwil posprzątać.
Speaker A
uprać, iść do pracy. A jeszcze jak pojawiają się dzieci, wtedy dogadać się w różnych kwestiach. Nagle się okazuje, że moja partnerka, mój partner nie moi rodzice i nie spełnią każdej zachcianki. Kurczę, mają swoje zachcianki i ja mogę spełniać, żeby
Speaker A
uszczęśliwić. No ja nie wiem, nie wiem, nie wiem. Przecież to ja jestem królewną, ja jestem królewiczem, bo i takie związki są. To mnie trzeba nosić na rękach. myśli sobie taki pan, taka pani, my po prostu nie umiemy w związki,
Speaker A
jeżeli już. Natomiast potrzeby mamy te same. Nikt nam nie pokazuje tego, nie rozmawiamy. Pamiętajmy, że jak mamy jakąś narrację chociażby w środkach masowego przekazu, no to związki są trudne. Filmy się robi o tragediach, nie o miłości. Pokazuje się kłótnie,
Speaker A
pokazuje się awantury, pokazuje się przestępstwa związane z tym, pokazuje się przemoc, osobowość narcystyczną, egocentryzm.
Speaker A
No i wychowując się w takim świecie, co można się bać związków, ale chyba też z drugiej strony to, co pan powiedział, czyli pokazywanie właśnie tej miłości w takim świetle konfliktowym, złym, jakimś niefajnym, ale z drugiej strony mamy tą bajeczkę o tej miłości,
Speaker A
która jest piękna, która Gdzie jest ta bajeczka? Nie znalazłem nigdy. To ja czasami o tym mówię, ale jak gdzieś się coś wyświetla w wiadomościach czy socialach, to tam nie ma tej bajeczki.
Speaker A
No bo to się klika tak to co to co jest to co jest złe, to co klika się to co kontrowersyjne, żeby się poili wszyscy będzie oglądalność.
Speaker A
natomiast bajeczki, że może być pięknie, że fajnie, że warto się wysilić, że warto czasami odpuścić, a wtedy będzie nam lepiej. Im mniej oczekiwań, tym jesteśmy szczęśliwi.
Speaker A
Wydaje mi się, że mało się w ogóle o tym mówi, że miłość to tak naprawdę jest praca, tak?
Speaker A
Taka codzienna praca, która wymaga od nas zaangażowania, wymaga od nas wysiłku. Tutaj nic nie przychodzi samo.
Speaker A
Dokładnie, dokładnie. A nie, że po prostu to jest jest nam dane i będzie sobie trwało, tak? I nie wymaga od nas robienia niczego. No bo przecież na początku było tak fajnie, to dlaczego tak nie może być wciąż?
Speaker A
Dlatego ja zawsze szukam metafor. Czy możemy miłość, czyli taki związek rozwijający się z miłością możemy porównać do nie siania zboża. Mamy ziarno i możemy oczywiście je od razu zmielić, mieć mąkę, upiec chleb. No ale koniec. A możemy też przez lata
Speaker A
siać, czekać. A my dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jak posiejemy ziarno, to jutro zrobimy z niego chleb.
Speaker A
No nie. To jednak troszeczkę trwa. Dopiero jak zbierzemy, wymucimy, zmielimy, dopiero jest chleb, część zostawimy na kolejny rok. Na kolejny rok, na kolejny rok. No nie, to jest męczarnia. Jak tak można siedzieć i czekać na te plony?
Speaker A
A plony to jest właśnie to szczęśliwe życie, to jest ten spokój. To jest to, że wiemy, że tam jest człowiek, który chce nas przytulić, który chce nas wspierać, który ma dla nas dobre słowo.
Speaker A
No ale jak my zaczynamy tylko oczekiwać, żądać krytykować oceniać diagnozować próbować zmieniać tę drugą osobę, to czego my oczekujemy w zamian? Będzie robiła to samo, więc też będziemy mieli niefajnie.
Speaker A
Czym w ogóle dla nas jest szczęście? No bo skoro my chcemy szybko już natychmiast yyy czuć się dobrze, czuć się szczęśliwi, my mylimy szczęście z przyjemnością.
Speaker A
Jakieś takie badania czytałem yyy ostatnio, że że zaczynamy rozdzielać szczęście od przyjemności po to, żeby definiować ludziom i pokazywać, że nie tędy droga, bo my dziś mamy bardzo szybko przyjemnie. Kupimy coś, zrobimy coś. Wiele rzeczy nam sprawia przyjemność. Doświadczymy czegoś,
Speaker A
pojedziemy gdzieś, zobaczymy coś. Mamy ciach, ciach, ciach. Jest przyjemnie, przyjemnie przyjemnie. Krolowanie [odchrząknięcie] to dla nas przyjemność bardzo szybka.
