Skip to content

Karol Modzelewski "AFRYKA" | Stand-up | 2024

Karol Modzelewski opowiada o swoim udziale w rajdzie Budapeszt-Bamako, pełnym przygód i zabawnych sytuacji w Afryce.

Ask about this video. Answers come from its transcript only — with the timestamp, so you can check them.

Generated from the transcript and can be wrong — check the timestamp.

Key Takeaways

  • Budapeszt-Bamako to wymagający rajd amatorski przez Afrykę, pełen przygód i wyzwań.
  • Humor i dystans pomagają radzić sobie z trudnościami podczas ekstremalnych wypraw.
  • Nieoczekiwane sytuacje i lokalne kontakty są integralną częścią takiej podróży.
  • Technologiczne przygotowania mogą być zabawne i kreatywne, jak np. kino objazdowe w samochodzie.
  • Przyjaźń i współpraca są kluczowe podczas wspólnych wyzwań.

What the video covers

  • Karol Modzelewski relacjonuje udział w amatorskim rajdzie Budapeszt-Bamako, który trwał trzy tygodnie i liczył 9 tysięcy kilometrów.
  • Rajd odbywa się z Budapesztu do Gwinei Bissau, przez różnorodne tereny, takie jak pustynie, busz, sawanny i góry.
  • Karol opisuje nietypowy samochód, którym jechali – Subaru Libero, przerobiony na objazdowe kino z polskimi kreskówkami dla afrykańskich dzieci.
  • Wspomina o swoim towarzyszu podróży Andrzeju, prawniku i negocjatorze, który namówił go do udziału w rajdzie.
  • Podczas występu pokazuje humorystyczne zdjęcia i opowiada o technologicznych przygotowaniach oraz zabawnych sytuacjach z trasy.
  • Porównuje trudności rajdu do znanych miejsc i sytuacji, np. Zakopianki i buszu, podkreślając ekstremalny charakter wyprawy.
  • Opowiada o relacjach z lokalnymi mieszkańcami, problemach technicznych i nieoczekiwanych przygodach na trasie.
  • Wspomina o różnych typach uczestników rajdu – od zwykłych kierowców, przez terenowych wariantów, po tzw. Bamako Spirit.
  • Podkreśla humorystyczny i nieformalny charakter swojej relacji, łącząc opowieść z elementami stand-upu.
  • Kończy na opisie emocji i wrażeń z całej wyprawy oraz relacji z innymi uczestnikami i lokalną społecznością.

Answers

Questions about this video

Czym jest rajd Budapeszt-Bamako?

Rajd Budapeszt-Bamako to największy na świecie amatorski rajd samochodowy, który prowadzi z Budapesztu na Węgrzech do Gwinei Bissau w Afryce, pokonując około 9 tysięcy kilometrów w trzy tygodnie.

Jakim samochodem jechał Karol Modzelewski podczas rajdu?

Karol Modzelewski jechał nietypowym samochodem Subaru Libero, który był przerobiony na objazdowe kino, gdzie wyświetlali polskie kreskówki afrykańskim dzieciom.

Jakie były największe wyzwania podczas rajdu?

Największymi wyzwaniami były trudne warunki terenowe, takie jak pustynie, busz i sawanny, problemy techniczne z samochodem oraz konieczność radzenia sobie z nieprzewidywalnymi sytuacjami i lokalnymi realiami.

