Stand-up Damiana Vikiniga Usewicza o życiu, karierze, zdrowiu i codziennych perypetiach z humorem i szczerością.
Ask about this video. Answers come from its transcript only — with the timestamp, so you can check them.
Generated from the transcript and can be wrong — check the timestamp.
Key Takeaways
- Reakcje widowni są kluczowe dla komika i wpływają na jego występ.
- Pandemia była trudnym okresem, ale dała czas na refleksję i pracę nad sobą.
- Zdrowy styl życia i ruch są ważne dla poprawy kondycji fizycznej.
- Humor może być narzędziem do opowiadania o trudnych i osobistych tematach.
- Bliskość z publicznością buduje się poprzez szczerość i autentyczność.
What the video covers
- Damian 'Viking' Usewicz opowiada o swojej karierze komika i znaczeniu reakcji widowni.
- Dzieli się zabawnymi historiami z życia, m.in. o spotkaniu z widzem przypominającym Eda Sheerana.
- Opowiada o swojej przemianie fizycznej i walce z nadwagą podczas pandemii.
- Humorystycznie opisuje relację ze swoim penisem, którego nazwał Seba.
- Mówi o trudnościach związanych z pandemią i brakiem występów na żywo.
- Wspomina o swoich doświadczeniach z menadżerem i występach w różnych miastach.
- Porusza tematy codziennych sytuacji, takich jak trening na orbitreku czy zakupy.
- Opowiada o swoim podejściu do diety i zdrowego stylu życia.
- Występ pełen jest ironii, autoironii i szczerości, co buduje bliskość z publicznością.
- Całość utrzymana jest w lekkim, swobodnym stylu z dużą dawką humoru.
Chapters
Full Transcript — Download SRT & Markdown
Speaker A
Uwielbiam tego człowieka, uwielbiam z nim jeździć.
Speaker A
Po występach zwykle jedziemy sobie samochodem i gadamy o Was, o Waszych reakcjach, gadamy też o komedii.
Speaker A
Ostatnio Viking powiedział do mnie: "Stary, ja mam w swoim programie czasem takie żarty, na które widownia reaguje tak 'uuu'."
Speaker A
Ja mówię do niego: "Nie ma takich żartów."
Speaker A
On mówi: "Jak nie ma?!"
Speaker A
Ja mówię: "Nie ma takich żartów!" Żart po prostu trzeba zmiękczyć.
Speaker A
On mówi: "Tak? To jakbyś zmiękczył żart, którego puenta jest na przykład, że koleś pakuje dziecko do beczki i wrzuca je do jeziora."
Speaker A
Ja mówię, kuwa, nie ma problemu. Koleś pakuje dziecko do beczki, wrzuca je do jeziora. Turli, turli, turli.
Speaker A
Zmieść się, mały kurwiu, turli, turli, turli.
Speaker A
Dobrze, przed wami teraz!
Speaker A
Pojawi się na tej scenie mój fantastyczny przyjaciel. Człowiek, który nie waży słów tak bardzo jak siebie.
Speaker A
Damian Viking Usewicz: "Siema, jak leci? Już wiesz, że wjeżdża Szczecin! Paprykarz i pasztecik, zimny Bosman, biały giecik!
Speaker A
Tu czas powoli leci, słońce inaczej świeci - #091 - Uliczni Poeci."
Speaker A
Dobry wieczór, cześć! Można?! Można!
Speaker A
Bardzo się cieszę. Bardzo się cieszę, że reagujecie, słuchajcie. To jest dla nas bardzo istotne, dla nas komików.
Speaker A
Wasze reakcje są bardzo, bardzo ważne. Ja się karmię Waszymi reakcjami. Karmię się też chlebem ze smalcem, który sobie kupuję za wasz hajs z biletów, bo przy obecnej inflacji tylko na to mnie stać.
Speaker A
Ale słuchajcie! Wasze reakcje są dla nas bardzo istotne. Jakiś czas temu, jeszcze przed pandemią, grałem w Poznaniu dla 400 osób, 400 osób na sali!
Speaker A
Genialny występ, jeden z najlepszych w moim życiu. Wiecie: żart-reakcja, żart-reakcja, żart-reakcja jak tutaj. Gram sobie ten swój materiał.
Speaker A
Słuchajcie, gram, gram. Wszyscy się świetnie bawią, ale w pierwszym rzędzie siedzi koleś. I kurwa, nic.
Speaker A
W takiej sytuacji my, komicy, mamy w dupie te 399 osób, które się świetnie bawią.
Speaker A
Ja mówię swój materiał z automatu, a w głowie mam takie: Co jest, kurwa? Plamę mam jakąś?
Speaker A
Co się dzieje? Osikałem się? Co jest? Patrzę na typa bliżej. Typ jest rudy! Patrzę jeszcze bliżej.
Speaker A
Typ jest podobny do Eda Sheerana, myślę sobie - ja pierdolę. Ed Sheeran przyjechał na mój występ!
Speaker A
Więc ja z polskiego na angielski. A koleś nic. Kończę swój występ, idę na papierosa.
Speaker A
Ja jaram jak smok, jak jestem wściekły, jaram jeszcze więcej. Idę zajarać. Na papierosie spotykam tego typa i ja się muszę dowiedzieć: Dlaczego on się nie bawił?
Speaker A
Dlaczego mu nawet brew nie zadrgała? Więc podchodzę do niego, mówię: Przepraszam... Dlaczego ty się w ogóle nie bawiłeś, co?
Speaker A
Za wulgarnie? Za mało inteligentnie? Co się stało? I on spojrzał na mnie i mówi: Nie!
Speaker A
Było. Super. Obok niego stała jego żona. Przepraszam! Czy on w każdej sytuacji się tak zachowuje?
Speaker A
I jej po policzku spłynęła taka wielka łza. I ona mówi: "W każdej!" I mój chory łeb sobie to wyobraził!
Speaker A
Było... Super! Dlatego bardzo Was proszę, reagujcie jak trzeba. Dobry wieczór. Tu tak widzę, zerka pani tak na mnie dziwnie. Spokojnie. Przyzwyczaiłem się.
Speaker A
Przyzwyczaiłem się. Większość ludzi, jak mnie widzi po raz pierwszy, myśli sobie zawsze jedno, zawsze to samo: kurwa, jaki wysoki koleś.
Speaker A
Metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Waga? Identycznie! Tylko wyrażona w kilogramach. Ale nie, już nie! Już nie, bo przyszedł Covid.
Speaker A
Przyszedł Covid i mnie Mateuszek jebany kłamczuszek zamknął na półtoraroczne dwa tygodnie w domu. Ja miałem mnóstwo czasu, mnóstwo czasu, żeby zastanowić się nad sobą, nad swoim życiem, nad swoim zdrowiem.
Speaker A
Ja sobie pomyślałem, że to jest ten czas, to jest ta chwila, że ja chcę go w końcu zobaczyć.
Speaker A
40 kilogramów w dół w półtora roku. Dziękuję. 40 kilo! Półtora roku temu te spodnie leżały na mnie jak legginsy.
Speaker A
Zdradzić Wam tajemnicę sukcesu? Mniej żryjcie! Ja byłem na diecie, słuchajcie! Ja byłem na diecie pudełkowej.
Speaker A
Ja pudełka wpierdal... znaczy... jadłem to, co mi przywozili w tych pudełkach, ale powiem Wam szczerze, że czasami wolałem wypieprzyć to pudełko niż to, co było w środku.
Speaker A
Naprawdę. Ale... Ale okazało się, że dieta to nie... dieta to u pana by zadziałała.
Speaker A
Mniej śmieciowego żarcia, mniej browara i oponka zjedzie. Ja się konsultowałem ze specjalistami: z moją żoną, z moją matką i z moją teściową.
Speaker A
I one mi mówią: to ty do życia ruch włączyć musisz, musisz ruch włączyć, ruszać musisz więcej, ty się musisz więcej ruszać, się musisz, musisz.
Speaker A
I ja stwierdziłem, muszę ruszać się więcej, więcej, muszę ruszać się, ja muszę, muszę. I zacząłem trenować na orbitreku.
Speaker A
Kojarzycie to urządzenie? Takie, wiecie...
Speaker A
Kojarzymy! Wiecie, co było najtrudniejsze, żeby zacząć trenować na tym?