Speaker A
Tak, jest to papka dla mózgu. Jest ta przyjemność jest fajnie tylko przyjemność przez to, że szybko się pojawia, szybko się kończy. No to kolejne, to kolejne, kolejny. To jest podobny mechanizm do uzależnienia lub nawet tożsamy. Natomiast szczęście to
Speaker A
jest stan. Ja nie muszę mieć przyjemnych rzeczy dziś. Ja mogę naprawdę mieć spotkanie z szefem, dzieci w gorączce, wizytę u teściowej, nadal być szczęśliwym, bo mam ten stan i wiem, że to są tylko sytuacje, to są tylko zdarzenia. Jedne bardziej
Speaker A
przyjemne, inne mniej przyjemne. I przez ten stan ogólnego poczucia szczęścia ja po prostu sobie z tym radzę. Ja w ogóle nie jakby nie dyskutuję z tym. No dziecko ma gorączkę, no to się idzie do lekarza, daje się leki, ono będzie
Speaker A
płakało, flukało, uciekało, jęczało. Będziemy opluci, obrzygani i tak dalej. No i to jest życie. I cały czas jestem szczęśliwy. Jestem szczęśliwy, bo mam to wszystko, bo mam dziecko, a nie, że ono jest chore, to już jest No co?
Speaker A
utopić, bo chore, nie, bo żyję, bo mam związek, bo mam relacje, bo mam pracę, bo w ogóle jestem.
Speaker A
To już jest powód do zadowolenia. To co się czasami mówi, że mam dach nad głową, że mam ciepłą wodę, że umiem czytać, czego ja jęczę. I ten ogólny stan poczucia szczęścia powoduje, że nie musimy gonić za przyjemnościami, ale jak
Speaker A
już je mamy, to je doceniamy, bo wtedy je sobie wybieramy, je sobie segregujemy, szukamy czegoś, co jest dla nas wyjątkowe, a nie to wszystko, co inni. Więc oddzielamy przyjemność od szczęścia. Natomiast to jest bardzo trudne, bo my mamy dzisiaj bardzo łatwo
Speaker A
z przyjemnością. Bardzo łatwo. Jak jeszcze do tego dołąy naszą seksualność, no to już w ogóle przyjemność możemy mieć co 15 minut. Ja mam wrażenie, że ludzie mają takie poczucie, że ja będę będę szczęśliwy, tylko jeszcze dostanę awans, tylko jeszcze zwiedzę y jakiś
Speaker A
wymarzony kraj, tylko coś sobie kupię, tylko coś zdobędę. To jest oszustwo. To jest oszustwo. Nie będę szczęśliwy, jak osiągnę sobie jakąś rzecz. Jak skończę te studia, będę szczęśliwy. Jak dostanę tę pracę, będę szczęśliwy. Jak kupię sobie jacht, będę
Speaker A
szczęśliwy. Jak będę miał milion na koncie, będę szczęśliwy. Nie, to będzie dla mnie ważne. To będzie osiągnięty cel. Tylko z celami jest coś takiego, że jak jeden się kończy, pojawia się pustka i chcemy kolejny i nigdy nie jest dość.
Speaker A
[odchrząknięcie] Ja zawsze mówię o takim okropnym przykładzie. Ci młodzi ludzie, którzy szybko robią kariery na zachodzie, popełniają samobójstwa na swoich jachtach, mając miliony na koncie, bo doszli do końca i wiedzą, że to nie to, że gdzieś po drodze w ogóle
Speaker A
zgubili to, co daje szczęście, że mają to, o czym marzyli, te pieniądze, tę sławę, tę popularność, te jachty i odkrywają, że nie są szczęśliwi.
Speaker A
No właśnie to nie jest to. Po drodze jest alkohol, narkotyki i tak dalej, żeby uciec od tego poczucia. braku szczęścia. Więc szczęście to jest ten stan, to jest jakiś taki stan ogólnego zadowolenia, takiego mówienia: "Kurczę, generalnie jest spoko, czego ja się
Speaker A
czepiam, o co mi chodzi?" I tu polecam naprawdę jest na rynku kilka, nie polecam konkretnych tytułów, bo już dawno żadnej nowości nie miałem, ale w starych wydawnictwach coś z podtytułem Jak się cieszyć z tego, co masz. Podtytule pewnie jest kilka
Speaker A
książek jak się cieszyć z tego, co masz. cieszyć co prawda niefortunne słowo w tym co mówimy, ale to właśnie pokazuje, ale o co mi chodzi?
Speaker A
I jak mówimy o pracy w gabinecie to ja często na różne rzeczy ktoś coś mówi, no bo tam mam słabego szefa. Ja mówię: "No i wicza w związku z tym?" No i w czym problem? No on taki jest. No a
Speaker A
chciałbym, żeby być lepszy. Mówię: "Matko święta, Pan jest jego ojcem, nie wiem, kimś, kto może na niego wpływać." Nie, my funkcjonujemy w zgodzie z tym, co jest dookoła. Bez względu na to, jakie są okoliczności, my możemy być szczęśliwi. Pamiętam wiele lat temu taką
Speaker A
spotkałem młodą dziennikarkę. Strasznie taka fajna, odjechała w ogóle odklejona. Ona mówi: "Ja przeżyłam coś niesamowitego. Wyjechała chyba na miesiąc czy na dwa do Afryki, będąc taką 20 kilkuletnią kobietą i mówi, że złapałam się na tym, że ja tu mam problemy, tu studia, tu
Speaker A
praca, tu coś, tu facet, tu rzeczy, tu wygląd, tu brzuch, tu włosy proste, niekręcone kręcone nieproste blond nie, czarne, w ogóle wszystko, wszystko." A ja patrzyłam na tych młodych ludzi w tej Afryce, którzy nie mają nic, którzy muszą godzinę iść w jedną stronę po wodę
Speaker A
i wracają. I ona mówi: "Ja tak się czułam jak kosmitka, bo oni śpiewali, tańczyli, śmiali się. Oni byli szczęśliwi, oni byli zadowoleni ze swojego życia takiego, jakie mogą prowadzić w tych warunkach.