Full Transcript — Download SRT & Markdown

00:08
Speaker A
Siema. Jesteśmy w Maroko, dokładnie kilkaset kilometrów za pasmem gór Atlas.
00:18
Speaker A
Co tu robimy? Otóż bierzemy udział w największym na świecie amatorskim rajdzie, czyli Budapeszt-Bamako.
00:23
Speaker A
Zasada jest jedna i prosta. Jakimkolwiek pojazdem musisz dojechać do Guinea Bissau z Budapesztu, czyli z Węgier.
00:47
Speaker A
9 tysięcy kilometrów. Stop. Nie spojluj.
00:55
Speaker A
W takim razie dajcie mu dużo energii, dużo miłości, bo specjalnie dla was, ze swoim najnowszym programem Afryka, Karol Modzelewski, wielkie brawa, turbo ogień, on już nadchodzi!
01:04
Speaker A
Jesteście kochani. Jesteście kochani. Cześć, witam was. Ja na chwilkę się rozejrzę po publice, bo za każdym razem nie wiadomo, kto przyjdzie.
01:15
Speaker A
Czasami przychodzą dziwni ludzie, naprawdę. Serio. A teraz widzę, że ej, spoko! Przynajmniej pierwszy rząd widzę, że piękne kobiety, mężczyźni.
01:20
Speaker A
O inteligentnych wyrazach twarzy, o. Są gdzieś z tyłu na pewno. W każdym razie, moi drodzy, ja bym chciał z wami pogadać, tylko że tak naprawdę nie za bardzo mam czas, bo mam wam tyle do pokazania i tyle do opowiedzenia, także może pogadamy sobie później.
01:24
Speaker A
Natomiast chcę wam pokazać w ogóle, o co w tym wszystkim chodzi. Skąd w ogóle ten cały technologiczny anturaż?
01:39
Speaker A
Co tu się będzie działo? Otóż historia, którą dzisiaj dla was przygotowałem, to jest opowieść o rajdzie Budapeszt-Bamako.
01:44
Speaker A
To jest rajd, który zajął trzy tygodnie do przejechania 9 tysięcy kilometrów. I żeby to przejechać, musieliśmy się uzbroić w bardzo dziwny sprzęt, tylko że kiedy opowiadałem to po prostu, normalnie, wychodząc do ludzi, to mi nie wierzyli. Dlatego muszę wozić ze sobą ten zestaw do sprzedaży garnków
01:51
Speaker A
i będę wam pokazywał zdjęcia z wakacji, dosłownie, wiecie, jak rodzice, którzy wrócili z Bułgarii.
02:02
Speaker A
600 zdjęć, jeszcze z hotelu nie wyszli, a takie piękne żyrandole mają, no nie? Ale spoko, ja mam tych zdjęć na pewno mniej i wydaje mi się, że są ciekawsze.
02:06
Speaker A
I uwaga, żeby wam pokazać, jak jestem bardzo przygotowany i jak jestem zaawansowany technologicznie, przy mnie Star Trek to będzie skansen, pokażę wam za chwilę, jak jestem przygotowany technologicznie.
02:26
Speaker A
To może wam urwać głowę, naprawdę, dlatego przytrzymajcie się kogoś obok, bo to będzie mocne gówno.
02:34
Speaker A
Uwaga, to jest mój stopień zaawansowania technologicznego. Bardzo się cieszę, że tak zareagowaliście, bo jakbyście tak nie zareagowali, to byśmy się dzisiaj dobrze nie bawili.
02:38
Speaker A
Jakiś czas temu występowałem dla jakiejś firmy, płacili to, poszedłem i słuchajcie, zaczynam od tego i jest cisza.
02:45
Speaker A
Ale jest taka cisza, że boli cię w duszę, czujesz, że to nie powinno tak wyglądać, no nie?
02:50
Speaker A
I macham tym laserem, czekając na coś i w końcu jakaś kobieta z tyłu się odezwała i krzyknęła: Ja też taki mam!
03:02
Speaker A
I tego dnia nikt się dobrze nie bawił, naprawdę. Jak w ogóle się tam znalazłem i czym jest w ogóle ten rajd?
03:10
Speaker A
Otóż, rajd Budapeszt-Bamako to był rajd, który zajmował trzy tygodnie i musieliśmy w tych trzech tygodniach przejechać dziewięć tysięcy kilometrów. Przez pustynię, przez busz, przez sawannę, przez góry, przez Zakopiankę, to był jeden z trudniejszych etapów w ogóle.
03:19
Speaker A
Jak zestawicie Zakopiankę i busz, to wychodzi wam na jedno, serio. I jak się tam w ogóle znalazłem? Otóż, znalazłem się tam za sprawą Andrzeja.
03:28
Speaker A
I ja nie mogę wam powiedzieć, jak ma na nazwisko Andrzej, ani w jakim korpo pracuje, bo on jest prawnikiem, jest bardzo wysoko postawionym człowiekiem, jest ważną osobą w tym korpo.
03:35
Speaker A
I ja go poznałem w specyficznych okolicznościach, bo byłem na domówce i mam taki patent, że jak wleję w siebie za dużo alkoholu i on tam chce wrócić, no to idę do łazienki, pochylam się nad kieblem, myślę o czymś przyjemnym, po prostu.
03:47
Speaker A
Przenoszę się do swojego pięknego miejsca. I byłem na tej domówce, poszedłem do łazienki i tam już był Andrzej.
03:55
Speaker A
I on nie był w pięknym miejscu. I kojarzycie, jak zaraźliwe potrafi być ziewanie? No to nie tylko ziewanie jest zaraźliwe.
04:04
Speaker A
I mnie przekonał. I jak tak zaczyna się znajomość, to z automatu przeskakujecie kilka etapów budowania tej znajomości, po prostu.
04:08
Speaker A
My wyszliśmy stamtąd już jako kumple, dosłownie. No i Andrzej mówi mi, słuchaj, jest taki rajd przez Afrykę, przez Europę i Afrykę, ale głównie przez Afrykę, Budapeszt-Bamako, 9 tysięcy kilometrów przez trzy tygodnie.
04:15
Speaker A
Czy masz ochotę wziąć w tym udział? Ja kiedy jestem pijany, mam ujemną asertywność, dosłownie.
04:24
Speaker A
Ja nie potrafię mówić nie. Gdybym był kobietą, chodziłbym non-stop w ciąży. A więc się zgodziłem.
04:31
Speaker A
I Andrzej jest wytrawnym zawodnikiem, bo on jest też negocjatorem, prawnikiem i tak dalej. Nie mogę wam powiedzieć, gdzie pracuje, bo jest w superkorpo, i też nie mogę powiedzieć, jak ma na nazwisko, ale słuchajcie.
04:35
Speaker A
No i Andrzej wiedział, że będę miał wątpliwości. Odczekał dwa tygodnie. Znowu mnie spotkał na imprezie, znowu się upiliśmy, znowu mnie zapytał, znowu się zgodziłem.
04:52
Speaker A
I jak się na coś zgodzicie dwa razy pijani, to musicie to zrobić, bo tak jest w Konstytucji.
04:58
Speaker A
Andrzej to wie, bo to jeden z niewielu Andrzejów, którzy w ogóle czytali Konstytucję. Widzę, że się dogadamy.
05:03
Speaker A
No i spoko. Stwierdziłem, w porządku, jedziemy. Muszę być słownym człowiekiem, tak? No i zaczęliśmy robić przygotowania do tego całego rajdu.
05:11
Speaker A
Zrobiliśmy research, jakimi samochodami w ogóle tam jeżdżą ludzie. I okazało się, że były dwie główne kategorie samochodów.
05:17
Speaker A
Zwykłe, którymi po prostu normalnie jeździcie do pracy, i terenowe, to byli wariaci. Oni na co dzień pracują w korpo, ale przez te trzy tygodnie oni są Indianą Jonesem.
05:32
Speaker A
Oni pokażą światu, że są szaleni. Udowodnią, ile są warci. Oni mieli jakieś poradzieckie mapy topograficzne, stuningowane laptopy.
05:38
Speaker A
Oni mieli ustalone, kogo zjedzą, jak coś pójdzie nie tak na trasie. I ja w imieniu naszej drużyny uznałem, że to Andrzej powinien zostać zjedzony, bo ma żonę i dwójkę małych dzieci, więc osiągnął w życiu już tyle, a przyszedł na tyle pięknych dni, tak?
05:46
Speaker A
A teraz patrzę, po czyjej stronie jesteście. Tutaj bardziej po mojej. I słuchajcie, ale był...
05:51
Speaker A
Nie, nie, nie. I odkryliśmy trzecią kategorię. Trzecią kategorią samochodów, które tam brały udział, było tzw.
05:58
Speaker A
Bamako Spirit, czyli samochody, które się nie nadają zupełnie do rajdu albo wnoszą do rajdu coś ekstra.
06:07
Speaker A
Coś takiego, co skutkuje tym, że nie wpłacicie wpisowego w wysokości 700 euro. No i my znaleźliśmy samochód, który się nie nadawał do rajdu.
06:13
Speaker A
Zupełnie. Kojarzycie, jak wygląda Volkswagen Ogórek, którym hipisi jeździli? To nie ten. Japończycy z Subaru.
06:37
Speaker A
Wzięli Ogórka. Obcięli go w połowie, tak, żeby można było nim parkować w Toitoju i nazwali go Subaru Libero.
06:46
Speaker A
My mieliśmy samochód z Kinder Niespodzianki. To zdjęcie nie jest w skali. Rejestracja BIA, czyli wiadomo, Białystok i akalyca. Ciekawostka, w Białymstoku się z tego nie śmiali.
06:49
Speaker A
Piękny samochód. W sensie miał duszę, naprawdę miał duszę. I swoje humory. Plusy, napęd na cztery koła, a więc można było tam w piachu, mimo wszystko, się wygrzebać.
06:53
Speaker A
I kanapy się rozkładały, a więc można było w nim kimać po prostu w środku.
07:02
Speaker A
Minusy, jak z jednej strony menel się opierał, trzeba było wysiadać i przytrzymywać z drugiej strony.
07:09
Speaker A
To nie był stabilny samochód. Jak wsiadałeś, uderzałeś kolanami w czoło. Dosłownie to wygląda, jakby to projektował karzeł z Ikei w ramach zemsty, no nie?
07:17
Speaker A
No i mamy dziwny samochód, ale Andrzej wpadł na jeszcze lepszy pomysł. Bo wymyślił, że będziemy nasz samochód zamienić w objazdowe kino.
07:23
Speaker A
I wyświetlać afrykańskim dzieciom polskie kreskówki. I kupiliśmy projektor, wzięliśmy prześcieradło na ekran, na kreskówki i zrobiliśmy selekcję.
07:32
Speaker A
Wzięliśmy Reksia, chcieliśmy po drodze dzieciom, że to jest taki nasz polski Snoop Dogg, ale one tego nie kupiły.
07:40
Speaker A
Bolka i Lolka, żeby pokazać, że mamy luz ze związkami partnerskimi. Do momentu, kiedy nie trafiliśmy na ten kadr w filmie.
07:48
Speaker A
Też to widzicie? Czy tylko ja to widzę? Jesteście w tym ze mną? Jesteście dobrze.
08:02
Speaker A
Przecież to wygląda... Dobra, transkrypcja dla niewidomych. Na Rudą, którą już poddusza Chudy, rzuca się Grubas.
08:07
Speaker A
I jej jest ewidentnie jeszcze mało. Przecież to wygląda jak plakat rekrutacyjny do Ordo Iuris.