Speaker A
Wnieść to gówno na trzecie piętro. Chociaż... Chociaż nie... najtrudniej... To było to zajebać z placu zabaw na przeciwko bloku.
Speaker A
Ale mam, stoi w sypialni, jeszcze się beton obkrusza od podstawy, najlepszy wieszak na ręczniki ever.
Speaker A
I widzę po reakcjach, że nie tylko u mnie! To zdradzę, bo tu widzę pani tak się cieszy.
Speaker A
Zdradzę pani tajemnicę: da się z tego zrobić półautomatyczną suszarkę do ręczników na jednym ramieniu, na jednej rączce kładziemy ręcznik, a drugą po prostu machamy!
Speaker A
Genialny patent. O, komuś kulki gejszy wypadły? Taka rada ode mnie. Jak już się używa, to warto rozmiar dobrać do...
Speaker A
...wielkości otworu! Wiem, co mówię, mam 6! Ale uważać na kulki gejszy! One czasami lubią wypaść.
Speaker A
Tak, to prawda. Gdy ja byłem... Schudłem, wiecie, te treningi i co najważniejsze, co najważniejsze!
Speaker A
Ja go, kurwa, zobaczyłem! Jezu! Jaki on jest piękny! Jezu... jest taki piękny... Czaicie, ja, jak ja go zobaczyłem, to ja już wiem, dlaczego my faceci nadajemy imiona naszym penisom!
Speaker A
Ja patrzę na niego, mówię: Cześć! Jestem Damian! Cześć, Seba! Jest przepiękny, on jest kuwa tak piękny, że ja mu sesję rodzinną u fotografa zorganizowałem!
Speaker A
Wiecie, ja z Sebą na spacerze. Na grzybobraniu. Ja z Sebą przy kominku, ja z Sebą na morzu, na plaży, wiecie, skaczący wśród fal.
Speaker A
Ja zrobiłem tę sesję i efekty tej sesji wysłałem wszystkim koleżankom na Facebooku, kurwa, żeby zobaczyły, jaki jest piękny.
Speaker A
Czaicie, my z Sebą do kina chodzimy razem! Chodzimy do kina... Któregoś razu patrzę na niego, mówię: Seba, idziemy do kina?
Speaker A
Pewnie, że idziemy! Ogoliłem siebie. Ogoliłem Sebę! Poszliśmy do kina na romantyczną komedię. Siedzimy. Nagle coś mnie wali po udzie.
Speaker A
"Ty ziomek, mógłbyś trochę nogi odsunąć? Bo ja chuja słyszę." Więc ja z Sebą tak w kinie, kurwa, nadal trzy bilety muszę kupić do kina.
Speaker A
W ogóle czaicie? Masturbacja! Masturbacja od kiedy znam Sebę nabrała zupełnie nowego znaczenia, to już nie jest samogwałt!
Speaker A
To jest związek partnerski! My z Sebą do Holandii ślub brać jedziemy niedługo. Zajebisty! W ogóle Seba!
Speaker A
Seba niesamowicie mi pomaga w moich występach. Jak mi ktoś przeszkadza, to mu Seba zatyka ryj.
Speaker A
Także ostrzegałem. W ogóle! Od pewnego czasu mam też menadżera i nie jest to Seba!
Speaker A
Nie jest to Seba... nie mam też menadżera, słuchajcie! Genialny, genialny fachowiec. Ja bardzo długo szukałem kogoś, kto zajmie się moją galopującą karierą i znalazłem genialnego fachowca, genialnego specjalistę.
Speaker A
To jest koleś, który ogarnia mi sześć występów rocznie i dzwoni do mnie jakiś czas temu, mówi: Ty, słuchaj stary, bo w Suwałkach szukają jakiejś grubej gwiazdy do występu. Ja mówię, no i...?
Speaker A
No i ona ma zajęty termin, czy ty byś nie wpadł? Ja w takich sytuacjach zadaję mu zawsze jedno, zawsze to samo pytanie.
Speaker A
Mówię: Jurek, przyjacielu, za ile? On mówi: Haha, to są Suwałki. Rozumiesz, ten Covid, inflacja...
Speaker A
Generalnie nie ma hajsu, ale właściciel lokalu obiecał, że stawia kolację. Także kurwa, pojechałem. Spoko. Właściciel był "uhahany", że wiecie, jak podpisywaliśmy umowę, że zrobił biznes życia, ale on nie miał zielonego pojęcia, ile kosztuje dla mnie kolacja, a ja nie jadam jednej.
Speaker A
Masakra. No i ten Covid! Półtora roku w domu! Ja! Człowiek, który przed pandemią między 200 a 220 dni spędzał poza domem i mnie zamknięto na półtora roku.
Speaker A
Jezu, jak mi odpierdalało! Masakra. Ale z drugiej strony miałem mnóstwo czasu, żeby pisać żarty, więc siedziałem, wiecie: pisałem, pisałem, pisałem, pisałem i pisałem, ale ja nie miałem gdzie tego testować.
Speaker A
Nie wiedziałem, czy to jest dobre, czy nie, no bo nie mogliśmy występować przed Wami, żywą publicznością.
Speaker A
Przez to, że nie mogliśmy dla was występować uciekliśmy troszeczkę do internetu. Robiliśmy różne dziwne rzecz: jakieś wywiady, występy online...
Speaker A
Jakieś podcasty. Ja też to robiłem. Bardzo szybko przestałem, bo Wy nie chcieliście za to płacić.
Speaker A
Ale ja zrobiłem inną rzecz. Ja wrzuciłem podczas pandemii, wrzuciłem do sieci na youtuba swój program poprzedni nazywa się "Historie".
Speaker A
Kto widział "Historie" klaszcze, taa... ...Także... ...Jaki materiał taka oglądalność. Słuchajcie, zadanie domowe! Zadanie domowe- jak wrócicie dzisiaj do domu?
Speaker A
Macie wejść na youtuba, wpisać "Historię stand-up" obejrzeć "Historię" i w komentarzu wpisać: "odrobiłam / odrobiłem zadanie domowe!" Ja przyjadę z nowym programem, będę miał dziennik.
Speaker A
Spisane, będę miał wasze nazwy wystawimy oceny, będą świadectwa, nagrody. Także warto. Ok? Umowa? i słuchajcie- ja to sobie wrzuciłem i wbrew temu co tutaj ta ankieta pokazała, to się całkiem fajnie przyjęło.
Speaker A
To ma niemal pół miliona wyświetleń. Większość łapek w górę niż w dół, bo teraz nie ma łapek w dół pokazanych na youtubie, więc mogę powiedzieć cokolwiek.
Speaker A
Miało też mnóstwo komentarzy, większość pozytywna, wśród nich perełki. Ja mam taką koszulkę w sensie zdjęcie na kanale w koszulce z napisem "Z buta wjeżdżam" I ktoś mi napisał komentarz: "Z buta wjeżdżam?" "Chyba kurwa do każdej lodówki!" Trochę prawda!
Speaker A
Wrzuciłem to i nagle- co się okazało? Okazało się, że ten materiał po raz pierwszy w życiu obejrzała moja żona...
Speaker A
...i usłyszała wszystkie, dosłownie wszystkie żarty na swój temat. W najlepszej wersji, w najlepszym wydaniu, w 4K i kurwa z napisami.
Speaker A
I ona się lekko zdenerwowała. Znaczy nie- ona się nie zdenerwowała. W nią wstąpił demon.
Speaker A
Jej się krzyż i pentagram odwrócony na ryju pokazały. Ona była tak wściekła, że po całym kraju szukała prawnika, który załatwi mi sądowy zakaz żartowania o niej.
Speaker A
Nie mam pojęcia, dlaczego ona była tak zdenerwowana! Bo tych żartów tak naprawdę nie ma tam dużo.
Speaker A
43 minuty i 43 sekundy to nie jest dużo. Nie jest. Ale ja wiem. Ja wiem, że w długoletnim związku takie rzeczy załatwia się rozmową.
Speaker A
Wiecie, my jesteśmy z żoną 10 lat tak naprawdę 13, ale my faceci liczymy 10, 15, 20, 25 itd.
Speaker A
Więc jesteśmy 10 lat razem. Ja wiem, że takie rzeczy załatwia się rozmową, więc idę do niej mówię- Kochanie!
Speaker A
Rybko! Cukiereczku! To są tylko żarty Kochanie, Przecież ja tak w ogóle nie myślę, Kotku!