Speaker A
A nie leżeli w depresji w kącie, że oni by chcieli mieszkać w wielkim mieście, mieć inny dach nad głową i ciepłą wodę.
Speaker A
A skoro nie mają, no to kicha. Trochę trochę smutne to, co pan mówi. Trochę to smutne jest jednak, ale zastanawiam się jak w takim wypadku, skoro my jako jednostki czujemy się wiecznie nieszczęśliwi, poszkodowani, jak my mamy się czuć dobrze w związku w
Speaker A
takim razie, skoro nie czujemy się dobrze sami ze sobą, mamy się przestać czepiać. Zaczynamy pracę nad związkiem od siebie.
Speaker A
Czyli zmiana zawsze zaczyna się od ciebie. Ja nie mogę na kogoś wpłynąć jakoś diametralnie, ale ja mogę wpłynąć na siebie, na swoje postrzeganie. Mogę zdjąć jedne okulary, założyć długie, bardziej różowe. Mogę założyć drugie, powiedziałem długie. Chodzi o to, że że
Speaker A
ja mogę popracować nad sobą. Czego ja się czepiam? O co mi chodzi? W czym problem? Z czym ja mam problem?
Speaker A
I głębiej i głębiej i głębiej. Ale że co? Że masz, że nie masz? Ja bardzo lubię moje dzieci. No pewnie wiele dzieci tak mówi, jak ktoś coś mówi, bo coś zrobię albo coś się wydarzyło, no zawsze. Ale chwalisz się czy żalisz? Bo
Speaker A
jakby zdecyduj się, bo do każdego prawie, do każdej prawie sytuacji możemy zadać pytanie: "Chwalisz się czy żalisz?
Speaker A
Mam kiepskiego szefa." "Chwalisz się czy żalisz?" No bo może być. Mam kiepskiego szefa, mimo wszystko mam swoją pozycję.
Speaker A
Jestem lubiany przez kolegów, mam super pensję. Idę po ścieżkach kariery. On jest tylko na chwilę, bo aplikuje do innego działu, a mamy w firmie przesunięcia poziomy.
Speaker A
Czyli my chyba jesteśmy bardziej pesymistami jednak, ale też można powiedzieć, mam fatalnego szefa i co? Nie chce mi się chodzić do pracy, co nie gadam z koleżankami, a kariera nie chce mi się rozwijać, bo ten szef jest beznadziejny.
Speaker A
W ogóle nic mi się nie chce. To jest moja decyzja, nie szefa. Szef jest jak okoliczność. Szef jest jak mebel. Szef jest jak sytuacja.
Speaker A
No i z tego powodu to ja będę teraz o mój numer z rozlewaniem wody.
Speaker A
[śmiech] Będę będę teraz siedział i jęczał i oczywiście oddzielamy od tego problemy typu depresja, różnego rodzaju zaburzenia, no bo na to nie mamy do końca wpływu i wtedy no trzeba sięgnąć po pomoc. Ale jeżeli my jesteśmy osobą, która w miarę funkcjonuje, wydaje nam
Speaker A
się, że to co z nami się dzieje jednak pozwala nam być czasami właśnie szczęśliwymi, czasami zadowolonymi, no to zastanówmy się, jak pielęgnować to poczucie szczęścia, żeby to było takie częściej, że ono by było na stałe, żeby to po prostu no mieć to w sobie, ze
Speaker A
sobą, przy sobie, ze sobą właśnie jak jak zrobić to yyy żeby mieć to szczęście w związku, żeby nie wiem, lepiej się komunikować, żeby rozmawiać ze sobą, żeby cieszyć się tak bycia ze sobą, taki fikołek myślowy. Jeżeli ja siebie
Speaker A
nie lubię i siebie nie akceptuję, czemu ja oczekuję, że ktoś mnie polubi, zaakceptuje, a że ktoś ma być lepszy ode mnie? Przecież ktoś zna mnie mniej, więc to jest ta praca od siebie. Ja mam siebie polubić, mam siebie zaakceptować,
Speaker A
powiedzieć: "Zobacz jaki jestem fajny, fajna. Hej, wchodzisz w to, super będzie." I ten ktoś nie no ja też w sumie jestem spoko gościem. Jestem taki siaki, owaki. Co ty na to? Kurczę, biorę. Ja też. I nie ma tutaj żadnej
Speaker A
manipulacji. Ja strasznie nie cierpię tych kursów podrywania i tych tych związków. Manipulacja zrób to. Są magiczne słowa, są sztuczki. Psycholog ci tego nie powie. Pewnie, że ci nie powie, bo to są bzdury. Ale okej, zacznij od siebie. Pokaż, że ty siebie
Speaker A
akceptujesz i przez to akceptujesz innych. Druga strona, być może się od ciebie tego nauczy, bo my się wzajemnie też w związku uczymy. Oprócz tego, że jest praca, to my siebie uczymy. Ja mówię o takim fajnym przykładzie, jak ja
Speaker A
wchodziłem w związek z moją żoną, jesteśmy już 34 lata. W związku, w małżeńskim to ona lubiła oliwki, a nie znosiłem. Teraz ja lubię oliwki, a ona z rzadka.