08:15
Speaker A
W ogóle część osób mylnie wychodzi z założenia, że te kropki to są urocze piegi.
08:21
Speaker A
Nie! To są kr...
08:35
Speaker A
Nie udawajcie, że macie sumienie. To nie jest miejsce na to. Jeszcze dzisiaj was złamię.
08:42
Speaker A
Jeszcze dzisiaj będziecie śmiać z tych dzieci. Zobaczycie! Porzućcie poprawność polityczną. To nie jest miejsce na to.
08:48
Speaker A
Sam konstrukt tej bajki jest dziwny. Przecież takie dziecko obejrzy to z nami. Potem wróci do wioski, narysuje sobie szczepionkę albo coś do jedzenia, no i nie działa.
08:59
Speaker A
Nie wolno odbierać im tej nadziei. Odpadł jeszcze Koziołek Matołek, no bo wiadomo, nie bawią się jedzeniem, tak?
09:10
Speaker A
Mamy już wszystko. Mamy projektor, mamy dziwny samochód, mamy ekran. Mamy kreskówki. Ale brakowało nam hajsu.
09:17
Speaker A
Całość wyceniliśmy na 30 tysięcy złotych. To jest dużo kasy. Ja wtedy pracowałem w Polsacie.
09:20
Speaker A
I biuro reklamy Polsatu znalazło nam sponsora. Naszym sponsorem została firma Zbyszko. Kojarzycie w ogóle Zbyszko?
09:28
Speaker A
Chytra baba i trzy cytryny, no nie? W ogóle chytra baba i trzy cytryny brzmi jak tytuł filmu porno, ale pod konkretne fetysze.
09:38
Speaker A
Ja muszę, słuchajcie, wyrzucić ten żart, bo ja zawsze sobie ją wyobrażam nago w tych cytrynach.
09:41
Speaker A
Ona ma 60 lat. To nie jest widok, z którym chcesz zasypać, naprawdę. I ja bym nie miał absolutnie nic przeciwko, gdyby firma Zbyszko wzięła po prostu nasz samochód i okleiło go swoim logo.
09:51
Speaker A
Zbyszko Zbyszko Zbyszko Zbyszko. Ja bym wtedy z przodu walnął Maćko i taki team jedzie.
09:57
Speaker A
Ale oni zrobili coś głupszego. Bo wzięli nasz samochód, którym jechaliśmy przez pustynię i okleili go logo wody Veroni Mineral.
10:09
Speaker A
My jechaliśmy przez pustynię reklamując wodę. To nie jest produkt, do którego trzeba namawiać ludzi w Afryce!
10:26
Speaker A
Nie spotkacie Beduina, który powie, zabierz tę wodę, wczoraj tak się opiłem. Jeszcze dzisiaj mnie głowa boli.
10:31
Speaker A
Nie będę pił. Idź stąd. Nie można. W ogóle część dzieci myślała, że my tę wodę reklamujemy, rozdajemy.
10:36
Speaker A
Wiecie, biegły za nami i myślały, że my to rozdajemy. To było traumatyczne, i dla nas, i dla nich.
10:40
Speaker A
I możecie powiedzieć, ale jestem lamusem. Śmieję się z nich, a dali nam 30 koła.
10:45
Speaker A
Tylko że ja narzekam na nich z jeszcze innego powodu. Wpadliśmy na pomysł, żeby po drodze rozdawać dzieciom piłki do gry w nogę.
10:52
Speaker A
Bo jeżeli takie dziecko ma wyjść z biedy, to przez sport. A poza tym, jeżeli ich chłopiec ma piłkę do gry w nogę, jest królem wioski.
10:57
Speaker A
I poprosiliśmy naszego sponsora, firmę Veroni. Znaczy Zbyszko, firmy Veroni, o 50 piłek do gry w nogę.
11:03
Speaker A
I firma Zbyszko przesłała nam 50 piłek. Ale plażowych. Połączcie teraz ze mną to Sudoku.
11:13
Speaker A
My jechaliśmy przez pustynię, reklamując tam wodę i rozdając piłki plażowe. Byliśmy oficjalnie największymi kutasami na kontynencie.
11:29
Speaker A
Co jest dużym wyzwaniem, bo to jest kontynent czarnoskórych mężczyzn. A mimo to, dzieciaki jarały się z tych piłek bardziej, niż ich wioska w tle.
11:44
Speaker A
Mówiłem, że was złamię. To jest ten moment. Przestańcie udawać, że macie sumienie. Słuchajcie, bądźmy szczerzy.
11:52
Speaker A
To nie jest tak, że sąsiad odpala grilla oponą. Albo tam się coś wydarzyło, albo bardzo dawno nie mogą wybrać papieża.
12:01
Speaker A
W pewnym momencie w ogóle dzieciaki zorientowały się, że coś jest przecież nie tak. No ale piłki to jednak piłki, tak?
12:10
Speaker A
I mieliśmy jeszcze, słuchajcie, mieliśmy jeszcze koszulki Veroni Mineral, które miały przekonać do picia wody tych, których jeszcze nie namówiły piłki, no nie?
12:22
Speaker A
Przecież gdybyśmy w pewnym momencie nie powiedzieli naszemu sponsorowi stop, to byśmy tam rozdawali parowany.
12:28
Speaker A
I teraz rozumiecie, że bez tych zdjęć nie ma opcji, żebyście mi wierzyli, że można jechać przez pustynię reklamując wodę i krzycząc do dzieci, macie piłki plażowe.
12:36
Speaker A
Na pustyni. Przecież to jest jakiś absurd. No i ruszyliśmy. Ruszyliśmy. I nasz samochód zaczął pokazywać swoje wady.
12:44
Speaker A
Na przykład taką, że on był powolny dosyć, bo on rozpędzał się do 110 kilometrów na godzinę.
12:48
Speaker A
120, jak się pochylaliśmy do przodu, jak na snowboardzie, dosłownie. Przez to byliśmy wszędzie spóźnieni, non-stop.
12:53
Speaker A
Z Warszawy do Budapesztu założyliśmy sobie pół dnia rezerwy. Zgubiliśmy całą rezerwę po drodze. Dojechaliśmy do Budapesztu i potem z Budapesztu wszyscy mieli dojechać na prom we Włoszech, który miał nas zabrać do Maroko, gdzie był oficjalny start rajdu.
13:06
Speaker A
Spóźniliśmy się na ten prom we Włoszech. Potem na wszystkie promy we Włoszech. Na wszystkie promy we Francji.
13:11
Speaker A
Na wszystkie promy w Hiszpanii. Zdążyliśmy na ostatni prom w Maladze. Pamiętam bo Malaga, Tiki-Taki i Kasztanki.
13:17
Speaker A
I nie da się tego powiedzieć, nie ruszając biodrami. Ciekawostka. I przez trzy doby non-stop musieliśmy jechać. Przez trzy doby.
13:23
Speaker A
Tylko zamienialiśmy się za kierownicą, non-stop jechaliśmy, nie przebieraliśmy się, nie myliśmy się, nie zmienialiśmy ciuchów.
13:29
Speaker A
Po trzech dobach po raz pierwszy w Hiszpanii zdjęliśmy buty w hotelu. Objęli go kwarantanną.
13:36
Speaker A
To było dziwne. Oparliśmy skarpetki o ścianę, stwierdziliśmy, że dobra, dosyć tego. I następnego dnia wjechaliśmy na prom.
13:43
Speaker A
Ja na promie, słuchajcie, zobaczyłem jedną z najzabawniejszych rzeczy, jakie widziałem w całym swoim życiu.
13:47
Speaker A
Bo ja Andrzeja znałem słabo. Wiedziałem mniej więcej, kim on jest. I tak parę razy się widzieliśmy. Ale nie wiedziałem o nim zbyt wiele.
13:53
Speaker A
I na promie okazało się, że Andrzej ma chorobę morską. I rzygał jak kot. Dosłownie.
13:57
Speaker A
Miał jakiś fetysz chyba z tym rzyganiem. I to już samo w sobie jest zabawne.
14:01
Speaker A
Ale on przy tym miał czkawkę. Nie, jeszcze tego nie widzicie. Chodzi o to, że on coś z siebie wyrzucał.
14:09
Speaker A
I potem to zasysał. On był jak chomik w kółku. Rozumiecie? To było perpetuum mobile.
14:17
Speaker A
On był pierwszym żywym ludzkim jojo. Przecież gdybym mu podłączył dynamo, to bym zasilił lodówkę.
14:22
Speaker A
On był źródłem. On się sam napędzał. Rozumiecie? To był obieg zamknięty. To było fascynujące.
14:29
Speaker A
Jak ja się z tego uśmiałem, słuchajcie. Jako ja miałem zabawę. To było niewiarygodne. I zostałem wtedy jego przyjacielem.
14:36
Speaker A
Wtedy. Bo ja mam taką teorię, że jak widzisz, jak ktoś tak cierpi, chcesz mu pomóc.
14:39
Speaker A
To jesteś rodziną, maks kumplem. Jak masz tego bekę, to już jest przyjaźń. Następnego dnia w końcu zjechaliśmy z promu.
14:45
Speaker A
Wjechaliśmy pierwszy raz na afrykańską ziemię. To jest pierwsze zdjęcie, które zrobiliśmy w ogóle w Afryce.
14:49
Speaker A
Tak wygląda Andrzej, kiedy akurat nie rzyga. No i jedziemy. Pierwszym krajem było Maroko. W Maroko, w ogóle pierwszą ciekawą rzeczą, którą zobaczyliśmy, godną uwiecznienia, był jeden wielbłąd, którego na pustyni wypasało dwóch kolesi.
15:04
Speaker A
I ja się jakby, tam wiecie, nie wpieprzam im w życie. Jak są szczęśliwi to ich Brokeback Mountain.
15:07
Speaker A
Niech tam się bawią. Ale pamiętamy o naszym sponsorze. Wodzie Veroni Mineral, którą mieliśmy rozsławiać na pustyni.
15:13
Speaker A
A więc zrobiliśmy zdjęcie dla naszego sponsora. Które moim zdaniem dla polsko-marokańskiej przyjaźni zrobiło więcej niż niejeden ambasador.
15:19
Speaker A
To jest to zdjęcie. Na pierwszym planie widzicie mężczyznę w kolekcji Lato-Lato 77. Z dużą butelką wody Veroni Mineral.
15:26
Speaker A
Na drugim planie jest mężczyzna w kolekcji Lato-Lato 78 z małą butelką wody Veroni Mineral i puszką paprykarzu szczecińskiego.
15:33
Speaker A
Za który zgodzili się zapozować, bo nie wzięli kanapek, a byli głodni. Tylko ja nie wiedziałem o jednej rzeczy.
15:38
Speaker A
Że jeżeli zestawi się obok siebie Veroni Mineral i puszkę paprykarzu szczecińskiego to następuje taka implozja polskości, że koleś podświadomie wylądował w słowiańskim przykucu.
15:49
Speaker A
To promieniowało. Serio. A on po powrocie do wioski prosił, żeby od teraz mówić do niego elo mordo, tak?
15:57
Speaker A
I wygolił trzy paski na wielbłądzie. I kratkę BMW na czole. Chodzi mi o to, że jest wiele opcji.
16:02
Speaker A
Wysłaliśmy to zdjęcie do naszego sponsora i nie odpisali. W ogóle, słuchajcie, w Maroko... Ja pokochałem nasz samochód, on był tak zabawny.
16:11
Speaker A
Miał taką duszę, dosłownie duszę. No miał swoje humory, a miał duszę. Natomiast Japończycy w Subaru...
16:15
Speaker A
W ogóle Japończycy się szczycą, że robimy takie fantastyczne samochody. No nie do końca. Bo ja znalazłem pewną wadę, ukrytą wadę technologiczną w naszym samochodzie.
16:24
Speaker A