Speaker A
Uwierzyła! Ale, ale ja też wiem, że jak my faceci coś odjebiemy w naszych związkach nawet tylko i wyłącznie w głowach naszych partnerek To my musimy przeprosić.
Speaker A
Odjebałeś coś kiedyś? W sumie nie ciebie powinienem pytać... Odjebał coś kiedyś? Odjebał nie? I jak przepraszałeś?
Speaker A
"Kwiaty" Biedak. Spoko, kwiaty jeszcze luz, ale ostatnio pytam jakiegoś kolesia na występie: odjebałeś coś?
Speaker A
"Ty Mordo, Mordo no wiadomo kuwa Ty! Kto nie odjebał, nie?!" No i jak przepraszałeś?
Speaker A
Seksem! Jak? Kochanie zdradziłem Cię... ale mi mało!! Prezent! Drogi prezent. I ja sobie pomyślałem, że za te rzekome winy, które wyrządziłem mojej małżonce, najlepszym przeprosinowym prezentem będzie wycieczka do Ciepłych Krajów.
Speaker A
Dobry nie? Tu Panie "noo", ucz się- uczy się Piotrek. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Zawiozłem na lotnisko, kupiłem bilet Trzy dni w Anglii- jak znalazł!
Speaker A
Ale co ciekawe, moja żona nie oponowała. Mówi: "Zajebiście!" Trzy dni bez ciebie, bez bachorów, bez tego wiecznego burdelu w domu, który robisz!" I poleciała.
Speaker A
Po trzech dniach dzwoni do mnie, mówi: "Pamiętaj, że dzisiaj wracam!" Rybko! Ja pamiętam. Sąsiedzi pamiętają Całe miasto pamięta!
Speaker A
"I pamiętaj, że musisz po mnie przyjechać." Ja mówię: Rybko! Oczywiście to jest w pakiecie przeprosinowym zawarte że ja po ciebie przyjadę, "Tylko jest problem!
Speaker A
Bo my nie wylądujemy w Szczecinie tylko w Berlinie!" Mówię: Rybko, Skarbeczku! To żaden problem.
Speaker A
Ze Szczecina do Berlina jest półtorej godziny samochodem. Jak się pospieszę, postaram, to po Ciebie miłość mojego życia w 35 minut piechotą będę.
Speaker A
Tylko powiedz mi, na którym lotnisku wylądujecie? "No przecież ci powiedziałam w Berlinie! " Ja mówię: Rybko, Cukiereczku! Oni tam mają przynajmniej trzy.
Speaker A
To jakie ja mam się dowiedzieć, na którym lotnisku wylądujemy? Znowu coś zjebałeś! Życie mi zjebałeś, dzieci mi zjebałeś teraz zjebaną wycieczkę przeprosinową też mi zjebałeś!
Speaker A
Ja mówię: prrrr szalona, ciiiii!!!! Jak wysiądziesz z samolotu, pójdziesz na tę halę przylotów czy tam odlotów, to każdy szanujące się europejskie lotnisko ma taki wielki napis z nazwą lotniska.
Speaker A
Czytasz, dzwonisz- 35 minut- jestem! po paru godzinach dzwoni do mnie Mówi: Wylądowałam! Mówię: Gdzie?
Speaker A
Na Lufthansie! Jak mam kurwa o niej nie żartować? Po prostu nie mam pojęcia. Ale wydarzyła się jeszcze jedna fajna rzecz podczas tego lockdownu!
Speaker A
udało nam się pojechać wiecie, z całą rodziną na takie pierwsze. Pierwszy w życiu prawdziwe, dwutygodniowe polskie wakacje.
Speaker A
Wiecie, dali te bony jakieś różne dziwne. Trzeba było to wykorzystać. No i pojechaliśmy słuchajcie...
Speaker A
...dwa tygodnie nad polskim morzem. Cudownie było! Naprawdę! PIASEK! Znad parawanów czasami widziałem. Ryba w smażalniach, świeżutka, smaczniutka...
Speaker A
...prosto z Makro, z Rosji...Zamrożona tirami przywieziona. Przecież w Bałtyku kurwa nie ma takich ryb jak oni tam oferują.
Speaker A
ale było fajnie, było fajnie. Byliśmy całą rodziną- ja, żona, dwójka dzieci. Ja na tych wakacjach się zorientowałem, że to moje chłopaki.
Speaker A
To już nie są takie ameby, to są takie małe ludzie. Z nimi się można świetnie na wakacjach nad morzem bawić.
Speaker A
Jesteśmy sobie na plaży, mówię do starszego: "Synek, idziemy się kąpać do morza?" "Tak! Tato idziemy!" Mówię: "Synuś ale może ma 17 stopni..." Tak tata idziemy.
Speaker A
Chuj...On nie wie co to znaczy, ale biorę go za rękę. Wchodzimy do wody po kostki, po łydki, po kolana Ja mówię: Synuś,za chwilę ta zimna woda obleje Ci taką część ciała, której nie będziesz chciał mieć zbyt często oblewanej
Speaker A
tato, a ja.. jaja ahaaa. Dzieci są super w tym wieku, w tym wieku te 6-7 lat.
Speaker A
Dzieciaki już mają, wiecie, mają swój gust mają rzeczy, które kochają, których nienawidzą. Mają gust muzyczny.
Speaker A
Jadę sobie z chłopakami samochodem w radio leci Michael Jackson i oni się pytają: "Tato, co to jest bo fajne?" Ja mówi: "Michael Jackson!" Aha.
Speaker A
Po paru dniach przychodzą do mnie. Tato! Puść nam tego DJ Mieksona! Co ja mam Wam puścić?
Speaker A
No tego DJ Mieksona co ostanio... Michael Jackson! Oni: "Tak, Michael Jackson!" Więc ja im puszczam: "They Don't Care About Us" Każdy kojarzy ten utwór!
Speaker A
I jest szaleństwo, tam są wiecie tańce wygibasy, gwiazdy rozgwiazdy przewroty wywroty! Ja tak patrzę z taką miłością, ojcowską,radością, mówię: Co chłopaki?
Speaker A
Podoba się wam Michael Jackson? Tak, tatuś podoba. Ciekawe, czy byście się spodobali Michaelowi. Tu nie będzie "turli, turli" bo ja mówiłem, że jestem ojcem, ale nie mówiłem, że dobrym.
Speaker A
Ale w ogóle w tym, w tym programie, właśnie w tym, który mam na YouTubie- w Historiach bardzo dużo żartuje o moich dzieciakach, szczególnie o tym starszym On jest trochę bardziej wygadany, bardziej elokwentny, bardziej żartogenny.
Speaker A
Ten młodszy... Ja mam wrażenie, że w procesie twórczym nie dałem z siebie wszystkiego, że tam by można było coś jeszcze wiecie dokopać...
Speaker A
Nie mieszać... Dokopać. Natomiast... Natomiast o moim młodszym synu w przyszłości usłyszycie! Usłyszycie o nim w wiadomościach: To był taki miły chłopiec, "dzień dobry" na klatce powiedział...
Speaker A
Zakupy pomógł wnieść... A że zamordował? Kto by się spodziewał? Ja! Ja widzę, ja widzę i słyszę reakcje matek To jest takie: uuuuuu...
Speaker A
...gruby przesadziłeś... Przegięcie pały to było te żart o dzieciach, kurwa nie, nie, nie! Ale słuchajcie, to nie jest moja chora wyobraźnia.
Speaker A
To jest podparte badaniami, takimi naukowymi! bo my byliśmy na tych wakacjach jesteśmy sobie na plaży i mój 7-letni syn na plaży bawi się jak normalny siedmiolatek.
Speaker A
Ma łopatkę, kopie dół do Chin bo mu kurwa AliExpress opodatkowali a młodszy siedzi na kocu i robi chuj wie co.
Speaker A
I nagle do tego starszego syna podchodzi zupełnie obcy chłopiec. Zabiera mu łopatkę, ucieka. I mój starszy syn z tym problemem nie przychodzi do mnie- do głowy rodziny obrońcy uciśnionych.
Speaker A
Nie idzie do matki tej strażniczki tego ognia rodzinnego. On z tym problemem idzie do młodszego brata i mówi: Ziomuś..
Speaker A
Załatw to! A mój młodszy syn wstaje z koca, robi tą rybę: Wydymkę Rozdymkę!! Rozdymkę, takie wiecie.