Speaker A
To się wszystko zmienia. Bycie w związku to jest proces i my mamy mu towarzyszyć.
Speaker A
No bo te drogi są różne, mogą się rozejść, bo temu nie towarzyszymy. I nagle naprawdę po latach my jesteśmy dla siebie obcy, my do siebie nie pasujemy.
Speaker A
No i wtedy no jeżeli nie ma innej drogi, trzeba się rozstać. Natomiast jeżeli będziemy pilnowali tego, reagowali co te pół roku robili, ja to się śmieję, zebranie przy okrągłym stole i dyskutowali co się zmieniło, nasze potrzeby, sytuacja, okoliczności, bo się
Speaker A
zmieniła praca, jest więcej pieniędzy, mniej pieniędzy, inne mieszkanie, budujemy dom, rodzą się dzieci, to wszystko są dodatkowe zmienne, które mamy uwzględnić, przegadać i jakby cały czas kontrolować to, co się z nami dzieje i co się dzieje w tym związku. My
Speaker A
żyjemy siłą rozpędu i po 10 latach patrzymy na drugą osobę jak na kolegę z pracy, który pomógł nam wybudować dom, pomógł nam wozić dzieci do szkoły, to co nas łączy? No i raz na miesiąc mamy mechaniczny seks. No trudno.
Speaker A
Jaki to jest związek? Tak, czyli ta uważność uważność na siebie taka codzienna, pielęgnowana, świadoma przede wszystkim. Czyli to, co mówiliśmy na początku, związek, dobry związek, to jest jednak ciężka praca.
Speaker A
Niekoniecznie ciężka, ale praca, bo my też jakby no znowu przesadzamy z tymi wielkimi słowami. Jeżeli ktoś lubi pracować na zewnątrz i ma odpowiednie ręce, nie robią się odciski do łopaty i widzi skuteczność swojego działania, że położy ten przysłowiowy kabel w tym
Speaker A
rowku, no ten jest zadowolony. To nie jest jakaś ciężka praca. Lubi to, zobaczył efekty, zrobił, ale my ojej, a to będę musiał wyjść.
Speaker A
łopatę. Ale przecież ta ziemia to ze 3 kg będzie miała. Jak dużo wezmę, to może mniej będę nakładał. Jestem już zmęczony na samą myśl, że będę musiał to robić.
Speaker A
To nie jest ciężka [śmiech] praca. Naprawdę można robić przerwy, można się nauczyć, nie wiem, pozycji, można trzymać inaczej, można założyć rękawice, można lewą ręką, prawą ręką, żeby nie pokrzywić się, albo można komuś zapłacić, żeby zrobił to za nas lub
Speaker A
poprosić kolegę i zrobić mu grilla. To nie jest ciężka praca. My mamy po prostu rozmawiać, mamy być szczerymi, informować, wiesz co, nie podoba mi się, kiedy się czuję tak, a nie inaczej.
Speaker A
Komunikaty, ja chciałbym tego, a ja chciałabym tamtego. Kurczę, i co my z tym zrobimy? I taka ciekawość w tym, że chcemy iść dalej razem. Tylko jak to zrobić? To jest taka rozmowa jak przy pakowaniu się w jedną walizkę do
Speaker A
samolotu. Stać nas było na podróż, ale już tylko na jedną walizkę. Jest kobieta mężczyzna.
Speaker A
No i mamy jutro samolot. Pakujemy się. [śmiech] No mamy się dogadać, bo nie polecimy.
Speaker A
I to nieważne, że ona chce wziąć tyle, że zmieści się w dwie walizki, a on chce wziąć, nie wiem, też tak samo, bo mężczyźni coraz więcej pakują z tego co zauważyłem.