Otóż okazało się, że jeżeli po tankowaniu wziąłeś ten korek od baku i nie wkręciłeś go tam do baku, tylko go położyłeś na dachu, to on się może zgubić.
16:34
Speaker A
Nam się zgubił właśnie w Maroko, ten korek. I moim zdaniem drugorzędną kwestią jest to, kto go tam wtedy tankował.
16:44
Speaker A
Po co się przerzucać nazwiskami, jak można po prostu jechać dalej. I zamiast tego kupiliśmy taki tymczasowy.
16:49
Speaker A
Jest coś takiego, taka jednorazówka, taka tymczasówka, której nie wkręcasz, tylko wciskasz na siłę. I kupiliśmy go, tylko że nasz przeciekał w ogóle.
16:58
Speaker A
Mieliśmy przeciekający bak i to był dopiero początek zabawy z tym samochodem. Ja pokochałem Afrykę. Muszę tam wrócić.
17:04
Speaker A
Po prostu to jest tak cudowny kontynent, uzależniłem się absolutnie. Ta cała bomba tych barw, smaków, zapachów, wszystkiego. Ci ludzie są cudowni.
17:11
Speaker A
Kultura jest niesamowita. Tylko że jeżeli boicie się na przykład tego, że w Afryce będzie za duży szok kulturowy, to polecam Maroko, bo jest to określone jako Europa Afryki.
17:19
Speaker A
Czyli w ciągu dnia pojedziecie na wielbłądzie, ale też wieczorem opierdolicie gofra na molo. Jest balans, o to mi chodzi.
17:25
Speaker A
A mówię o tym dlatego, że kolejnym krajem była Mauretania, który jest krajem muzułmańskim. I tam można było kupić alkohol tylko w dwóch miejscach i to też tak trochę na nielegalu.
17:32
Speaker A
Nam alkohol skończył się bardzo szybko, mimo że Andrzej nie pił. I mówię mu, Andrzej, przydałoby się jakieś piwo, żeby uczcić pierwszy etap zamknięty.
17:40
Speaker A
Maroko, no nie? No jak nie ma, to nie ma. No ale dobra. I wtedy dołączył do nas kolejny bohater opowieści.
17:47
Speaker A
Z Polski jechały trzy ekipy. My jechaliśmy z Andrzejem z Warszawy, z Wrocławia jechał Marcel z dziewczyną, a z Łodzi chłopacy terenowi. Oni chcą udowodnić.
17:57
Speaker A
I jeżeli nasz samochód był z Kinder Niespodzianki, no to samochód Marcela był z Happy Meal'a.
18:05
Speaker A
To jest, słuchajcie, to jest Kia Picanto. Ja nie wiem czemu wam teraz pokazuję, który to jest samochód z tych dwóch.
18:09
Speaker A
To jest Kia Picanto, którą Marcel się ściga na torze. Ja się pytam, z czym się ściga ta Kia Picanto.
18:15
Speaker A
Patrząc na stan tego samochodu, to głównie z czasem. Ej, gdyby nasze samochody były Transformersami, to nasz by się zamieniał w takie ogromne jamajskie bongo nabite sativą, a jego, no takie marzenia rajdowca.
18:31
Speaker A
I Marcel wysiadł z samochodu i jest czasami coś takiego, że widzicie kogoś, pierwsze wrażenie jest takie, że patrzycie i albo wam kliknie, albo nie kliknie.
18:38
Speaker A
Ja miałem z Marcelem coś takiego, że popatrzyłem na niego i nie będzie tu przyjaźni.
18:42
Speaker A
Nie chcę z nim gadać, spoko, trudno. Andrzej pogada z Marcelem. No i Andrzej rozmawia z Marcelem, no i słyszę, że mówi, że skończył nam się alkohol, byśmy jakoś uczcili zamknięcie odcinka. A Marcel na to, no, to się świetnie składa, bo mam jeszcze w bagażniku butelkę łychy,
18:53
Speaker A
to sobie rozpijemy, jak dojdziemy na metę odcinka. Pomyślałem, Marcel, od teraz będziesz moim najlepszym przyjacielem, będziemy nierozłączni, rozumiesz?
19:00
Speaker A
Będziemy razem się starzeć, rozumiesz, człowieku? Będziemy jeździć na wózkach inwalidzkich, krzyczeć, że kiedyś to było, rozumiesz, Marcel, od teraz jesteśmy przyjaciółmi.
19:06
Speaker A
Dojechaliśmy na metę odcinka. Marcel otworzył bagażnik i powiedział słowa, które do dzisiaj kołaczą mi się po duszy.
19:11
Speaker A
Bo powiedział: O kurwa, nie dokręciłem butelki. Miałeś jedno zadanie. A Andrzej zapytał mnie wieczorem, czy idziemy do Marcela, powiedziałem, nie znam żadnego Marcela.
19:26
Speaker A
Nasza przyjaźń trwała dosłownie 3,5 godziny. Nie, żartuję. Marcel był bardzo spoko. W ogóle wszystko musieliśmy mieć zawsze przy sobie, bo organizatorzy mieli nas tak bardzo w dupie, że musieliśmy wszystkiego pilnować cały czas sami. Maroko, Mauretania jest połączona z Saharą Zachodnią.
19:39
Speaker A
I teraz szczerze, kiedy słyszycie Sahara, nieważne, czy zachodnia, czy nie, po prostu, jeżeli słyszycie Sahara, to co sobie wyobrażacie?
19:45
Speaker A
Takie wydmy, no nie? Filmowe, zajebiste, ogromne wydmy. Też tak myślałem. Zostałem oszukany. To jest Sahara Zachodnia. Od chuja niczego po sam horyzont.
19:53
Speaker A
Szczerze, czy kiedykolwiek widzieliście w jednym miejscu aż tyle niczego? Tylko piasek. Gdybyście wpuścili tam kota, to by ocipiał.
20:02
Speaker A
To jest gigantyczna pustka. To wygląda jak wnętrze umysłu Kai Godek. A to jest ostatnia szara komórka, która spakowała plecak i spierdala.
20:23
Speaker A
No i w Saharze Zachodniej odkryliśmy kolejną cechę naszego samochodu, którą można nazwać wadą. I dlatego właśnie mam te zdjęcia, żebyście po prostu mogli to zobaczyć, a nie musieli mi wierzyć na siłę. Otóż, nasz samochód miał silnik w tylnym zderzaku. Tak go sobie zaprojektowali
20:35
Speaker A
Japończycy. A chłodnicę miał z przodu, co w praktyce oznaczało, że z dziesiątą a szesnastą my nie mogliśmy zwalniać.
20:41
Speaker A
Bo wskazówka temperatury wody, ona stwierdzała, że ona stąd spierdala, bo to już nie ma dla niej żadnej przyszłości. Dosłownie.
20:47
Speaker A
Nasz samochód groził, że wybuchnie, jak zwolnimy. Pamiętacie, był kiedyś taki film Speed: Niebezpieczna Prędkość?
20:53
Speaker A
Oni też mieli, że jak zwolnią, to wybuchną, no nie? No to u nas był taki Speed: Niebezpieczna Prędkość tylko bez prędkości, no.
21:01
Speaker A
Takie Szybcy i Wściekli, ale w wariancie średnio rozpędzeni, ale mocno zaniepokojeni. Dzięki. I któregoś dnia rzeczywiście wywaliło nam te chłodnice.
21:15
Speaker A
To zaczęło wydawać tak dziwne dźwięki, że stwierdziliśmy, że nie możemy jechać dalej, bo naprawdę coś nam wybuchnie w tym samochodzie. Zatrzymaliśmy się i patrzymy, podjeżdża samochód.
21:23
Speaker A
Patrzę na blachy - tubylcy. Oni będą wiedzieli, jak nam pomóc. Na pewno znają takie różne triki.
21:27
Speaker A
Ci się zatrzymali, wysiedli, popatrzyli na nasz samochód powiedzieli, haha, funny car i pojechali. I jesteśmy w dupie.
21:36
Speaker A
Jesteśmy na środku pustyni z samochodem, który za chwilę nam wybuchnie i nie wiemy, co ze sobą zrobić.
21:39
Speaker A
I Andrzej znalazł rozwiązanie. Andrzej powiedział, musimy znaleźć cień. No, to był pomysł jakiś, no.
21:47
Speaker A
No i rzeczywiście zaczęliśmy szukać tego cienia i zobaczyliśmy, że na horyzoncie jest coś takiego. To wygląda, jakby ktoś ukradł krzyż z Giewontu.
21:55
Speaker A
Słuchajcie, to jest jakiś maszt radiowy. Przynajmniej tak nam się wydawało z daleka. Ale on na czymś musi stać.
22:01
Speaker A
Podium, postument, cokolwiek, no na czymś stoi. Co rzuci cień? A więc dojedziemy na miejsce, skitramy się tam w tym cieniu, poczekamy do szesnastej i pojedziemy dalej, jak nam samochód ostygnie. Dojechaliśmy na miejsce.
22:11
Speaker A
I na miejscu zobaczyłem przepiękny widok, bo do tego masztu była przywiązana koza. Obok, stał taki duży namiot, stary, z takich starych, pozszywanych skór.
22:21
Speaker A
I w tym namiocie mieszkał starszy koleś i dwóch młodych typów. I wiadomo, ja się im nie wpieprzam w życie, jak są szczęśliwi do ich sprawa.
22:27
Speaker A
Albo to jest najgorsze gospodarstwo agroturystyczne na kontynencie, a oni są na najchujowszym wieczorze kawalerskim, gdzie w ramach atrakcji może doić kozę i patrzeć, jak kolega za chwilę będzie doił kozę.
22:38
Speaker A
Albo to jest ksiądz, którego za długo przerzucano z parafii do parafii. Jak ci się kończą kontynenty, to jesteś na level Dziwisz, no nie?
22:49
Speaker A
I żeby nie być gołosłownym, to to jest ten obrazek, który zastaliśmy. Tu jest ta koza i tu jest ten namiot.
22:55
Speaker A
I wychodzi z tego namiotu ten starszy facet. I próbuje z nami rozmawiać. Ale nie mamy żadnej werbalnej płaszczyzny porozumienia.
23:01
Speaker A
On po swojemu, my po swojemu. Nie dogadamy się zupełnie. To wtedy jakby automatycznie przechodzi się na język migowy, gestykulację.
23:07
Speaker A
To pokazuje mu, że nie możemy jechać dalej, bo tam samochód wybuchnie. Nie będziecie dojść mojej kozy.
23:15
Speaker A
Ten gest był problematyczny. Zrezygnowaliśmy z niego. Mówiłem, że samochód nie może jechać, bo wybuchnie.
23:19
Speaker A
No to wlejcie wody. Mówię, nie. On, wlejcie wody pod korek. I mówię, to wybuchnie szybciej. On, że nie. My, że tak.
23:23
Speaker A
On, że nie. My, że tak. Nie wiem, czy wiecie, jak piekielnie trudno się kłóci w kalambury.
23:27
Speaker A
W pewnym momencie on się zdenerwował, wziął patyk, narysował na piasku schemat silnika i pomyślałem, o chuj, on wie lepiej.
23:37
Speaker A
Koleś który mieszkał z kozą, wiedział więcej o samochodach niż ja i Andrzej razem wzięci.
23:41
Speaker A
To jest Andrzej podczas pierwszego wykładu. I tłumaczy mu, jak to działa i tak dalej.
23:51
Speaker A
Andrzej nie wie, o czym on mówi, ale z grzeczności przytakuje. No i okej. Wiemy inaczej. Ma już nasze zaufanie.