Speaker A
Idzie do tego chłopca. Coś tam gada, coś gestykuluje. Zabieram łopatkę, oddaję starszemu.. "Ziałatwiłem" i wraca na koc robić swoje chuj wie co...
Speaker A
Ja stoję pomiędzy tym wszystkim myślę sobie kur... Muszę spytać- więc pytam: Synek, jak ty to zrobiłeś?
Speaker A
Szybko. Kocham ich, naprawdę ich kocham, słuchajcie... I z żoną, z żoną staramy się ich naprawdę dobrze wychować, wychować ich na dobrych, ale przede wszystkim szczęśliwych ludzi.
Speaker A
Pytam się ostatnio starszego syna mówię: "Synek, kim ty chcesz być w przyszłości?" I on mówi Wiesz co tato?
Speaker A
Ja to w zasadzie chciałbym być takim szczęśliwym mechanikiem. I to nie jest żart. To jest po prostu słodka odpowiedź dziecka która pokazuje, jak z żoną staramy się wychowywać synów.
Speaker A
Będzie ciężko, będzie naprawdę ciężko, bo znamy ich rodziców Będzie naprawdę ciężko... Natomiast ja mam 35 lat, mam 35 lat.
Speaker A
Wiem, rozumiem...nie widać... Bo otyłość odmładza! Kolega jest pod 90-tkę! Natomiast i ja i Wy jesteśmy już dorosłymi ludźmi, zdajemy sobie sprawę, wiemy o tym, że nasze życie składa się z takich pewnych etapów, pewnych takich wersji.
Speaker A
Wiecie, najpierw jest taka wersja demonstracyjna. Kiedy jesteśmy małymi dziećmi, wszystko nam wolno, wszystko jest nam wybaczane zaczynamy rosnąć, jesteśmy nastolatkami, zaczynamy próbować różnych rzeczy takich wiecie, których nie powinniśmy, ale próbujemy...
Speaker A
nagle mamy 18 lat. Nam odpierdala, że jesteśmy dorośli, bo mamy prawo jazdy, prawo wyborcze, prawo do chuj wie czego.
Speaker A
Zaczynamy balować. Oczywiście nie za swoje, tylko za starych. No bo nie pracujemy. Idziemy na studia, zaczynamy pracować, próbujemy coraz bardziej nielegalnych rzeczy, nadal dużo imprezujemy, już bardziej za swoje, no bo pracujemy, wiadomo.
Speaker A
I nagle jeb TRZYDZIESTKA i w głowie pytania: Kim jestem? Dokąd ja kurwa zmierzam? Czy PIT 37 naprawdę trzeba składać co roku?
Speaker A
Kto kurwa głosuje na Kukiza? Ja mam jeszcze takie jedno pytanie w głowie Tylko tutaj pani będzie moim cenzorem.
Speaker A
One są hardkorowe. Czy pani się zgadza? Dobrze, mamy oficjalną zgodę mojego cenzora. Ja w głowie mam jeszcze jedno pytanie: Czy ludzie, którzy głosują na PiS?
Speaker A
Tylko dlatego, żeby otrzymywać 500+ To kurwy ?! Pytam. Pytam... Tylko pytam. Nie potrzebuję odpowiedzi...jeszcze...
Speaker A
tylko pytam, bo chciałbym wiedzieć: jaki jestem postrzegany wśród moich znajomych. Ale jebać politykę. Walić politykę, bo są ważniejsze sprawy niż polityka.
Speaker A
Bo ja miałem w głowie jeszcze jedno. Ja zastanawiałem się po tym, jak skończyłem 30 lat.
Speaker A
Zacząłem zastanawiać się, co sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Co sprawia, że ktoś jest świetnym mechanikiem ktoś inny genialnym kierowcą, ktoś inny lekarką, prawnikiem, opiekunką dziecięcą, sprzątaczką, sprzątaczką, dozorcą.
Speaker A
I doszedłem do wniosku, że to, kim jesteśmy w dorosłym życiu, to wypadkowa naszych rodziców, naszych rodzin, tego, czym ta skorupka za młodu nasiąkła!
Speaker A
I to, że ja dzisiaj stoję przed wami w sobotę wieczorem opowiadam mniej lub bardziej zabawne historie.
Speaker A
To dowód na to, że moi starzy są nieźle popieprzeni. Miała pani rozmowy uświadamiającą z mamą.
Speaker A
Taką o pszczółkach i kwiatkach... Była! Czyli do okna życia raczej nie chadzacie z mężem?
Speaker A
Ja też miałem. Miałem 16 lat. Pomagałem mamie w kuchni. Moja mama ni stąd ni zowąd: "Synek, robiłeś to już czy nie?" I teraz!
Speaker A
Jak ja jej powiem zgodnie z prawdą, że robiłem. To się zacznie: jesteś za młody, przed tobą studia, kariera...
Speaker A
...nie chce być młodą babcią, są choroby weneryczne. Z drugiej strony jak skłamię, powiem, że nie robiłem...
Speaker A
Znam moją matkę. Powie że jestem pizdą. Więc po chwili namysłu mówię: Tak mamo, robiłem.
Speaker A
A z gumką czy bez? No i ja mam gotową odpowiedź: Mamuś, oczywiście, że z gumką! Przecież jestem za młody...
Speaker A
Przede mną studia, kariera, nie chcę, żebyś miał młodą babcię, są choroby weneryczne. Spróbuj bez- LEPIEJ!
Speaker A
I to, że moja mama taka jest, to w ogromnej mierze zasługa jej mamy, czyli mojej babci.
Speaker A
Ja jestem woodstockowym chuliganem. Uwielbiam festiwal Woodstock były na nim 13 razy. Jak tylko mogę, to na niego jeżdżę.
Speaker A
I my mamy to szczęście, że ze Szczecina do Kostrzyna, gdzie do niedawna odbywał się festiwal jest 1,5h pociągiem, a po środku mieszka moja babcia.
Speaker A
Któregoś lata stwierdziłem- zajadę do Starowinki. Najmłodsza już nie jest. Może po raz ostatni zobaczy najstarszego wnuka.
Speaker A
Coś mi się skapnie. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wpakowałem się w pociąg, pojechałem do babci, wchodzę do babci do domu.
Speaker A
Babcia na mnie patrzy, mówi: Boże wnusiu, co ty robisz u starej babci tutaj? Co ty tutaj robisz? Robisz tutaj Ty?
Speaker A
Co ty robisz tu? Tu co ty robisz, Ty, Ty robisz tu, Ty? Co ty tu robisz Ty? Taki Yoda z wylewem jej się włączył.
Speaker A
Ja mówię babciu przy okazji, bo na Woodstock jadę! Na Woodstock? Do tych pijaków, alkoholików, pieprzonych lewaków, jebanych narkomanów.
Speaker A
Dziecko, dziecko, co ty tam będziesz jeść? Co ty tam będziesz jeść? Ja mówię: babciu ja nie jadę tam jeść tylko się najebać.
Speaker A
I moja babcia jak sobie wbiła do głowy, że ja nie będę tam miał co jeść, to zniknęła znaczy nie, że stała i...nie ma...
Speaker A
Chociaż to byłoby w chuj śmieszne. Nie! Gdzieś poszła i wraca po 15 minutach z taką starą, żółtą, zdezelowaną reklamówką z Biedronki.
Speaker A
Taki rocznik 2002, co to kilkanaście lat pod zlewem czekała, żeby ktoś jej w końcu użył.
Speaker A
Taka na zasadzie "nie wyrzucaj, kiedyś się przyda!" "Nie po to płaciłam 25 groszy, żeby teraz to do śmietnika wypierdalać." Wiecie, taka śmierdząca ziemniakami, burakami, ogórkami kiszonymi, bo się w 2015 dziadkowi ulało jak najebany z piwnicy wracał i ładuje mi tą reklamówkę spakowaną do plecaka, mówi:
Speaker A
Jedź wnusiu do tych szatanistów pieprzonych, alkoholików, jedź, jedź, kurwa jedź! I pojechałem. Siedzę przed namiotem najebany jak szpadel i sobie myślę: ale się najebałem...
Speaker A
...Ale jestem głodny... ale jestem tak pijany ...Że nie mam siły... ...polować. I przypomniałem sobie o tej reklamówce.