Speaker A
Oj, ale chyba kobiet jednak nie przebiją, nie? No niektórych, niektórych powiedzmy nie da się przejść, bo pamiętam też takie co latają ze szczoteczką do zębów i kartą kredytową, ale załóżmy, że tutaj mają rzeczy. No i musimy dotąd rozmawiać, aż obydwie strony, bo to ma
Speaker A
być przyjemny wyjazd wakacje, zaakceptują to, co jest w tej walizce. I to jest taki dobry przykład na to, że my w związku ciągniemy kołdrę w swoją stronę, czyli tak jakby ona zapakowała już jesteśmy spakowani, a on stoi ze
Speaker A
swoimi garciami na ręku, mówi: "Zaraz, a co ja mam z tym zrobić? Na siebie te sześć par założyć tych majtek?" No jakbyś mógł, [śmiech] nie? Właśnie mamy rozmawiać. Poczekaj, a czy potrzebujesz? A czy nie? A jaka jest tam pogoda? co przewidujemy,
Speaker A
można się przygotować. Jeżeli faktycznie ma być pogoda, no to nie bierzemy grubego swetra, nie bierzemy parasolki, nie bierzemy czegoś. Najwyżej będziemy siedzieć pod daszkiem, jeżeli coś nas zaskoczy lub wymyślimy coś innego. No to weźmiemy karty do grania. Tyle
Speaker A
pudełeczko zajmuje i gdzieś je wciśniemy najwyżej w podręczny. Więc to jest to małżeństwo, sam związek i praca nad nim to jest pakowanie jednej walizki. Czyli te umiejętności czy kompetencje komunikacyjne są kluczowe, a z tym chyba jest bardzo kiepsko i chyba coraz
Speaker A
gorzej. Ale dlatego powinniśmy trenować. Trenowanie zaczynamy od tego zauroczenia, czyli momentu, kiedy wszystko, co mówisz jest cudowne i wtedy, kiedy mamy różnicę nawet w definicji słów: "Okej, ale nie wiem o co ci chodzi, ale co to dla ciebie
Speaker A
oznacza?" Aha, jak ja mówię tak, to jest ci przykro, bo my wtedy wszystko wybaczamy, bo wszystko jest okej. i wtedy szybko się uczymy. No ale kiedy już każdy ciągnie za swój ruch kołdry, kiedy każdy szarpie za tą walizkę, no to
Speaker A
jest trudno się nauczyć rozmawiać. Tylko, że w tym pierwszym etapie trochę o tym nie myślimy, nie? Bo wtedy wszystko jest takie piękne, cudowne, no to po co myśleć o tym, że coś może później jednak być, ale dużo rozmawiać chociażby o różnych
Speaker A
sytuacjach. Ja mówię często, bo przychodzą do mnie osoby też, które szukają, no i kogoś poznają i co dalej?
Speaker A
Ja mówię: "Okej, już jest miło, to wychodzimy z restauracji, wychodzimy z kawiarni, idziemy w miasto, idziemy na basen, idziemy na rower, idziemy na wystawę, do muzeum, żeby siebie poznać i tam rozmawiamy, bo potrzebujemy kontekstu, żeby się nauczyć, czy
Speaker A
naprawdę podobnie myślimy i rozmawiamy." I ten kontekst czasami jest dużo ważniejszy niż to pierwsze wrażenie, bo ktoś może być naprawdę sympatyczny, miły, ale w głowie mieć kompletnie coś innego niż ja i naprawdę nie chciałbym z tą osobą życia spędzić. Mogę się spotkać
Speaker A
raz na pół roku na kawkę, ale tak dzień w dzień, rano, wieczorem i i słuchać czegoś, co dla mnie, ja to definiuję, że to jakieś bzdury czy kosmosy, a ktoś będzie tak myśleł, mówił o mnie, no to nie pasuje do siebie. Dlatego wychodzimy
Speaker A
z tych kawiarni, wychodzimy z tych miłych miejsc. Myślę, że basen jest taką trudnym miejscem, żeby się spotkać dzisiaj, bo wszyscy się teraz wstydzą.
Speaker A
Ja swojego brzycha, brzucha, kobiety, swoich kształtów, ale chodzi o coś takiego. Jeżeli mamy siebie akceptować, no to wszędzie. to my akceptujemy siebie w całości. Naprawdę cały czas są badania mówiące, że mężczyzna, kobietę, jeżeli faktycznie myśli poważnie o relacji
Speaker A
związku i się w niej zakochuje, to traktuje ją jako całość. Nie patrzy na te proporcje i tak dalej. Może one są tam gdzieś jakieś genetyczne, to znowu wracamy do kwestii akceptacji siebie. to o czym pan mówił na początku
Speaker A
tak naprawdę gdyby było tak, że że faktycznie jest tak, że mężczyźni są wzrokowcami tylko z modelką ważącą 15 k 180 z wielkim biustem on chce być.
Speaker A
No a popatrzmy jak jak my wyglądamy. Wyglądamy bardzo przeciętnie. Siwy stary dziad, nie? I tak dalej. Mnóstwo jest facetów z brzuchem. Jest sporo kobiet w różnych sytuacji, na przykład po ciąży.
Speaker A
Trudno czasami dojść do swojej wagi i ci mężczyźni nie odchodzą. Oni akceptują całość, więc jakby nie gadajmy takich bzdur, że o Boże, jak ja nie będę wyglądała jak milion dolarów, to się nie rozbiorę na basenie. [odchrząknięcie] No właśnie rozbierz się, bo może się
Speaker A
okazać, że na przykład ruszasz się świetnie albo tak włosy zarzucasz, że on się w tym zakocha na przykład, bo my nie wiemy co na nas działa, póki tego jakby nie zobaczymy i się nie przekonamy. Dla niego nie będzie ważne, jak masz łydki.
Speaker A
Boże, daj spokój. Ale tego będą mu zazdrocili wszyscy. Znaczy on będzie tak myślał, że mu zazdroszczą, bo każdy na co innego patrzy.