23:57
Speaker A
Daliśmy mu całą wodę, jaką mieliśmy, pitną i przemysłową i wszystko wlał do chłodnicy. Zostawili nam 90 ml wody na 300 km jazdy w skwarze po pustyni.
24:07
Speaker A
W imieniu naszej drużyny uznałem, że to ja powinienem wypić tę wodę, bo bardzo chciało mi się pić i Andrzeja nie był na tym głosowaniu.
24:15
Speaker A
No i... A właśnie, słuchajcie, w ogóle, po czym poznać, że ten człowiek ma polskie korzenie?
24:21
Speaker A
No bo wyszedł do nas na pustyni w białych skarpetkach. Moim zdaniem to jest urocze.
24:26
Speaker A
W ogóle mam też rezerwową puentę, ale dobra, to wam pokażę. A propos kalamburów. Dajcie proszę znać oklaskami, kto z was kojarzy stand-upera Rafała Banasia.
24:36
Speaker A
Super. To pozostali za chwilę go niestety poznają, bo dwa lata temu organizowałem urodziny, ognisko nad rzeką i kiedy już wszyscy powinni dawno pójść do domu, ktoś rzucił hasło, ej, to może zagrajmy w kalambury.
24:47
Speaker A
I Rafał Banaś dostał za zadanie pokazać film Czarna Pantera. I nie wiem, czy jesteście na to gotowi, bo nikt nigdy nie jest na to gotowy, ale to jest jego Czarna Pantera.
25:01
Speaker A
Przekażę mu te oklaski. To jest twarz kampanii Alkohol i narkotyki. Owszem, ale nie jednocześnie.
25:14
Speaker A
Tak wygląda człowiek, który w trakcie wylewu dostał udaru, no nie? Jezus Maria, przepraszam. Ja wiem, że to czasami może niektórym zburzyć wewnętrzny dobrostan psychiczny, dlatego przygotowałem na wszelki wypadek na wyrównanie ciśnienia.
25:27
Speaker A
A zróbcie hałas, kto ogląda Newsy Bez Wirusa. To Team Kuoka. Słuchajcie, jakiś czas temu jakiś zwyrodnialec krzyknął z tyłu sali Już mnie wkurwiają te kuoki!
25:45
Speaker A
Ty kurwiu. Masz Banasia. Serio, uciszył się wtedy. Przepraszam zapomniałem jakie to jest złe. Trzeba szybko wyłączać.
25:59
Speaker A
Pierwsze kino gwiazdowe zrobiliśmy w Nouakchott w stolicy Mauretanii. W sierocińcu. I teraz, żeby was wprowadzić w tę część opowieści.
26:06
Speaker A
Tak jak wam powiedziałem, kocham Afrykę, ten kontynent, muszę tam wrócić, jest fenomenalny, ale mam świadomość tego, że ma też swoje minusy.
26:12
Speaker A
Nie będę wam słodził, że tak nie jest. No bo jest. Minusem Afryki jest to, że dzieci są tam nauczone tego, że mają żebrać, bo rodzice im wmówili, że biały człowiek jest tym coś winien, a więc idź i żebraj.
26:22
Speaker A
I to jest tak, że jedziecie samochodem, zatrzymujecie się w wiosce albo w mieście, nagle dzieciaki wybiegają z domów, i krzyczą: Petit cadeau!
26:29
Speaker A
Czyli daj jakiś mały prezent. Nie przesadzam, nie koloryzuję. Zatrzymaliśmy się na pustyni, one kurwa z wydm wyszły.
26:36
Speaker A
Jak w Star Treku, się teleportowały. Petit cadeau! To było niewiarygodne. I jeżeli mamy taki obraz tych dzieci, które przylegają do nas, oblepiają i chcą żebrać, jak usłyszałem, że wjedziemy do sierocińca, to pomyślałem, że przecież my stamtąd nie wyjdziemy,
26:49
Speaker A
one nas oblepią. I myliłem się. Bo wchodzimy do tego sierocińca i te dzieci nic od nas nie chcą.
26:54
Speaker A
One chcą się tylko z nami bawić. Jakaś dziewczynka podchodzi, łapie mnie za ręce. Mi się roztapiają wnętrzności.
26:59
Speaker A
Okazało się, że ten sierociniec był prowadzony przez jedno starsze małżeństwo, które było w stanie tak zmienić mentalność tych dzieci, że za murami jest żebranie, olać godność, a tutaj te dzieciaki są normalne, rozwijają się normalnie.
27:10
Speaker A
Ja byłem tak poruszony tym, to było tak niewiarygodne. Jedno starsze małżeństwo. Odpaliliśmy to kino, puściliśmy im Reksia.
27:18
Speaker A
No dupy nie urwała, taka jest prawda. I obserwuję to, jak te dzieciaki się ze sobą opiekują.
27:24
Speaker A
Że jest np. nastolatek, który powinien przeżywać bunt nastoletni, on nie przeżywa tego buntu, opiekuje się mniejszymi dzieciakami.
27:29
Speaker A
a te mniejsze jeszcze mniejszymi To było tyle miłości, tyle dobra. To było niewiarygodne. Jedno starsze małżeństwo.
27:33
Speaker A
I kiedy jestem na tym uniesieniu, ja kręciłem tutaj dokument dla Polsatu z tego, ale odłożyłem kamerę, odłożyłem aparat, stwierdziłem, że to jest zbyt piękne, żebym mógł to kręcić, byłbym hipokrytą. Odłożyłem to wszystko.
27:42
Speaker A
I kiedy jestem na tym uniesieniu i na tym wzruszeniu, podchodzi do mnie chłopak z 14-15 lat i mówi, do you have Tom & Jerry?
27:49
Speaker A
To się wkurwiłem. Mówię mu, jak Tom & Jerry, jak masz Bolek & Lolek, tak?
27:56
Speaker A
Szczerze, to ja wolałem, jak one żebrały. Drugie kino zrobiliśmy w Senegalu, w środku buszu.
28:03
Speaker A
Pożyczyliśmy od organizatorów agregat, odpaliliśmy to kino. I zwróćcie uwagę na jedną rzecz. Te dzieciaki oglądają te kreskówki z poważnymi minami.
28:12
Speaker A
Jak filmy dokumentalne. On myślą, że tak jest w Polsce. A tam milicjant spisuje Reksia.
28:21
Speaker A
Bolek i Lolek siedzą w bibliotece, bo nie mają internetu. I próbujemy wytłumaczyć, że to nie jest tak.
28:25
Speaker A
My jesteśmy zajebiście technologicznie rozwinięci. Mamy grafen, mamy panele fotowoltaiczne. Codziennie ktoś dzwoni zmartwiony, czy na pewno masz.
28:32
Speaker A
Mamy samochody elektryczne. Jesteśmy niesamowicie rozwinięci technologicznie. Odwracam się, a tam odcinek, jak Bolek orze Lolkiem pole.
28:46
Speaker A
Stwierdziłem, że tego już nie naprawię. Pojechaliśmy dalej. Kolejnym minusem tego cudownego kontynentu są ich dosyć luźne podejście do zasad administracji.
28:57
Speaker A
Na przykład przejście graniczne. Granica z Senegalem przebiegała na rzece. Wjeżdżamy na prom. Przepływamy tę rzekę.
29:04
Speaker A
Jesteśmy na drugim brzegu. A na promie przychodzi wojskowy. W mundurze. Zbiera paszporty od wszystkich.
29:08
Speaker A
Wszystko legitnie. Daliśmy mu te paszporty. Zniknął. Zjeżdżamy na drugi brzeg. Jesteśmy po prostu na brzegu, na jakiejś polanie, gdzie nie ma absolutnie nic, żadnego drogowskazu znaku, jakiegoś budynku większego, urzędu.
29:18
Speaker A
Nic po prostu. Jesteśmy na polanie. Tylko gdzieś w tle majaczy jakaś taka budka. I chłopaki z Łodzi powiedzieli chodźmy sprawdźmy. Może to jest kuchnia i może będą mieli polskie Oreo.
29:27
Speaker A
Ja mówię, co to jest polskie Oreo? Oni, kaszanka z majonezem. Ja jestem na etapie wyparcia.
29:33
Speaker A
Nie. Ale poszliśmy tam i to jest obrazek, który zastaliśmy przy tym urzędzie. To, że koleś ma zakola za uszy, to nie jego wina.
29:44
Speaker A
Proszę się nie śmiać. W środku dwóch urzędników, dwóch facetów i mają jedno krzesło. Na zewnątrz banda facetów stoi przy tym oknie, się tłoczy, żeby sprawdzić, co tu się w ogóle dzieje.
29:54
Speaker A
I przychodzi ten, który zbierał paszporty na promie. Kładzie te paszporty i tym urzędnikom. On bierze, jeden z tych urzędników bierze ten paszport, otwiera, podbija pieczątkę, daje drugiemu.
30:04
Speaker A
Drugi, ze swoim senegalskim akcentem, czyta nazwiska tych ludzi z całego świata. Jeżeli oni akurat usłyszeli i rozpoznali swoje nazwisko i podnieśli rękę, to on rzuca ten paszport w tłum, żeby on go sobie złapał.
30:15
Speaker A
To są zawody w Monty Pythona. To nie jest... To nie jest odprawa paszportowa. Jak masz na nazwisko Trzetrzelewski, to nie wyjedziesz stamtąd.
30:24
Speaker A
Słuchajcie, na parapecie leżało pięć paszportów ludzi, którzy stwierdzili hmm, to nie tutaj, gdzieś poszli sobie.
30:31
Speaker A
To było abstrakcyjne. To było tak absurdalne, że ja w pewnym momencie pomyślałem sobie, w środku dwóch facetów, jedno krzesło.
30:36
Speaker A
Na zewnątrz banda facetów próbuje coś złapać. Przecież ja jestem na oczepinach. To było absurdalne totalnie.
30:44
Speaker A
Jeszcze Andrzej nie wręczył łapówek, bo ma zasady moralne i to nie ułatwia... To nie ułatwiało życia w Afryce, serio.
30:50
Speaker A
Ruszyliśmy. Jesteśmy w Senegalu, mówię mu, Andrzej, kupmy piwo, na wieczór uczcimy kolejny etap zamknięty.
30:56
Speaker A
No on później, później. Jak później? I rozłożył mapę papierową taką i pokazuje. Widzisz? Jedziemy do tego miasta.
31:00
Speaker A
Jest miasto. Widzisz? Tu jest zaznaczone, że jest stacja benzynowa. Jak jest stacja benzynowa, to będzie też sklep. No to nie było, bo to była ta stacja benzynowa.
31:09
Speaker A
Są też normalne. Po prostu my nie trafiliśmy na nic normalnego po drodze. Chłopaki z beczek przelewali ropę i benzynę do tych samych konewek, po czym wylewali do samochodów. Nie wszystkie samochody stamtąd odjechały, naprawdę.
31:20
Speaker A
W ogóle, słuchajcie, gdyby zmienić perspektywę patrzenia na to zdjęcie trochę, to wygląda tak, jakby ci zagadywali tych, aby on mógł im spuścić tę benzynę.
31:30
Speaker A
Taki analogowy Orlen. I ruszyliśmy. I słuchajcie, ja w Senegalu zrobiłem jedną z najgłupszych rzeczy, jakie zrobiłem w całym swoim życiu. Bo ja byłem odpowiedzialny za nawigację. Andrzej stwierdził, że ja bardziej ogarniam technologicznie różne takie kwestie. No to ja ogarniam nawigację.
31:46
Speaker A
