Speaker A
Pi, no więc dostęp do surowców energetycznych zdefiniuj to poszczególnymi surowcami energetycznymi. Jak już powiedziałem, ropy naftowej w Polsce nie mamy, na Łukaszewicz się skończyło i nie będziemy mieli, bo w zasobach naturalnych nie ma gazu, którego Polska gospodarka zużywa około 20 miliardów metrów sześciennych na rok, w 144 mniej więcej wy tego zapotrzebowania wydobywany jest w Polsce, czyli około 4 do 6 miliardów metrów sześciennych, zależności od roku. I mamy oczywiście zasoby geologiczne, które umożliwiały jego zwiększenie wydobycia, ale nie inwestujemy, zaspokajając się póki co importem z zagranicy, kiedyś wyłącznie z Rosji czy ze związku riego, a dziś z rosnącym udziałem dostaw gazu skroplonego LNG, którego porty zostały w ostatniej dekadzie wybudowane nad polskim morzem. W zakresie dostępu do kolejnego surowca energetycznego, jakim jest węgiel brunatny, no tu sytuacja jest, przepraszam za sformułowanie, kuriozalna. Przedwczoraj byłem w Bełchatowie, które jak państwo wiecie, jest miejscem w samym centrum kraju, niedaleko Łodzi, Piotrkowa, gdzie w samym centrum Polski produkuje się 22% mocy zainstalowanej energetycznie, 2 opte produkcji, wydobycie węgla brunatnego, który wydobywa się właśnie tam. Oprócz tego jeszcze produkt węgiel brunatny jest paliwem energetycznym w jednej elektrowni, to jest elektrownia Turów na pograniczu polsko-czesko-niemieckim, tam jest kolejnych 8% mocy zainstalowanej. I teraz co jest faktem? Faktem jest to, że Turów kończy swoje wydobycie w roku 2044, bo kończą się zasoby geologiczne. Odpada nam 8% mocy zainstalowanej. Bełchatów elektrownia kończy swoją produkcję w roku 2033 i po roku 2033, czyli za 9 lat, nie mamy 22% mocy zainstalowanej w kraju. Powstanie pytanie co dalej? Z odpowiedzi: węgiel kamienny, ten najbliższy mi, bo jestem górnikiem z zamiłowania, z urodzenia i z wykształcenia, jedynym zresztą Polakiem, który ma na sumieniu wybudowanie kopalni. Bo uważam to za winę, a nie za zasługę, ale sytuacja jest troszkę inna, bowiem wprawdzie zasobów geologicznych węgla kamiennego mamy w Polsce około 56 miliardów ton, miliardów ton, co mniej więcej wystarczyłoby na 200 lat funkcjonowania energetyki, gdyby była oparta o węgiel kamienny, ale ze względu na to, że nie realizuje się żadnych inwestycji udostępniających nowe zasoby węgla kamiennego, faktem jest to, że w Polsce aktualnie czynnych kopalniach dla wielkości produkcji energii elektrycznej już dziś jest niewystarczająca. I warto sobie uzmysłowić, że dziś w państwie rządzonym przez polityków wszystkich możliwych opcji, panie senatorze, pańskiej, mojej, jakich tam chcemy, wszyscy mówią o bezpieczeństwie energetycznym państwa, wszyscy mówią o suwerenności energetycznej kraju, a tak to, że już dziś 40% energii elektrycznej produkowanej z węgla kamiennego produkowany jest z węgla importowanego i to w sytuacji, kiedy mamy 56 miliardów ton węgla własnych zasobach naturalnych, to musi budzić refleksję. Ona na pewno nie doprowadzi do tego, że ktoś pomyśli, że trzeba znowu wybudować jakąś kopalnię. Nie, jeżeli już, to na pewno nie na Śląsku, a jeżeli już, to na pewno w lubelskim zagłębiu, bo tam po pierwsze samorządy nie protestują, a po drugie tam są najbardziej komfortowe warunki geologiczne, jakie są w Europie, nawet w Europie. Także reasumując, ten warunek dostępu do surowców energetycznych jest zmienny, ale za to energia elektryczna musi być elektrownia, żeby powstał z tego prąd. Najbardziej ogólnie nasza energetyka się starzeje. Starzeje się nie tylko wytwarzanie energii elektrycznej, ale starzeje się również przesył energii elektrycznej. Jak będzie kiedyś okazja, państwu kazuje się, bowiem też nie trzeba wielkich analiz, wystarczy statystyka bieżąca, że na samych przesyłach tracimy 14% mocy wyprodukowanej. To jest naprawdę dyskomfort. [Muzyka] Transportu energetycznego, SNE, linie przesyłowe wybudowane w końcówce lat 70. i od tego czasu niewiele zmieniliśmy. Także reasumując, jesteśmy w takim przełomowym momencie, że wszystko jeszcze mamy, z wszystkim możemy coś jeszcze zrobić, tylko musimy zdążyć. A zdąży się wtedy, kiedy będziemy wiedzieli, co chcemy robić. Kiedy się wie, co się ma robić w państwie, wtedy kiedy jest polityka energetyczna. No niestety, ułomnością naszych realiów politycznych jest to, że u nas polityka energetyczna jest najczęściej dokumentem aktualnym przez 4 lata, czyli tyle ile ta kadencja parlamentu i mniej więcej jednego rządu. Powiem, każdy następny rząd udowadnia, że ten poprzedni nie miał racji. Do tego nieszczęścia jeszcze dochodzi to, że te wszystkie polityki energetyczne są jeszcze trójwariantowe.