Speaker A
Przygotowując się do tej rozmowy natknęłam się na takie badania, które mnie bardzo zaciekawiły. To był to jakiś psycholog z Uniwersytetu Harvarda, który rozwiódł się z żoną po długoletniej relacji, bo bardzo był sfrustrowany, że nie może znaleźć kobiety, którą ponownie pokocha. Yyy, no
Speaker A
i postanowił zbuntować się i zakochać się świadomie, czyli po prostu yyy, kobieta, którą spotkał w samolocie yyy po jego yyy jakby wytłumaczeniu, po jego prośbach zgodziła się na ten eksperyment. Yyy, i oni przez kilka tygodni zachowywali się w taki sposób
Speaker A
jak ludzie zakochani, czyli patrzyli sobie w oczy, trzymali się za ręce, zwierzali się sobie, dużo ze sobą rozmawiali i po kilku tygodniach oni rzeczywiście się w sobie zakochali. I później ten ów psycholog zrobił serię eksperymentów, które miały właśnie potwierdzić to, że
Speaker A
my tak naprawdę możemy sami w sobie sami w sobie ten to zakochanie y jakby stworzyć. Czyli to nie jest tak, że znaczy nie wiem czy to jest rzeczywiście prawda, ale no wyszło z tego, że jakby ta strzała, mityczna strzała amora,
Speaker A
która musi nas trafić i musimy to poczuć, to zakochanie, no to wcale nie jest prawda, bo my sami świadomie możemy tym procesem trochę temu procesowi trochę pomóc i tym procesem trochę sterować i tak i nie. To oczywiście tu się kłania
Speaker A
się metodologia, interpretacja wyników badań, bo co tu jest najważniejsze w tym co on zrobił okres przed, czyli zaprzyjaźnili się, czyli pasowali do siebie mentalnie, pasowali do siebie duchowo, mieli ten sam poziom poczucia humoru, ten sam poziom, nie wiem, satysfakcji z różnych
Speaker A
rzeczy, być może pasji i tak dalej. Tak, bo my często w tych dobrych związkach mamy tego partnera, partnerkę jako przyjaciół. Moja żona jest moją najlepszą przyjaciółką. Ja jestem jej najlepszym przyjacielem. To jest to. Oni przypadkowo znaleźli lub tak szukali, że
Speaker A
ileś rzeczy się pokryło i dzięki temu jesteśmy w stanie zauważyć, że kurczę skoro tyle tu jest tej zgodności co ja mówię jeżeli jest ponad 60% zgodności to już rokuje dalej. To może być ta praca właśnie o której mówimy. To
Speaker A
patrzenie w oczy, to spędzanie czasu. To wcale nie musi być takie bam, nie? Musi być absolutnie, bo to bam to może być tylko na podstawie jednej rzeczy. To może być zauroczenie. Boże, jaki on ma piękny głos. No ale generalnie to
Speaker A
beznadziejny. No i wtedy to zauroczenie znika i nie przeradza się w miłość romantyczną. U nich on zrobił jedną rzecz.
Speaker A
Ominął zauroczenie i nastawił się na przyjaźń. I czy po tej przyjaźni wybuchnie miłość romantyczna? Tak. Po przyjaźni bardzo często możemy wchodzić w związek romantyczny, bo przyjaźń jest uczuciem. Przyjaźń z miłością, tylko aseksualną. My kochamy naszych przyjaciół. Nam zależy na tych naszych
Speaker A
przyjaciołach, przyjaciółkach i tak dalej. To są uczucia. Więc oni dogadali się. No pierwsza informacja, że ona załapała jego pomysł.
Speaker A
Tak bardzo się jej spodobał i się zby nie pasowali to by stwierdziła gościu ale co ty wziąłeś przed tym lotem i by poszła, bo to nie da się z każdym czy to już jest pierwsza informacja ktoś kto myśli podobnie ktoś kogo zaciekawiłem w
Speaker A
związku strasznie ważna jest ciekawość drugiej osoby on był dla niej intrygujący interesujący ciekawy inteligentny, wykształcony. Być może ona też weszli w to, a później się zaprzyjaźnili. Jak już się zaprzyjaźnili, to stąd do miłości romantycznej jest naprawdę niewielka droga. Więc tak, ma rację i nie ma
Speaker A
racji. Nie weźmiemy przypadkowej osoby kompletnie z kosmosu i tylko patrząc na nią i chodząc za rękę się zakochamy.
Speaker A
Nie. I dowód na to jest znowu w innym nie eksperymencie, czyli w grupach przyjaciół takich bardzo hermetycznych.
Speaker A
I my już dobrze wiemy, bo każdy gdzieś wśród znajomych ma taką grupę. Niekoniecznie musi być sam w grupie, ale zna. I po latach już mamy te 40 lat, wiemy, że już wszyscy się przyjaźnili, że już wszyscy wszystkimi spali, już
Speaker A
każdy tam próbował po dwa lata z kimś być w związku i co? I nie wyszło. Więc mamy kontraperyment, który nie jest naukowy, że to nie jest takie proste jak mu się wydaje, ale świetnie się sprzedaje.