I ja miałem jakąś taką dziwną Nokię, na którą można było wgrać mapę. Tylko, że zamiast kupić je, pewnie za jakieś 20-30 zł, te mapy ściągałem z Torrentów.
31:54
Speaker A
I jeżeli ktokolwiek, cokolwiek, kiedykolwiek ściągał z Torrentów, to wie, że to się może nie udać.
31:59
Speaker A
I jesteśmy w Senegalu. I Andrzej mówi, odpal mapę na Senegal. Ja odpalam, a tam same kontury kraju i nic w środku.
32:06
Speaker A
Dosłownie ściągnąłem same kontury mapy. I nie powiedziałem o tym Andrzejowi, bo się nie lubię przyznawać do błędów.
32:18
Speaker A
I wymyślałem inny patent, że pojedziemy za samochodem, który będzie z rajdu, który będzie jechał przed nami, dojdziemy na metę odcinka, Andrzej się nie zorientuje.
32:24
Speaker A
Tylko, o czym wam wcześniej nie powiedziałem, to to, że ten podział na swykłe samochody i terenowe był też dlatego, że ci terenowi, żeby się wykazać jak oni są szaleni, mieli niektóre odcinki inne. I tak, gdzie zwykłe samochody po prostu sobie jechały asfaltem,
32:36
Speaker A
tak terenowi mieli wjechać w taki odcinek, gdzie umrzesz, no nie, to jest dla samobójców, nie wyjedziesz stamtąd, po prostu to jest odcinek, w który wjeżdżasz i już nikt nie wraca. I my niechcący pojechaliśmy właśnie za takim wariatem.
32:46
Speaker A
I zamiast pojechać wzdłuż buszu, asfaltem sobie elegancko, wjechaliśmy w sam środek senegalskiego buszu. Bez nawigacji, bez GPS-a, bez telefonu, bez CB radia, bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem.
32:56
Speaker A
Jeżeli jakaś żmija by nas ukąsiła, czy skorpion, nie mamy jak wezwać pomocy. Jeżeli jakiś kłusownik nas postrzeli, nie mamy jak wezwać pomocy. I w pewnym momencie już Andrzej się zorientował, że coś jest nie tak. Ja mu powiedziałem, że dobra,
33:06
Speaker A
to nie mamy tej nawigacji. Ale! Miałem inne rozwiązanie. Bo dojechaliśmy na polanę, gdzie był wielbłąd i osioł.
33:13
Speaker A
I mówię mu, Andrzej, to będzie nasz punkt orientacyjny. Tu wbijamy flagę i jak będziemy jeździć dalej i się zakręcimy i dojedziemy znowu na tę polanę, no to sobie się odkręcimy w drugą stronę. Po dziesięciu minutach dojeżdżamy na polanę, na której jest sam osioł.
33:29
Speaker A
I nie wiesz, czy wielbłąd sobie gdzieś poszedł, czy to jest inna polana. Zacząłem dostrzegać luki w moim planie.
33:35
Speaker A
Zrezygnowaliśmy z niego na rzecz tego, że po prostu stoimy i nie wiemy, co ze sobą zrobić. I ja się wtedy naprawdę bałem już o nasze zdrowie. Dlatego schowałem kamerę i aparat. I proszę was, żebyście po prostu uwierzyli mi
33:44
Speaker A
na słowo, co się tam wydarzyło. Bo jesteśmy w środku senegalskiego buszu. W środku nocy. Nagle pojawia się starzec w długiej, szarej szacie, który... Obok niego idzie osioł, który ciągnie wózek, na którym siedzą starsze kobiety, które chichoczą.
33:58
Speaker A
Ja stwierdziłem, jeszcze rano byłem, no, na oczepinach to się może dziać, no nie? I one naprawdę się z nas śmiały. Ja nie wiedziałem, dlaczego, ale tak po cichu, delikatnie, no nie?
34:06
Speaker A
Zatrzymali się. No i koleś się uśmiechnął, powiedział petit cadeau, czyli daj jakiś mały prezent.
34:10
Speaker A
Daliśmy im parę koszulek. On się uśmiechnął i pokazał nam tak. Na tym etapie życia nie mamy nic do stracenia, no nie?
34:16
Speaker A
Wjechaliśmy, gdzie nam pokazał i pokazał nam przesmyk pomiędzy drzewami, którym można było się dostać do drogi.
34:20
Speaker A
Wjechaliśmy na drogę, droga jest z wybawieniem, droga gdzieś prowadzi. No to nie, bo ta się skończyła w takim jeziorze wyschniętym.
34:26
Speaker A
Zakopaliśmy się obydwiema osiami, słuchajcie. Ja wysiadam, próbuję nas wykopać z saperką i już naprawdę wiara odpada ze mnie całkowicie. Próbuję nas wykopać.
34:34
Speaker A
Andrzej odpalił halogen, który sprawiał, że akumulator pada nam szybciej niż Najman na widok ringu.
34:44
Speaker A
I nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Absolutnie. Już mamy ujemne morale. I w tym momencie, w środku senegalskiego buszu, w środku nocy, nagle pojawia się starzec w długiej szarej szacie, jak ten Gandalf piątego dnia o świcie.
34:57
Speaker A
Na widok osła ja się wzruszyłem. A te kobiety nie kryły już, że miały z nas bekę.
35:02
Speaker A
Bo wiecie, co się okazało? Oni mieszkali w okolicznej wiosce. I przez całą noc jeździli za nami i śmiali się z tego, że my nie możemy wyjechać z ich lasu.
35:12
Speaker A
My byliśmy dla nich atrakcją turystyczną. Dosłownie. Nie masz telewizora? To nic. Pojeździmy za debilami. Chodź.
35:20
Speaker A
Całą noc. Całą noc. Czujecie to, że kiedy my tak siedzieliśmy i Chryste, Panie! My z tego nie wyjdziemy żywi, a oni z tyłu hihi hihi hihi ale dostali od nas masę koszulek.
35:32
Speaker A
Słuchajcie, całe naręcza dostali tych koszulek. Uśmiechnęli się i koleś pokazał nam inny kierunek. I pokazał nam, jak w linii prostej dojechać na metę odcinka.
35:40
Speaker A
Dojechaliśmy o piątej nad ranem. O siódmej zaczęli przyjeżdżać ci terenowi, którzy nas na początku mijali przy wjeździe do buszu i się śmiali z nas, że a, nie wyjdziemy z tego żywi, no nie?
35:48
Speaker A
A my przyjechaliśmy dwie godziny przed nimi. Oni byli wkurzeni. Podchodzą do nas i mówią, dobra, jakim cudem tutaj dojechaliście aż tak szybko przed nami?
35:54
Speaker A
Ja zgodnie z prawdą odpowiadam: Intuicja stary intuicja. Za wielbłądem trzeba było w lewo, tak?
36:04
Speaker A
Dojechaliśmy na metę. Znaczy metę, tego odcinka akurat. Następnego dnia ruszyliśmy. Wyjechaliśmy w końcu z tego buszu, wjechaliśmy w coś, co można to nazwać sawanną, powiedzmy.
36:12
Speaker A
Chodzi o to, że można było się rozpędzić. I jedna z ekip się za bardzo rozpędziła.
36:16
Speaker A
Mieli dachowanie, wypadek. Można się z niego śmiać, bo przeżyła, wiadomo, komedia to tragedia plus czas.
36:23
Speaker A
Wstrząśnienie mózgu. Złamana ręka. No i zatrzymaliśmy się, żeby pomóc, no bo jesteśmy dobrymi ludźmi, tak?
36:30
Speaker A
Ale jest masa innych ludzi, którzy wiedzą więcej o medycynie niż my. Ale pamiętamy o tym, że mamy jeszcze pewne zobowiązania wobec naszego sponsora.
36:38
Speaker A
Wody Veroni Mineral. A więc zrobiliśmy zdjęcie dla naszego sponsora. Wody Veroni Mineral. Słuchajcie. Wysłaliśmy to zdjęcie do naszego sponsora i odpisali, żebyśmy już więcej nic nie wysyłali.
37:00
Speaker A
Firma Zbyszko w tym momencie ścięła się, że praca z nami to jest poważne zagrożenie wizerunkowe.
37:07
Speaker A
A danie nam pieniędzy było złym pomysłem. Słuchajcie, ja ten program mam już chyba trzeci rok.
37:12
Speaker A
To już są ostatnie grania. Ale do tej pory nie mam zielonego pojęcia, kim jest ta kobieta.
37:18
Speaker A
Słuchajcie, ona wygląda jakby wyszła z planu innego filmu, no nie? Jedyne, co mi przyszło do głowy, to to, że to jest matka tego i przyjechała mu wpierdolić, bo za szybko jechał.
37:28
Speaker A
Kolejnym przejściem granicznym, które było problematyczne, było przejście już samą Gwinea Bissau. To jest oficjalna odprawa paszportowa, słuchajcie.
37:35
Speaker A
Koleś przy świeczce wziął wszystkie dokumenty, jakie mieliśmy. Dowody rejestracyjne, paszporty, dowody osobiste i spisywał te słowa tak, żeby pasowały mu do krzyżówki, którą właśnie układa.
37:46
Speaker A
Ja chciałem powiedzieć, że żartuję, ale dosłownie tak było, serio. I ja też nie ułatwiałem nam życia, no bo to było moje zdjęcie w paszporcie.
37:53
Speaker A
Nie musicie być mili. Ja wiem, jak to wygląda. To jest tak, że patrząc na ten ryj, nie zastanawiasz się, czy to jest przemytnik, tylko kiedy ta heroina wypadnie mu z dupy.
38:05
Speaker A
Często nas trzepali. Znaczy nas. Andrzej miał więcej szczęścia, o tak powiem. W ogóle, słuchajcie, w Senegalu jeszcze śmieszna rzecz, która się wydarzyła, to to, że w nocy, jak spałem, komar mnie użądlił w warę.
38:18
Speaker A
Wyglądałem jak modelka z Instagrama, która miała kasę tylko na połowę operacji. Dojechaliśmy. Dojechaliśmy na metę.
38:29
Speaker A
Meta rajdu była w mieście Bissau, która jest stolicą Gwinei Bissau. Skąd pomysł na nazwę, do dzisiaj nikt nie wie.
38:35
Speaker A
I uwaga, oprócz nas, o własnych siłach, dojechali ci po dachowaniu. Nieźle, nie? Naprawdę nieźle.
38:42
Speaker A
I teraz tak, kolejnym dużym minusem tego cudownego kontynentu jest to, że są sytuacje albo miejsca, gdzie nie funkcjonuje prawo, które zostało wcześniej uchwalone, ale prawo ustanawia teraz ten, który stoi przed tobą z kałachem i mówi ci, jak będzie wyglądała twoja rzeczywistość.
38:57
Speaker A
Bo wojskowi wiedzieli, że my chcemy sprzedać samochody na miejscu i wrócić samolotem do Europy.
39:00
Speaker A
A więc zatrzymali cały rajd, zabrali wszystkim dowody rejestracyjne, żebyśmy nie mogli sprzedać tych samochodów i zagnali wszystkie samochody na lotnisko, gdzie sprzedawali nasze samochody i się dzielili z nami kasą.
39:10
Speaker A
Stwierdziliśmy z Andrzejem, że ten model biznesowy to nam nie leży. I uciekliśmy, schowaliśmy się na parkingu hotelowym, gdzie podchodzili różni ludzie, którzy chcieli kupić nasz samochód.