Speaker A
Ostatkiem trzeźwych sił wbijam się do namiotu, wyciągam tą reklamówkę, otwieram, a tam jest: Litr bimbru i bochenek chleba.
Speaker A
I moja pierwsza myśl: Babciu! Na chuj mi chleb! i to jest ta jedna połowa moich genów.
Speaker A
Z drugiej strony za każdym wielkim człowiekiem stoi inny, jeszcze większy. I w moim przypadku jest to mój ojciec.
Speaker A
Jest to mój kochany tatuś, który nauczył mnie wszystkiego, co ja dzisiaj potrafię. Mój ojciec nauczył mnie, jak się wyłącza żarówki w samochodzie, wyłącza- wymienia się żarówki w samochodzie.
Speaker A
Mój ojciec nauczył mnie... Tyle. Ale jest cudownym człowiekiem. Jest cudownym człowiekiem, oczywiście jak każdy z nas, nie pozbawionym wad.
Speaker A
Jedną z największych wad mojego taty było to, że on nigdy nie potrafił się zająć mną i moim młodszym bratem pod nieobecność mamy.
Speaker A
I moja mama kiedyś na tydzień musiała wyjechać. I my przez ten tydzień pod opieką taty na śniadanie jedliśmy frytki.
Speaker A
Na obiad jedliśmy frytki, a na kolację jedliśmy? To, co zostało ze śniadania i obiadu.
Speaker A
Ja po trzech dniach takiej diety idę do mojego taty, mówię: "Tatuś!" może coś słodkiego, co? Jakiś deser?
Speaker A
Tylko kurwa nie frytki z miodem, proszę. I ku mojemu zdziwieniu mój ojciec stwierdził deser.
Speaker A
Nie ma problemu, będzie deser. I mój ojciec zrobił nam coś, co ja dzisiaj nazywam peerelowskim tiramisu.
Speaker A
Mój ojciec wziął chleb i dzięki Tobie składając łamał i rozdawał swoim uczniom mówiąc... Przepraszam.
Speaker A
Ten program ma kilka żartów, tylko dla mnie, ten jest pierwszy, bo ja uwielbiam wasze miny jak ja to mówię To jest takie: o kurwa...
Speaker A
...Pojebany! Mój ojciec wziął chleb, zanurzył go w kranówce, i posypał cukrem. Jedliście to kiedyś?
Speaker A
Kto jadł- klaśnie! Śmiało! Masakra. Słuchajcie masakra. Ale czaicie! Ja sobie jak przygotowywałem ten materiał to sobie pomyślałem, że przypomnę sobie smak dzieciństwa.
Speaker A
Wiec wziąłem ten chleb, zanurzyłem go w kranówcę, ale nie tak, że w zlewie w ten sposób chleb wszystkich smaków!
Speaker A
Tylko w czystej. Posypałam cukrem. Kurwa, jakie to dobre! Ja cały bochenek ojebałem! Przepyszne! Ale czaicie?
Speaker A
Czaicie, że "Warszawka" zasrana, Co nam cegły ze Szczecina zajebali po to, żeby sobie jakiś pałac kurwa w środku miasta odbudować?
Speaker A
Że oni mieli swoją wersję? Zamiast wódy była śmietana. A zamiast cukru był miód. Jak ja bym kurwa po tym wyglądał?
Speaker A
Ja jestem też rocznik, który zahaczył gimnazjum dokładnie jestem drugim rocznikiem którego dosięgnęła reforma szkolnictwa tworząca gimnazja.
Speaker A
Ja z tego okresu nie mam jakiś takich wspomnień, normalne wspomnienia mam. No jak każdy z nas, no chodziliśmy do szkoły, czasami nie, uczyłem się raz lepiej, raz gorzej.
Speaker A
Ale ja w gimnazjum miałem pierwszą prawdziwą miłość. Tę miłość, którą my faceci zapamiętujemy do końca życia.
Speaker A
Tę miłość, którą my faceci wspieramy się w łóżkach, kiedy z partnerkami nie idzie. Kojarzysz to uczucie?
Speaker A
znaczy nie to... Nie to, nie, nie. Te motylki w brzuchu, miękkie nogi na widok partnerki.
Speaker A
Pierwszy lodzik, pierwsza minetka... pierwsze próby analu... ...w moją stronę... Było cudownie. Znaczy nie anal...
Speaker A
Było cudownie! Byliśmy razem 7 lat, 7 lat. Ona mi po 7 latach powiedziała, że jest lesbijką.
Speaker A
Po dwóch tygodniach była z moim kolegą, który w ogólnym rozrachunku naprawdę okazał się pizdą.
Speaker A
Ale tak musiało być, tak musiało być dlatego, że oni dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem mają dwójkę wspaniałych dzieci, spotykamy się czasami Ja mieszkam obok MOPSu.
Speaker A
Jak jadę na miasto to widzę jak w kolejce po dary czekają. Podjeżdżam wtedy moją srebrną strzałą za 150 tysięcy.
Speaker A
Opuszczam szybę. Hej! Cześć cześć hej! Za gotówkę! ...i jadę dalej. Ale wtedy, w tym gimnazjum to była moja miłość!
Speaker A
Moja miłość, moje serduszko, moja księżniczka, mój aniołek. Ja w gimnazjum wiem też lekcji chemii, jak każdy z nas na tym etapie edukacji i mnie z moją nauczycielką od chemii łączyła specyficzna chemia.
Speaker A
Tak jak jest miłość od pierwszego wejrzenia, tak u nas była nienawiść. No się z kurwą nie lubię do dzisiaj!
Speaker A
Jesteśmy na lekcji chemii, słuchajcie piszemy sprawdzian z tej chemii i nagle na tym sprawdzianie mój aniołek, moja księżniczka, mój kwiatuszek dostaje okresu!
Speaker A
Boli ją brzuch, bolą ją plecy jest jej słabo się włącza, że ja chcę być takim wiecie rumakiem na białym koniu.
Speaker A
I weź z teraz z tego wybrnij, nie? Księciem! Chce być księciem na białym... ...chociaż z drugiej strony, który koń bym nie dźwignął?
Speaker A
Świnia. Świnie dają radę, nie? Chciał być takim księciem na białej świni. Więc kończę pisać sprawdzian. Podnoszę rękę.
Speaker A
Mówię: Pani profesor, ja skończyłem. Czy ja mogę wyjść? Bo tutaj moja księżniczka, mój kwiatuszek, mój aniołek.
Speaker A
Ją boli. Ona umiera. Ja pójdę do jakiejś apteki. Nauczycielka patrzy na mnie, mówi: Usewicz, to jest sprawdzian z chemii.
Speaker A
Siadaj, nigdzie nie idziesz? Więc ja wziąłem ten sprawdzian, zrobiłem z niego kulkę rzuciłem jej w głowę, mówiąc: To ja pierdolę pani sprawdzian!
Speaker A
Usewicz Przesadziłeś! Wyjdź! Sukces? Sukces! Na przerwie spotykam moją wychowawczyni. "Usewicz! Dzwoniłam do rodziców!" Moje pierwsze pytanie: Ojciec? Matka?
Speaker A
"Ojciec! kurwa... Bo mój ojciec miał jeszcze jedną wadę: Mój ojciec za każde, nawet najmniejsze przewinienie mnie i mojego brata karał w najgorszy możliwy sposób.
Speaker A
Karał nas tak, że jestem po kilku terapiach i nie mam tego przepracowanego. Mój ojciec za każde, nawet najmniejsze przewinienie karał mnie i mojego brata Rozmawiając z nami!
Speaker A
Ale nie na zasadzie: synu, źle zrobiłeś, idź do swojego pokoju, odetnę ci internet TP S.A.
Speaker A
o widzę mało kto wie co to jest internet z TP S.A To były takie 2-3 godzinne wykłady na temat moralności, tego jak się zachowaliśmy jak się powinniśmy zachować, dlaczego zachowaliśmy się tak, a nie inaczej i w połowie takiego wykładu, kiedy widział, że my zasypiamy
Speaker A
zadawał nam pytanie testując: Rozumiecie?! i my a automatu: "Rozumiemy!" "To powtórzcie!" I tego dnia, po tej akcji na lekcji chemii wracam do domu.
Speaker A
Staje przed drzwiami od klatki schodowej. Wkładam klucz jak na amerykańskich filmach: nagle się ściemniło, zaczął wiać wiatr.