Speaker A
Poza tym mamy 8 milionów ludzi na świecie. Inująco. Czy to jest jakaś szansa? dla ludzi, którzy no właśnie byli ze sobą w związku długoletnim, coś się wypaliło, przychodzą na przykład do pana czy do jakiegoś innego terapeuty i czy pan na przykład doradza im, żeby
Speaker A
no spróbować właśnie popatrzeć sobie w oczy, trzymać się za ręce, rozmawiać się coś innego a propos tego co tu mówimy, że przyszła dziewczyna, która mówi, że tu jej nie wychodzi, tam jej nie wychodzi i nagle coś tam z kim
Speaker A
rozmawia raz drugi cz m zaraz, zaraz A kto jest pani najbliższym przyjacielem? No taki kolega, on zawsze przy mnie jest, jak mi te związki się nie udają i tak dalej. Mówię: "Kurczę, a jaki jest?" No i tu jej się oczy były
Speaker A
jeszcze, on jest taki troskliwy, opiekuńcza, on zawsze mnie wspiera. Ja mówię: "No, a przepraszam, jakby ktoś pani podaje coś na talerzu, a pani co?" No ale przecież my jesteśmy znajomymi od lat. Mówię: "No ale może właśnie jak ten
Speaker A
eksperyment, ale to co?" Ja mówię: "Nie, ja nic nie zmuszam, tylko chodzi o coś tego, jak koziołek matołek po szerokim szukał świecie tego, co jest bardzo blisko." Może warto się zastanowić, czy pani w głowie jest w stanie zrobić fikołka, że
Speaker A
akurat ten kolega, który jest naprawdę przy pani jako przyjaciel i akceptuje i wspiera i tak dalej, może mieć znamiona kogoś więcej, żeby się na to otworzyć.
Speaker A
Bo my się zamykamy na ludzi. Zamykamy na ludzi. Jak żyjemy w świecie stereotypów, no nie, nie, nie, byle nie ruda. I okazuje się, że spotyka najfantastyczniejszą dla siebie kobietę, cudowną, pasującą mentalnie, duchową, inteligencją. No ale ruda. I on się boi.
Speaker A
A bo ja sobie kiedyś powiedziałem, byle nie ruda. Człowieku, odpuść sobie. Ograniczasz się, robisz sobie przykrość, strzela, strzelasz sobie w kolano. Po co? Jakie to ma znaczenie? To jest jeden maleńki detal, a cała reszta może się zgadzać. Więc takie coś mi się zdarzyło.
Speaker A
Niestety psychologowie nigdy do końca nie wiedzą jak się kończy sytuacja, bo jak się poprawia to ludzie przestają przychodzić i my nie wiemy jak to się skończyło. O, a szkoda.
Speaker A
Tak. Ja poproszę czasem SMS-a. Dziękujemy panie Piotrze, już jesteśmy 10 lat w małżeństwie. [śmiech] No dobrze, to jakie jest pana zalecenie dla par, które są ze sobą w długoletnim związku i czują, że to uczucie zaczyna wygasać, że czują się coraz bardziej
Speaker A
obcy w stosunku do siebie, ale właśnie to to bycie razem, biorąc tego eksperymentu już niech będzie, to patrzenie w oczy, to chodzenie za ręce, to jakby przywoływanie z pamięci tych czynnik które były na początku, że jesteśmy blisko siebie, że lubimy
Speaker A
trzymać nogi na sobie, że lubimy sobie myć włosy. Na przykład ludzie o tym zapominają, że gdzieś jeździ pod namiot i czy mógłbyś mi tu wodę, a ten kurczę chodź umyj mi włosy. Tylko, że co powie partner?
Speaker A
Właśnieło niestety przegrywamy. Przegrywamy [śmiech] ze scrollowaniem chyba i z telefonami, z technologią, która nas otacza. Tak. Czas razem. Patrzmy sobie w oczy, oglądajmy zdjęcia wspólnie.
Speaker A
Teraz przez to, że te telefony muszę wymyślić, bo ja kiedyś często pracowałem ze zdjęciami, bo ludzie przynosili je, a teraz jak ja im mówię: "Przynieście zdjęcia". Jakie zdjęcia mamy tu? Tak.
Speaker A
No, no takie obrazki, nie? To nie zdjęcia, gdzie patrzymy. Ja pamiętam taką fajną sytuację. Mówię: "Przynieście zdjęcia, w których podobał wam się partnerka oraz chwile, w których czuliście się szczęśliwi." Boże, jakie było spotkanie.
Speaker A
A propos tego akceptacji siebie, gość przyniósł zdjęcie, a ona: "Ojej, przestań, przecież ja tu w tym kostiumie". A on mówi: "Matko, jaka ty byłaś tu piękna". I ona w szoku. Minęło 20 lat, on mówi: "Tu byłaś piękna". On
Speaker A
jej tego nigdy wcześniej nie powiedział lub ona nigdy tego nie chciała przyjąć, że on mówił: "Ty mi się podobasz w takich kształtach". Ja cię taką lubię.
Speaker A
On pokazuje to zdjęcie. Ona się wstydzi. On mówi: "Alla czego ty się wstydzisz? Ja to mogę nosić, kurczę, naklejone na samochodzie, bo uważam, że tu jest coś przepiękna i w ogóle mnie się podoba, że mam w nosie, czy się to podoba komuś,
Speaker A
czy nie?" I ona: "A szok, no bo ona siebie nie akceptuje." Więc przestańmy jakby być krytyczni wobec siebie.
Speaker A
Akceptujmy. No Boże, jednak jaki jestem, taki jestem. No trudno. Jeżeli ktoś to załapie super.