39:18
Speaker A
W tym, typ który wyglądał jak wyjęty z serialu Narcos. Średniego wzrostu, taka uroda środkowo-amerykańska, ciemne włosy, na żel, ciemne okulary.
39:29
Speaker A
Widać, że gangus. Widać, że duży gangus, bo miał ze sobą swoich żołnierzy. I on nie mówił. Jego ludzie mówili za niego.
39:35
Speaker A
Jeden z jego ludzi podchodzi, pokazuje nam nasz samochód i mówi, nasz szef chce kupić wasz samochód.
39:39
Speaker A
Mówię do Andrzeja, no to zostań tutaj, zagadaj gangusa, ja pojadę na granicę miasta, odzyskam dowód rejestracyjny.
39:45
Speaker A
On mówi, ale o czym mamy rozmowę z gangsterem? A ja mówię, że oni mają mefedron, no przecież coś wymyślisz, tak?
39:51
Speaker A
A Andrzej został i zagaduje gangusa. To by musiało być abstrakcyjne. A ja pojechałem na granicę miasta.
39:57
Speaker A
W ogóle namawiałem Marcela, bo Marcel też z nami uciekł. No i mówię, Marcel, chodź pojedziemy po nasz samochód.
40:01
Speaker A
Nie, nie, bo... Chodź pojedziemy. I namówiłem go. I słuchajcie, pojechaliśmy. I rozmawiam z wojskowym, który stoi przede mną, trzyma moje papiery i mówi, ja ci ich nie oddam.
40:09
Speaker A
Jak mi ich nie oddasz? Przecież to są moje papiery. On nie. Wezwij swojego dowódcę.
40:13
Speaker A
Wezwał dowódcę wojska Gwinei Bissau Stoi przede mną, trzyma papiery i mówi, ja ci nie oddam, bo chcecie sprzedać samochód.
40:18
Speaker A
Mówię, nie chcemy sprzedać samochodu. Wszyscy chcecie sprzedać samochód, ja to wiem. Mówię, nie, my nie chcemy sprzedać.
40:22
Speaker A
Naprawdę, uwierz mi. Stój tutaj i czekaj. Z tymi papierami. Widzisz? Masz tutaj napisane. Karol Modzelewski, stój tu i czekaj na mnie.
40:28
Speaker A
Ja pojadę po samochód, wrócę i pokażę ci, że nie chcemy sprzedać samochodu. Mówię, dobra, czekam. Pojechałem.
40:34
Speaker A
Andrzej w tym czasie sprzedał samochód. Gangus zapłacił 2500 euro, wziął jeden kluczyk i sobie pojechał.
40:42
Speaker A
Jesteśmy na miejscu. I słuchajcie, sytuacja jest taka, że po mieście jeździ mafia, która jeździ samochodem, który kupili od nas, który raczej się trochę rzuca w oczy.
40:51
Speaker A
Po tym samym mieście jeżdżą patrole wojska, które wyłapują te samochody, które uciekły z tego lotniska.
40:56
Speaker A
A na wjeździe do miasta czeka dowódca wojska Gwinei Bissau, aż ja przyjadę w końcu tym samochodem i pokażę mu, że go nie sprzedaliśmy.
41:02
Speaker A
Ale musiałbym na chwilę poprosić mafię, żeby wysiadła, to jest trochę trudne. I jak oni wszyscy trzy się spotkają, to ja nie mogę powiedzieć, że osiągnąłem w życiu sukces.
41:12
Speaker A
I moim zdaniem to byłby spoko pomysł na film, gdzie mnie, nieskromnie powiem, możecie się zgodzić albo nie, mógłby zagrać Ryan Gosling.
41:21
Speaker A
Czyli jesteście na tak, dobra. A Andrzeja, Tomasz Karolek. Za to, co mi zrobił na pustyni.
41:33
Speaker A
Do tego jeszcze dojdziemy. I słuchajcie, jesteśmy w sytuacji, gdzie ja się czuję niekomfortowo. Ja się już bałem o swoje życie.
41:40
Speaker A
Bo jeżeli mafia się zorientuje, że kupili od nas trefny samochód, to nas odstrzelą. I nikt nie zauważy braku dwóch Polaków.
41:45
Speaker A
A jeżeli wojskowi się zdenerwują, bo wystawiłem ich dowódcę, obraziłem go, to nas aresztują i nikt nie zauważy braku dwóch Polaków, bo najbliższy konsulat jest dwa kraje dalej.
41:53
Speaker A
To nie jest komfortowa sytuacja. I mówi Andrzej, coś ty zrobił. A Andrzej miał supermoc.
41:57
Speaker A
Bo Andrzej przez to, że tyle lat pracował w korporacji jako prawnik, jako negocjator itd., wykształcił w sobie specyficzny sposób mówienia.
42:04
Speaker A
Że nieważne, co powie, czujecie spokój. Że wszystko będzie okej. I Andrzej ma rację. Gdyby Andrzej zadzwonił do was i powiedział, że uprowadził właśnie wasze dzieci, to z jednej strony, owszem, byłoby wam przykro, że już nigdy więcej ich nie zobaczycie.
42:18
Speaker A
A z drugiej bylibyście spokojni o to, że będą z Andrzejem szczęśliwe. To jest supermoc, naprawdę.
42:24
Speaker A
I mówi mu Andrzej, coś ty zrobił. Andrzej, oj tam, oj tam. I on mnie uspokoił.
42:35
Speaker A
Poszliśmy spać. Następnego dnia o pierwszej w nocy mieliśmy samolot już do Portugalii. I o siódmej nad ranem zadzwonił do nas Euzi.
42:43
Speaker A
To jest Euzunia. To jest moja mordunia, to jest mój brother from another mother, słuchajcie.
42:47
Speaker A
Euzi chciał kupić nasz samochód dzień wcześniej, kiedy tam handlowaliśmy nim, ale miał za mało hajsu.
42:52
Speaker A
A więc wymieniliśmy się numerami telefonów i tam dogadaliśmy się, no to się dzwońmy następnego dnia.
42:56
Speaker A
Euzi zadzwonił do nas o siódmej rano i mówi, słuchajcie, nie udało nam się robić targu, ale wpadnijcie do mojej restauracji, to sobie przybijemy piątki i tam sobie się zaprzyjaźnimy.
43:04
Speaker A
Mamy cały dzień do zabicia, do pierwszej nad ranem. No to pojechaliśmy. Do jego restauracji.
43:08
Speaker A
To jest jego restauracja. To jest kontener z wyciętą ścianą, wyzamiatane klepisko, podarowaliśmy mu piłki Veroni Mineral, z których on pierdolnął gierlandy.
43:24
Speaker A
Skończył je wieszeć i powiedział, teraz jesteśmy friends for life. Mówię dobra jesteśmy Euzi. Jeszcze rozdaliśmy koszulki Veroni Mineral, w których chodziło pół stolicy.
43:33
Speaker A
Wszyscy obiecali, że będą pić wodę. Naprawdę obiecali. I chodziliśmy z Euzim cały dzień, bo on powiedział, to słuchajcie, jak już się przyjaźnimy, to wam pokażę moje miasto, swoją kulturę i tak dalej.
43:44
Speaker A
No i wtedy był karnawał, rocznica odzyskania niepodległości. I cały dzień chodzimy z Euzi. Pokazuje nam swoją kuchnię, swoje obyczaje i tak dalej.
43:52
Speaker A
Piękne, fantastyczne święto. I piliśmy piwo i wino. A jak pijesz piwo i wino przez cały dzień, no to można się trochę wstawić.
43:57
Speaker A
I siadamy wieczorem do kolacji. I mówię mu, Euzi, wszystko fajnie, ale my możemy mieć problem.
44:02
Speaker A
On mówi, jaki problem? Dziwny koleś kupił nasz samochód. No, opiszcie go. Opisaliśmy go, Euzi na to.
44:08
Speaker A
A nie, spoko, to jest nasz lokalny kokainowy baron, wszystko jest okej. Ja mówię, co, kurwa?
44:15
Speaker A
Nie mówisz takiego zdania i nie wracasz do jedzenia ryby. Okazało się, wytłumaczył nam, jak to działa.
44:21
Speaker A
Że Gwinea Bissau jest punktem przerzutowym kokainy z Ameryki Południowej do Europy. Tona koksu z takiej Kolumbii wędruje do typa, który kupił nasz samochód.
44:29
Speaker A
On jej pilnuje przez miesiąc, po czym puszcza do Portugalii. Pomyślałem hmm zajebisty kontakt, jak będę wracał.
44:36
Speaker A
Ale mówię mu, fajnie fajnie tylko że my możemy mieć problem. A w ogóle dobra, eh, ja to zdjęcie...
44:41
Speaker A
Po kolei. Otóż, jeżeli teraz siedzicie i zastanawiacie się, hmm, ciekawe jak wygląda kokainowy baron z Gwinea Bissau.
44:47
Speaker A
No to jak wróciłem wtedy z granicy miasta do samochodu, Andrzej jeszcze wypakowywał rzeczy. I ten baron jeszcze tam był.
44:53
Speaker A
I Andrzej mówił mu, że mamy w Polsce taki zwyczaj, że jak w komisie sprzedamy samochód jakiegoś Opla, to sobie robimy razem zdjęcie.
45:05
Speaker A
To jest kokainowy baron! Ja życzę mu dobrze, ale mam nadzieję, że nie żyje, no nie?
45:17
Speaker A
Bo chyba nie chciałby, żebym pokazywał to zdjęcie. No i siedzimy na tej kolacji. I Euzi mówi: Czy macie jeszcze jakieś inne problemy?
45:25
Speaker A
Mówię mu, tak. Możemy mieć problem na lotnisku, no bo dowódca wojska jest wkurzony, bo powiedziałem, że wrócę, ale nie wróciłem.
45:31
Speaker A
I wtedy aktywuje się koleś w zielonej koszulce, który siedział z nami przy kolacji, ale niewiele się odzywał.
45:36
Speaker A
I mówi, ale to wy nie wiecie z kim wy siedzicie? Ja mówię, z kim?
45:41
Speaker A
On na to: Euzi to brat premiera Gwinei Bissau, a ja jestem wicepremierem i ministrem do spraw energetyki.
45:55
Speaker A
Okazało się, że Euzi to Euzi de Burros, brat de Burrosa, rozumiecie? Jesteśmy nieśmiertelni, dosłownie.
46:01
Speaker A
My byliśmy wtedy jak Jacek Sasin. Gówno umiesz, ale masz plecy, że nikt cię nie ruszy, no nie?
46:07
Speaker A
Byliśmy nieśmiertelni. I tak siedzimy, mówimy, fajnie fajnie Euzi ale i tak musimy wyjechać trochę wcześniej, no bo i tak musimy tam dojechać.
46:16
Speaker A
Euzi na to, to ja was zawiozę. I sam jeszcze wypił butelkę wina do kolacji, no nie?
46:20
Speaker A
Mówię mu, Euzi, ale ty jesteś najebany. A on na to auy yhm hmpf. Pomyślałem, Boże Euzi, jak ty byś się w Polsce odnalazł?
46:29
Speaker A
I mówię mu, dobra, to ruszamy. Euzi na to, chcę wam jeszcze coś dać. Ja do niego, misia.
46:32
Speaker A
On nie. On przyniósł nam takie dwie rzeźby tygrysów. A w ogóle jeden tygrys jest u Andrzeja, drugi jest u mnie.
46:41
Speaker A
Z jednej miski jedzą. Z jednej miski. I mówi, chodźcie, wsiadamy do samochodu. I my mieliśmy wtedy statywy, kamery z Polsatu.
46:54
Speaker A
Swoje bagaże. Mieliśmy jeszcze jakieś inne rzeczy. A, no kamery, statywy, swoje bagaże. Te tygrysy.
46:59