Speaker A
W oddali usłyszałem grzmot. Drzwi zaczęły się otwierać w "Slow Motion" a po drugiej stronie od podwórka też zaczęły się otwierać drzwi.
Speaker A
Też "Slow Motion" I w tych drzwiach stanął mój ojciec. Nasze oczy się spotkały. Myślę sobie.
Speaker A
Spierdalam! I uciekłem do domu! Gdzie za chwilę przyszedł mój ojciec. Przyszedł mój ojciec-i nic, kompletnie nic.
Speaker A
"Cześć synu, Co u ciebie?" "Jak ci minął dzień?" "Co w szkole?" "Co dostałeś?" "Jakie plany na popołudnie?" Nic!
Speaker A
Ja wiem... ...że on wie. On wie, że ja wiem, że on wie... Ja wiem, że on wie, że ja wiem, że on wie.
Speaker A
I ta gra trwa kurwa, do wieczora. Ja wieczorem nie wytrzymuje presji, bo umówmy się, byłem w takim wieku, że ja reklamy z bielizną do końca nie wytrzymywałem!
Speaker A
Czemu kobiety się śmieją, jakby wiedziały, o czym mówimy? Więc idę do mojego taty wieczorem mówię: Tato!
Speaker A
Chyba musimy porozmawiać! A mój ojciec: "Jak musimy... ...to zapraszam!" Siadam na przeciwko mojego ojca.
Speaker A
Wiem, że nockę mam z głowy, bo jak na tamte czasy odjebałem największy numer w swoim życiu.
Speaker A
Siadam! A mój ojciec wyciąga portfel z portfela, wyciąga 200 zł. Daje mi to 200 złotych i mówi: "Jutro rano wstaniesz wcześniej.
Speaker A
Pójdziesz do kwiaciarni i za całą- całą- kwotę kupisz pani nauczycielce kwiaty. Pójdziesz do szkoły i ją przeprosisz.
Speaker A
Bo synu, zapamiętaj sobie tą lekcję do końca swojego życia. Z kurwami trzeba żyć dobrze.
Speaker A
Ja zwariowałem, ja zwariowałem. Pytam się: Tato ale jak? "Jak, jak debilu?" "Jak ja z matką?" I w tym momencie, ja się zorientowałem, że po moim kochanym ojcu odziedziczyłem pewną cechę w stu procentach.
Speaker A
My najpierw mówimy, a później słyszymy co? Jakiś czas temu siedzę sobie w kawiarni, uwielbiam kawę, mam wolny zawód, więc dla mnie kawiarnia jest najlepszym miejscem do pracy.
Speaker A
Siedzę sobie w kawiarni. Do stolika obok dobierają się dwie panie, na oko 40-45 lat.
Speaker A
Ewidentnie przyjaciółki... ...bo im się ryje nie zamykają po prostu! i jedna mówi do drugiej, że ma problem z córką bo ta córka jest wyśmiewana w szkole, jest wyzywany przez inne dzieci od małp bo ma bardzo bujne owłosienie na rękach.
Speaker A
Dodatkowo, ta dziewczynka nie potrafi matematyki ale ma cudowną nauczycielkę, która co lekcję bierze ją do tablicy żeby jej wytłumaczyć, żeby ona coś potrafiła, ona nie potrafi, płacze.
Speaker A
Ta szpila nienawiści nakręca. Ja w tym momencie mam wyjebane po co jestem w kawiarni Ja słucham!
Speaker A
Tu nic nie zostało zmyślone. To zostało spisane jak Biblia. Tylko to się wydarzyło. Drugi żart dla mnie i ta pani kontynuuje że ona nie ma pojęcia, co ma zrobić z tym problemem, że może tę córkę do jakiejś prywatnej szkoły przeniesie.
Speaker A
I w tym momencie ona się orientuje, że ja podsłuchuje. Więc się odwraca i mówi: "A pan!" "Co o tym myślisz?" I moja pierwsza myśl: "Aleś kurwa, trafiła!" Ale się uśmiechnąłem, bo wbrew pozorom jestem mega uprzejmym typem!
Speaker A
więc się uśmiechnąłem i powiedziałem zresztą zgodnie z prawdą, że wie pani co, ja uważam, że żadna szkoła w tym kraju nie nauczy małpy liczyć.
Speaker A
Słuchajcie 3 dni później, 3 dni później obudziłem się na OIOMie i kawiarnię mam spaloną w sensie zakaz wejścia do kawiarni, ale wbrew pozorom- jestem mega uprzejmym typem.
Speaker A
Szanuję wszystkich bez względu na wiek, płeć, status społeczny, wyznanie, poglądy polityczne. Bardzo szanuję ludzi pracujących, tych ludzi, którzy swoją ciężką pracą próbują sobie jakoś poradzić w tym pierdolonym kraju.
Speaker A
Dlatego rozmawiam z telemarketerami! Rozmawiacie? ja też rozmawiam. Ja rozmawiam, bo ja szanuję tych ludzi, bo oni mają ciężką pracę.
Speaker A
I dzwoni do mnie ostatnio taki jeden i mówi: "Dzień dobry, czy ja się dodzwoniłem do Szczecina?" Myślę sobie: Tak kurwa całego!
Speaker A
ale się ogarnąłem, mówię tak, dodzwonił się pan, O co chodzi? W czym mogę panu pomóc?
Speaker A
"Proszę Pana! Bo my w pana mieście organizujemy takie specjalne spotkania z dietetyki, proszę pana i suplementacji.
Speaker A
Będą pokazy, będą nagrody, będziemy gotować, będzie poczęstunek. Także, jak pan ma ochotę, to bardzo proszę pana imię, nazwisko, numer telefonu, rozmiar Sebastiana, adres mailowy.
Speaker A
Mówię: prrr szalony!! To Pan podaj mi swój adres mailowy, ja panu wyślę swoje zdjęcie i pan zobaczysz, że zły target!
Speaker A
Się rozłączył. Szanuję też ludzi, bez względu na to, jakiego są wyznania. Jakiś czas temu niedziela, popołudnie, pukanie do drzwi.
Speaker A
Ja wiem, że to nie są goście, bo u mnie goście wychodzą o tej porze z domu.
Speaker A
Podchodzę do drzwi. Otwieram te drzwi i przed drzwiami młoda, schludnie wyglądająca para. Patrzę na nich, a oni na mnie.
Speaker A
"Dzień dobry!" "Czy chciałby pan porozmawiać o Bogu?" Zapraszam. I oni kurwa zwariowali, ale wchodzą!
Speaker A
Ja mówię: Zapraszam śmiało, śmiało! Czym chata bogata! Do żony krzyczę: Kawę, kurwo wstaw! Gości mamy, ciasto dawaj do chuja!
Speaker A
Co się dzieje! Śmiało! My jesteśmy normalną, taką normalną, tolerancyjną rodziną polską. Śmiało zapraszam, zapraszam.
Speaker A
I oni wchodzą. Ja otworzyłem drzwi od łazienki, usiadłem na sedesie JA JESTEM BOGIEM!! BUAHAHAH!!
Speaker A
I to był prawdopodobnie pierwszy raz, kiedy Jewhowi wypierdolili komuś z chaty na własne życzenie.
Speaker A
W ogóle dostajecie ode mnie dożywotnią licencję na używanie tego sposobu, bo działa. Mamy też taki zwyczaj z przyjaciółmi, że co roku w jakąś jakiś ciepły długi weekend wynajmujemy sobie mały domek na wsi.
Speaker A
Mała wieś, trzy domki, jeden na wynajem. I my oddajemy dzieciaki do babci i nianiek!
Speaker A
I jedziemy na ten weekend odpoczywać! Jak myśmy kurwa ostatnio odpoczywali! Powiem Wam...My wzięliśmy po trzy litry odpoczynku na głowę.
Speaker A
Ja pierwszy raz w życiu odpoczynek popijałem odpoczynkiem. Masakra. Wiecie, 4 dni odpoczywania i niedziela, południe pukanie do drzwi.
Speaker A
Wiecie jak wygląda niedziela po takim odpoczywaniu? Część odpoczywa, część śpi, część jeszcze najebana i pukanie do drzwi.
Speaker A
moja znajoma mówi: "Sprawdzę kto!" i podchodzi do okna, odsłania zasłony, mówi: "Jehowie kurwa!, Nie otwieramy!" Ja dokończyłem odpoczynek.