Speaker A
Więc spędzanie czasu, patrzenie w oczy, trzymanie się za ręce, robienie tego, co robiliśmy w tym okresie narzeczeńskim, w tych pierwszych chwilach, co się zmieniło. Może tego będzie troszkę mniej, ale nadal możemy to robić wszystko. Uciekać z domu, zostawić
Speaker A
dzieciaki z kimś, jechać pod ten namiot przysłowiowy. Ja pół życia jeździłem pod namiot, a od lat kurczę na mam, ale jak to pod namiot, jak to zamknąć, jak zabezpieczyć? To nie ma drzwi jakby ja się teraz boję jechać pod namiot się
Speaker A
stanie mosak. Co ci się z głową stało? Przecież tak lubiłeś jeździć pod namiot, ale ten świat się te okoliczności zmieniły i ja no i tak odważyłem się w zeszłym roku kamperem wyjechać całą rodziną, co dla mnie to był w ogóle
Speaker A
wielki wieczyn i nie, że na Mazur tyko pojechaliśmy do Włoch. No ale ja lubię, ale wspomnienia, tak, do których będzie można wracać, to o czym pan mówił, czyli to wzniecanie tych tych fajnych sytuacji, emocji, tworzenie nowych przeżyć i i że to razem, że my sobie w
Speaker A
tym towarzyszymy, to jest w ogóle super. To jest bardzo, bardzo ładne to, co pan mówi. Naprawdę szkoda, że takie trudne.
Speaker A
Trzeba się przełamać. To nie jest trudne. Trzeba to zrobić. Mnie tego nauczyły dzieci, bo wiadomo, że też wychowany w tych czasach, już dorosły, już najmłodszy ma 19. Ja ciągle o nich mówię dzieci, bo my ciągle spędzamy czas razem, jak mamy czas, żeby się zebrać.
Speaker A
Tym kamperem pojechaliśmy wszyscy w zeszłym roku. No hello było super. Nauczyły mnie tego, że wyciągaliśmy ich.
Speaker A
Chodźcie na rower, chodźcie na rower, nie chcę, będzie beznadziejnie. I wracaliśmy i pytamy jak było. I moje dzieci używały tekstu: "Niestety fajnie." I to jest to. Przełammy się, bo może będzie niestety fajnie, a my myślimy: "Nie, tu muszę iść, tu się przebrać tu."
Speaker A
Ale to wezmę telefon i zobaczę co. Nie, nie, na siłę to zróbmy chociażby. Może będzie niestety fajnie.
Speaker A
Super. Bardzo, bardzo fajnie to pan powiedział. Czyli jakby miał pan dać takie zadanie domowe parom, którym może czasem jest ciężko, może czasem są zagubione, może mają nawet takie myśli, że że może nie ma już o co walczyć, że może lepiej
Speaker A
odpuścić, to to byłoby to właśnie takie wzniecanie dobrych wspomnień, pielęgnowanie, tak? I na podstawie tego budowanie nowych podobnych, bo skoro to nam się podobało, to lubiliśmy, to znaczy mamy to w sobie. Więc jeżeli zrobimy to jeszcze raz, to też może być tak samo
Speaker A
przyjemnie. Oczywiście może być troszeczkę trudniej, bo jesteśmy starsi, może bardziej niedołężni, ale będzie zabawnie. Ja pamiętam, teraz mi się przypomniała scena z jakiegoś filmu, nie pamiętam jakiego, jakieś dwie kobiety spotykały się takie panie po 40, żeby jakiś przygód tam sobie po mieście,
Speaker A
po klubach, po restauracjach, po sklepach, na ściankę, coś jeszcze raz, żeby mieć poodhaczane i gdzieś są na jakiejś imprezie, coś tam się wydarzyło, śmieją się, uciekają i jest policja, nadjeżdża i one tak: "O kurczę, a jak nas złapie policja?"
Speaker A
A ta druga, ty na posterunku jeszcze nie byłyśmy. Czekamy. [śmiech] Czyli traktują tę policję jako kolejne przeżycie. Jeszcze na posterunku nie były. No to damy się złapać.
Speaker A
Kolejne do odhaczenia przeżycie. To jest ciekawe. Byliśmy z żoną we Włoszech. Jestem specjalista od mapi. Przesadziłem w jedno miejsce.
Speaker A
Chcieliśmy na skróty ze stacyjki wyjść. No i skrót okazał się ogrodzeniem z siatki wzdłuż torów.
Speaker A
I tak szliśmy ponad kilometr. Ja mówię: "Nie, jeszcze karabinieri nas z torów nie zgarniali". [śmiech] No i tak żeśmy szli w tym słońcu. Tam za tym płotem mi jeździły samochody.
Speaker A
Wyobrażam sobie, że w tym momencie nie było wam do śmiechu. Na szczęście przed tunelem, bo już przed nami już był tylko tunel, a to by było niebezpieczne. Była dziura w siatce i udało nam się, ja pierwsze później wyciągnąłem żonę wygram za te siatki, z
Speaker A
tych torów na otwartą przestrzeń. Do dzisiaj wspominamy, kurczę, w wieku 50 paru lat iść torami i przełazić przez siatkę koło tunelu kolejowego w Rzymie.
Speaker A
Jest co wspominać. Czyli co? Odkładamy telefony, przestajemy scrollować i po prostu wychodzimy z domu i żyjemy i robimy coś.
Speaker A
Robimy, cokolwiek nam przyjdzie do głowy. Super. Dziękuję bardzo. Dziękuję. [muzyka] Yeah.
Topics:miłośćrelacjezwiązekpsychologiaterapia parrozwódbliskośćkonflikty w związkupsycholog Piotr Mosakemocje