Speaker A
I byliśmy już tak mocno wstawieni. Wyglądaliśmy jak wycieczka z Pefronu, która się po cichutku spierdalać z Ciechocinka.
47:05
Speaker A
Wsiadamy do samochodu. I ja się wtedy przyniosłem do świata Euziego. I świat Euziego był zajebisty, słuchajcie.
47:11
Speaker A
Jedziemy. Przed nami korek. Bo to był akurat ten karnawał, impreza i tak dalej. I przed nami jedzie radiowóz.
47:16
Speaker A
W świecie Euziego nie było korków. On po klaksonie. Ci w radiowazie się oglądają. O kurwa, i spierdalają na pobocza.
47:21
Speaker A
Dosłownie. Jesteśmy nieśmiertelni. Nikt nas nie zatrzyma, no nie? Dojeżdżamy na lotnisko. Na wejściu na lotnisko czekało dwóch wojskowych.
47:29
Speaker A
I czekali na nas. Znaczy na nas. Wydaje mi się, że trochę też na nas.
47:32
Speaker A
Bo wiecie, jeżeli ich dowódca zadzwonił na lotnisko, powiedział, dobra, Modzelewski jest taki cwany, aresztować, nigdzie nie leci.
47:37
Speaker A
I w świecie Euziego nie było sprawdzania dokumentów w ogóle. Pokazuje tym młodym out. Oni to chociaż pokażcie, że macie jakieś paszporty.
47:43
Speaker A
A my jakieś wizytówki z taksówek. Mamy, spoko, no nie? Jesteśmy nieśmiertelni. Wchodzimy do środka.
47:49
Speaker A
W środku wszyscy z rajdu lecieli jednym samolotem, bo co dwa tygodnie odlatywał jeden samolot do Europy, dokładnie do Portugalii.
47:55
Speaker A
Cztery godziny czekania. W skwarze, bez klimatyzacji, wkurzeni wszyscy, zmęczeni. W świecie Euziego nie było sprawdzania i czekania.
48:03
Speaker A
Wziął nasze bagaże, wrzucił na taśmę, kazał kobiecie nas odprawić. 48 sekund. W ogóle udało mi się to też uwiecznić.
48:12
Speaker A
To jest wicepremier tego kraju, który... A to Euzi z naszymi paszportami, który tłumaczył, że my to jesteśmy z innej wycieczki, no nie?
48:20
Speaker A
My nie czekamy. Jako jedyni mieliśmy bagaże o czasie i nierozkradzione, bo było tak, że chłopaki z Łodzi mieli trzy tygodnie po, a Marcel miał wycięte plecaki i wyjęte tablice rejestracyjne.
48:33
Speaker A
I słuchajcie, jesteśmy tam i podchodzi do mnie Łotyżka. Przepiękna kobieta, ale ona przez cały rajd jakby wywyższała się tą swoją urodą.
48:40
Speaker A
Jak coś jej upadło, to faceci jej to w zębach podnosi, no nie? I ona podchodzi do mnie, widziała, jak się odprawiliśmy, bo odprawiliśmy w 48 sekund, pokazuje na Euziego i mówi, dobra, ile trzeba mu zapłacić, żeby mieć taką odprawę?
48:51
Speaker A
I ja z niekłamaną satysfakcją odpowiedziałem jej, moja droga, to nie jest kwestia pieniędzy, tylko prawdziwej męskiej przyjaźni.
49:03
Speaker A
Byłem pierwszym facetem w jej życiu, który jej odmówił, ona nie wiedziała, czy jest wkurwiona, czy jest zdziwiona, dosłownie.
49:10
Speaker A
Puenta. Co takiego się wydarzyło na pustyni, że się zdenerwowałem na Andrzeja? Otóż, każdy odcinek miał inną długość.
49:17
Speaker A
Jeżeli to był asfalt, pustynia, pustka, to nawet 700 kilometrów jednego dnia, a jeżeli był akurat remont buszu, albo pustynia była w przebudowie, to wtedy odpowiednio te odcinki były krótsze.
49:27
Speaker A
Jeden z odcinków kończył się na pustyni w ruinach wioski. To jest w ogóle takie typowe obozowisko.
49:31
Speaker A
I możecie powiedzieć, hola, hola Karolu, zanim przejdziemy do dalszych przygód, powiedz, dlaczego stado odrzuciło tę zebrę?
49:38
Speaker A
Dlatego, że kierowca tego samochodu powiedział na informację o tym, że ostatnia łycha się wylała: No i co z tego?
49:43
Speaker A
Tak kończą frajerzy, o to mi chodzi. I dlaczego w ogóle tam była wioska? Bo tam były gorące źródła.
49:49
Speaker A
I kiedy wioski już zabrakło, to ktoś zrobił tam prysznic. Wbił rurę i zrobił prysznic.
49:54
Speaker A
I to jest ta rura, to jest Andrzej. Słuchajcie, Andrzej nie wiedział, że ja pokazuję te zdjęcia.
50:04
Speaker A
Do dzisiaj, bo jest dzisiaj z nami. Wielkie brawa dla Andrzeja! Który ogląda teraz swoją gołą dupę razem z sześciuset innymi osobami.
50:20
Speaker A
Fajnie. No i Andrzej wziął prychę i mówi, teraz ty, jakby bieganie z pindolem na wierzchu przed obcymi ludźmi jest trochę poza moim obszarem komfortu, ale widzę, że tak to działa.
50:30
Speaker A
Takie są zwyczaje, spoko, rozumiem. Mówi mu tylko skoczę po jakiś żel pod prysznic, zaraz wrócę.
50:35
Speaker A
Poszedłem i wróciłem. Teraz tak. Wszystko, co wam dzisiaj opowiedziałem, cała historia tego rajdu jest prawdziwa.
50:40
Speaker A
Dlatego wożę te zdjęcia, dlatego żebyście mi uwierzyli. Teraz już rzeczywiście nie mogłem robić tych zdjęć i ta ostatnia część jest też prawdziwa, ale dla mnie najtrudniejsza ze wszystkich.
50:48
Speaker A
Bo kiedy wróciłem, w tym miejscu już nie było Andrzeja. W tym miejscu stał ogromny, dopakowany Czech, wytatuowany, ale tak, że on salon tatuażu to miał w celi obok widelcem go dźgali.
50:59
Speaker A
Takich ludzi się nie denerwuje. To stoję grzecznie i czekam, aż pan Czech skończy. I on stoi tam pod tym prysznicem, dziesięć minut, piętnaście, dwadzieścia.
51:05
Speaker A
Pół godziny stał, już nawet się nie mył, bo po prostu stał i ta woda na niego leciała.
51:09
Speaker A
Ja nie wiem co zrobić. I Andrzej był w Afryce cztery czy pięć razy. Zna te wszystkie niuanse kulturowe, te wszystkie smaczki, zasady itd.
51:15
Speaker A
I widzi, że ja nie wiem co zrobić. I chyba chciał się zemścić za to, że się z niego śmiałem na promie.
51:21
Speaker A
Podchodzi do mnie i mówi tym swoim głosem musisz teraz do niego podejść i klepnąć go w dupę, bo to jest sygnał, żeby się zmienić pod prysznicem.
51:42
Speaker A
Nie. Jakby... Czujecie, że to jest wkręt? Z daleka to czuć, prawda? No mówimy mu, co to Andrzej, co to Andrzej?
51:51
Speaker A
Hmm... Jesteśmy w Afryce. Woda tutaj nie może się zmarnować. Jest najważniejszym surowcem. Dlatego on będzie tutaj stał i czekał, aż ktoś podejdzie i klepnie go w dupę, żeby woda się nie zmarnowała.
52:06
Speaker A
Słuchajcie, jak byłem w Afryce, spojrzałem na dupę tego typa, na moją rękę. Ona jest za mała.
52:12
Speaker A
On był gigantyczny. On tego nie odczuje. Rozumiecie? Mówię mu... Andrzej... Dlaczego ja nie mogę klepnąć go w plecy?
52:22
Speaker A
Andrzej... Hmm... Bo jeden facet może drugiego w plecy klepnąć przez przypadek. Takie przypadki się zdarzały.
52:30
Speaker A
A nigdy nie było przypadku, żeby facet klepnął drugiego w dupę, bo na takie rzeczy to się jednak uważa.
52:38
Speaker A
I to jest logiczne. Andrzej mnie zabił logiką. Słuchajcie. Ja nie miałem już argumentów. Żadnych.
52:44
Speaker A
Myślę sobie, dobra, zrobię dwa kroki, złapie mnie z ramię i powie, ha ha ha ha.
52:47
Speaker A
Zrobiłem dwa kroki, odwracam się i Andrzej, no i idziesz. Jestem na wyciągnięcie... Ta dupa jeszcze urosła w tym czasie, słuchajcie.
52:55
Speaker A
Jestem na wyciągnięcie ręki, tej gigantycznej dupy tego kolesia. Myślę sobie, dobra, przełknę łzy, zrobię to.
53:00
Speaker A
Już nawet brałem zamach. W tym momencie Andrzej łapie mnie z ramię i mówi: Co ty robisz, daj panu wziąć prysznic.
53:10
Speaker A
I ja nie jestem w stanie opisać wam, jak się wkurwiłem. I ja w środku zacząłem krzyczeć, czy ty rozumiesz, psychopato, co ty zrobiłeś przed chwilą?
53:25
Speaker A
Że ja przez 5 minut zastanawiałem się, w jaki sposób uderzyć drugiego typa w dupę?
53:29
Speaker A
Jaką techniką? Forehandem backhandem... Z boku, pełną powierzchnią, żeby był taki plask, który inni usłyszą.
53:34
Speaker A
A może przez środek, tylko że palec utknie, może pomyśl, że to jest flik, czy ty to rozumiesz?
53:38
Speaker A
I został moim przyjacielem, bo przepięknie cieszył się z mojego cierpienia. Dziękuję wam bardzo, to koniec opowieści!
53:46
Speaker A
I specjalnie dla was, z przeprosinami, podwójny ukłon! Przepraszam. Dzięki, byliście kochani, fantastycznie się z nami gadało.
53:56
Speaker A
Albo do was. Dzięki wielkie! Dzięki. Pa! Dojechaliśmy, pokonaliśmy dziewięć tysięcy kilometrów, i rajd Budapeszt-Bamako, od początku do końca.
54:09
Speaker A
Mimo tego, że samochód gubił benzynę, gubił wodę, gubił powietrze w oponach i gubił prąd w akumulatorze, udało nam się pokonać, ponieważ to cudo jest nieśmiertelne.
54:18
Speaker A
Pokonaliśmy góry, pokonaliśmy pustynię, pokonaliśmy Sawannę, pokonaliśmy busz, pokonaliśmy asfalt, pokonaliśmy autostrady, drogi polskie, wszystkie drogi.
54:26
Speaker A
Dojechaliśmy do końca i możemy pokazać wszystkim, że się da, to raz, a dwa, że udało nam się mimo wszystko zrobić objazdowe kino, pokazaliśmy dzieciom w Gwinei Bissau, pokazaliśmy dzieciom w Mauretanii, pokazaliśmy nasze polskie, rodzime kreskówki, które oczarowały wszystkich,
54:38
Speaker A
tak jak oczarowały nas, ale najważniejsze, że jesteśmy na miejscu i pokonaliśmy to.
Topics:Karol ModzelewskiBudapeszt-Bamakorajdy samochodoweAfrykastand-uppodróżeprzygodakomediaSubaru Liberopolskie kreskówki

Get More with the SozAI App

Transcribe recordings, audio files, and YouTube videos — with AI summaries, speaker detection, and unlimited transcriptions.

Or transcribe another YouTube video here →