Speaker A
Jak nie otwieramy?! Będziemy z nimi rozmawiać! Ja będę z nimi rozmawiał! I podchodzę do drzwi.
Speaker A
Otwieram drzwi. Tam były takie dwa schodki. I na dole tych schodków. Dwóch kurwa pięknych.
Speaker A
Jacy oni byli piękni! Garnitury koszule krawaty spinki, mankiety zegarki fryzury ruchałbym, tacy byli piękni!
Speaker A
Patrzę na nich. Oni na mnie. "Dzień dobry!" "Czy da się zbudować dom bez cegieł?" aaa widziałeś ty kiedyś kurwa ślimaka?
Speaker A
"Widziałem!" ...i co ma ślimak na grzbiecie? "Skorupkę!" A czym jest skorupka tego ślimaka dla tego ślimaka?
Speaker A
"Do widzenia!" i poszli... Po dwóch tygodniach dzwoni do mnie właścicielka tego mieszkania, tego domu, że ona już pierdoli, że ona już w ogóle nam nigdy nic w życiu nie wynajmie bo od dwóch tygodni przychodzi dwóch jehowych pyta o syna Damiana, bo oni już wiedzą o co chodzi z tym ślimakiem.
Speaker A
Bardzo chętnie pogadają o tych skorupkach! Miejscówkę mi zjebali! Ale prawda jest też taka. Prawda jest też taka, że nie da się, nie da się być zawsze uprzejmym, nie da się wszystkiego i wszystkich lubić.
Speaker A
Każdy z nas ma coś, czego nie lubi. Banany, salceson, Donald Tusk. Ja też mam takie rzeczy.
Speaker A
Nienawidzę kurwa pociągów, nienawidzę pocią...nienawidzę pociągów, nienawidzę. Nienawidzę tego, że wsiadam do jebanego pociągu drugiej klasy kurwa i tam wiecie jest przedział i są trzy osoby, to ja już kurwa nie mam gdzie siedzieć.
Speaker A
Nienawidzę...Nienawidzę tego, że ci ludzie w tych zasranych pociągach żarcie ze sobą biorą, jakby kurwa Warsy były pozamykane.
Speaker A
Nienawidzę pociągów, nienawidzę. To żarcie zawsze jest takie samo. Bułki z pasztetem, kurwa, jałowca, pomidory, jajka na twardo, pomarańcze.
Speaker A
Bo przecież to nikogo nie wkurwia ten zapach. Nienawidzę kurwa pociągów. Ci ludzie w ogóle co chwilę, mam wrażenie robią sobie wybory.
Speaker A
Kto rządzi w przedziale! Temu za zimno, temu za ciepło tamu za jasno, temu za ciemno.
Speaker A
Temu wieje, temu nie wieje. Kurwa, nienawidzę pociągów. Ja mam wrażenie, że Ci ludzie tam jakieś dywany cygańskie rozwijają w kapciach kurwa siedzą.
Speaker A
No nienawidzę pociągów. Nie lubię pociągów. I jak mam dziś jechać pociągiem? Jeżdżę pierwszą klasą.
Speaker A
Jakiś czas temu jechałem ze Szczecina do Olsztyna. Osiem godzin podróży. Znalazłem sobie pociąg pierwsza klasa, miejsce przy oknie.
Speaker A
Ja w pierwszej klasie mam wszystko, co potrzebuję do podróży. Miejsce przy oknie. Wygodnie. Prąd.
Speaker A
Internet porno. I ja też mam taki zwyczaj, że biorę ze sobą takie drugie śniadanie w razie jakby Wars był zamknięty.
Speaker A
Taki standard. Trzy bułki z pasztetem, dwa pomidory, trzy jajka, pomarańcze na deser, bo lubię.
Speaker A
Tak, tak, tak, lubię, lubię, lubię jedzonko. I zawsze zostawiam to sobie na środkowym siedzeniu żeby mieć pod ręką w razie jak zgłodnieje.
Speaker A
I po godzinie podróży rozsuwają się drzwi do przedziału i do przedziału wchodzi taka starsza pani, na oko, ja nie wiem z 900 lat.
Speaker A
Patrzy na mnie, patrzy na tą moją torbę i mówi: "Mógłby pan zabrać tę torbę?" Ja sobie myślę oczywiście, to jest pierwsza klasa.
Speaker A
My się tutaj szanujemy. Może to jest miejsce, które ona sobie wykupiła na którym przez ostatnie 600 lat jeździ na tej trasie.
Speaker A
Więc ja wziąłem to swoje jedzenie, położyłem na miejsce na bagaż. Ta stara kurwa położyła tam swoje śniadanie i usiadła przy korytarzu.
Speaker A
Siedem godzin podróży z tą babką w pociągu a w mojej głowie tylko jedno: zajebać jej, czy jej nie zajebać, zajebać jej? Ja do żony dzwoniłem: Mów STOP! "X, Y, Z" zajebać jej, czy jej nie zajebać, zajebać jej , czy zajebać jej nie zajebać!
Speaker A
Ale umówmy się- wiecie, że jestem uprzejmym typem nie będę bił kogokolwiek w pociągu Na dworcu jej zjebałem!
Speaker A
Bo zasłużyła. Od pewnego czasu też nienawidzę PKP jako firmy, nienawidzę PKP jako firmy. Wracałem z Dąbrowy Górniczej z występu plan mojego powrotu wyglądał następująco: w Dąbrowie wsiadam w pociąg, jakieś 30 minut do Gliwic i tam na dworcu 7 godzin oczekiwania na kolejny transport, który
Speaker A
zawiezie mnie do domu. Wsiadam do pociągu i w tej historii jest bardzo ważna rzecz.
Speaker A
Ja mam pęcherz jak mała dziewczynka. Mój pęcherz jest jedyną małą rzeczą jaką ja mam.
Speaker A
Mój pęcherz jest jak facet korzystający z usług prostytutki Tu i Teraz Nie ma innej opcji!
Speaker A
Jadę sobie tym pociągiem z Dąbrowy Górniczej 5 minut do Gliwic i kurwa czuję, że jest Sobie tak myślę nie no to jest przecież pociąg drugiej klasy.
Speaker A
Tu w kiblu na pewno siedzi jakiś koleś, który 6 złotych chciał zaoszczędzić i jedzie jebany na gapę kurwa, więc ja się tu nie odleje!
Speaker A
Ale myślę sobie dobrze, zaraz wysiąde tam jest dworzec. Dworzec, piękny, nowy, wyremontowany, tam będą kibelki, załatwię swoje!
Speaker A
Wysiadam z pociągu, BIEGNĘ do tej toalety. Wysiadam z pociągu, IDĘ do tej toalety. Staję przed drzwiami, a na drzwiach jest napis: "Toaleta nieczynna od godziny 22 do 6" 01:30 myślę sobie "Dobra, idę na miasto!: Znaczy "Na Gliwice" wychodzę przed dworzec, a mój pęcherz robi "ni chu ja! Ani kroku dalej!"
Speaker A
Wiecie, my faceci w takich sytuacjach mamy o wiele łatwiej niż wy kobiety. Nam wystarczą dwie ściany pod obojętnie byle jakim kątem, byle tylko ciemno było.
Speaker A
Więc ja się odwracam. A ten zasrany dworzec oświetlony jest z każdej możliwej strony! Każdy róg, każdy kąt, każde drzewo, każdy krzak, każdy śmietnik.
Speaker A
I dodatkowo jest monitoring. Ja jako młody aspirujący celebryta nie mogę sobie pozwolić żeby ktoś mnie złapał na gorącym uczynku z Sebą w ręku.
Speaker A
Myślę sobie: Dobra, wracam na dworzec... ...przesiedzę to! Siadam na ławce, ale wiecie jak zaczyna cisnąć jedynka zaraz ciśnie...
Speaker A
...Dwójka więc ja wstaje, mówię: no nie mogę siedzieć bo krecika uduszę i zaczynam chodzić.
Speaker A
Nie mogę chodzić, bo pęcherz, nie mogę usiąść, bo mi zwierzęcia szkoda. Chodzę myślę! Jestem w takiej desperacji, że zaczynam szukać jakiegokolwiek pojemnika: śmietnik, garnek, butelka od Nestea żeby 1 i 2 wlazło.
Speaker A
No cokolwiek. I nagle patrzę- Drzwi! Z napisem: "Pokój dla matki z dzieckiem" i moja pierwsza myśl powinna być taka, że: a może tam jest kibelek w środku Drzwi są otwarte w ramach rekompensaty, że tamte kibelki są zamknięte.
Speaker A
To powinna być moja pierwsza myśl, ale moja pierwsza myśl była: Pokój dla matki z dzieckiem.
Speaker A
Może mają pieluchy? Pomyślałem to drugie. Łapię za klamkę i to jest kurwa mój dzień. Drzwi się otwierają.
Speaker A
Wchodzę do środka. Jest kibelek. Zamykam się. Spodnie w dół. Siadam. Telefon. Moje Godzinki po trzech minutach słyszę zamek otwierany od zewnątrz.
Speaker A
Otwierają się drzwi więc krzyczę: ZAJĘTE! Wpada ochroniarz- metr sześćdziesiąt Jakie kurwa, zajęte? Kim ty jesteś?
Speaker A
Co ty tu robisz? Jak ty otworzyłeś te drzwi? Ja siedzę na tym za małym kiblu, patrzę na niego, mówię: człowieku, bo ja taką moc mam, że jak mi się srać chce to myślami drzwi zamknięte otwieram...
Speaker A
Wypierdalaj! Koleś spojrzał na mnie z taką pogardą i powiedział do mnie coś, co często mówi do mnie moja żona: "Masz 3 minuty!" I wyszedł.
Speaker A
I wiecie jak to jest. Z dwójką jest dokładnie tak samo jak z seksem. Jak ktoś zepsuje atmosferę to nic z tego nie będzie.
Speaker A
Więc ja się ubieram, idę do tych drzwi i sobie myślę, że zaraz otworzę te drzwi i jednym ruchem ręki karakanowi łeb z karku utrącę.
Speaker A
Więc idę. Otwieram drzwi, a za nimi jego kolega. 2 na 2,20 Taki Góra z "Gry o Tron" mówię: ...Dobry.
Speaker A
Czyli rozmawiamy... I zaczynam tłumaczyć: że to co dziś jest śmieszną historią, wtedy było uwłaczające, było upokarzające!
Speaker A
Ja im to to tłumaczę. Oni totalnie "no comprende" Ja widzę, że on nic nie zrozumiał, mówię dobra, to nie ma sensu!
Speaker A
Mówię: panowie, podajcie mi tylko nazwę firmy ochroniarskiej, dla której pracujecie żebym wiedział, gdzie się nie zatrudniać na emeryturze.
Speaker A
To jest kolejny żart dla mnie i oni mi podali tę nazwe i ten karakan mówi: "Oczywiście ma pan prawo złożyć skargę." No co ty, kurwa?! Naprawdę?
Speaker A
i złożyłem! Kilkanaście akapitów do PKP. O tym, jak się poczułem, jakie to było upokarzające uwłaczające jakiejkolwiek ludzkiej godności.
Speaker A
Przeczytałem to i sobie pomyślałem: Nie no oni tego nie zrozumieją... Więc napisałem P.S.: Jeżeli nie zrozumieliście tego co powyżej, to w krótkich żołnierskich słowach: nie wkurwia się grubego, niewyspanego niewysranego typa w nocy na dworcu w Gliwicach!
Speaker A
PS2. Żądam przynajmniej przeprosin. I wysłałem. Po dwóch tygodniach otrzymuję odpowiedź od przemiłej pani z PKP!
Speaker A
która mi tłumaczy, że te kible to jakaś tam prywatna spółka a oni nie mają na to wpływu I w ramach przeprosin i rekompensaty za poniesione krzywdy otrzymuję roczny talon na każdą toaletę, na każdym dworcu w Polsce P.S.
Speaker A
Otwartą! P.S.2 Załoga firmy ochroniarskiej została przeszkolona jak ma zachowywać się w podobnej sytuacji! I mój chory łeb sobie wyobraził to szkolenie: Oni zebrali tych wszystkich "Leśnych Dziadków" wiecie, z tą 1-szą, 2-gą, 44-tą grupą inwalidzką Kazali im się ładnie ubrać.
Speaker A
Oni się ubrali w takie sztrusowe garnitury! brązowe, takie niemal włochate. Kazali im przyjść pod Sheraton.
Speaker A
Oni stoją pod tym Sheratonem, jarają szlugi... "Ty Zbychu, my to chyba będziem z jakiejś strefy komforta wychodzić, Zbychu co?" "Franiu, no my to to może wychodzić, ale Józek wyjeżdżać, przecież on jest kurwa na wózku!" "Hahahaha" Podejrzewam, że taki żarty tam padały... I oni ich zebrali w takiej pięknej sali.
Speaker A
Na scenę wszedł 19-sto letni coach po 40 fakultetach i 122-óch kursach na Grouponie, bo akurat Groupon był wszedł na scenę.
Speaker A
Na telebimie wyświetlił moje zdjęcie. Proszę o ciszę. Zaczynamy szkolenie. Można notować. Jak gruby w kiblu...
Speaker A
...Nie wkurwiamy! Dziękuję. Koniec szkolenia, można się rozejść. Podejrzewa, że tak to wyglądało. Ale jeżeli po tym co tutaj mówię i w ogóle z racji tego czym się zajmuję, czyli bardzo dużo podróżuję wszelkimi środkami lokomocji i jeżeli wydaje się Wam, że w moim podróżowaniu
Speaker A
problemem jest moja waga, to nie... Problemem... Jest mój wzrost. Kto z Was kiedykolwiek leciał samolotem klasinie!
Speaker A
a klaszczecie po wylądowaniu? Kto klaszcze? Bardzo dobrze. Dlaczego nie? Przecież ja od pół godziny mówię kurwa o uprzejmości, o tym, żeby być miłym dla siebie?
Speaker A
Według mnie klaskanie w samolocie jest jednym z najfajniejszych zwyczai, jakie my Polacy mogliśmy wymyślić.
Speaker A
To jest zajebiste pokazanie temu pilotowi, jak bardzo doceniamy jego pracę, jego setki godzin wylatanych na symulatorach, tysiące godzin w maszynach, żeby nas bezpiecznie na ziemię z Hurghady, All Inclusive, Last Minute kurwa z Egiptu sprowadzić.
Speaker A
Rozumiecie rozumiecie? Słyszy to, on ma kamery, mikrofony, wszystko słyszy. To jest mega docenienie jego pracy. Naprawdę!
Speaker A
Wyobraźcie sobie, że będziecie wracać z tego występu. Zamówicie taksówkę. Wsiądzie do taksówki, kierowca będzie bił Wam brawo że zajebiście, że to właśnie jego wybraliście.
Speaker A
Podacie mu adres będzie bił brawo, że daleko Zawiezie was. Wy będziecie mu bić brawo, że was nie ojebał na zakrętach będziecie płacić, on będzie bił brawo że z napiwkiem.
Speaker A
To jest mega docenienie czyjejś pracy. Kim Pan jest z zawodu? Czym się Pan zajmuje?
Speaker A
Na czym Pan zarabia pieniądze? A czym się firma zajmuje? Pan konkretny...a Pan? Ekonomista. I co pan robi?
Speaker A
Ekonomomujesz tak? a kogo? Ekonomujesz ale czy jesteś ekonomistą... ...Nie wiem...doradzasz w banku? Nie wiem. Jesteś nei wiem co robisz?
Speaker A
Oceniasz zdolność kredytową? Co robisz? Obecnie działalność gospodarcza. Kurwa nie to jest luz, że prywaciarz. Ale fajnie: jestem ekonomistą i mam działalność gospodarczą.
Speaker A
Czy się pan zajmuję działalnością gospodarczą? Ale czym? Ekonomistą jestem! Co pan robi w pracy? Konkretniej?
Speaker A
Jak Pan ludziom pomaga? Ja jestem ekonomistą, ja nie pomagam. no kurwa ciężkie... Ciężki orzech do zgryzienia mi pan teraz dałeś.
Speaker A
No dobrze, jest pan ekonomistą, ale jest pan sobie szefem. Czy ma Pan kogoś nad sobą jeszcze?
Speaker A
A co pan budujesz? Przez nią powiedziałeś pan, że jest pan ekonomistą. Kurwa, nie budowlańcem.
Speaker A
Produkcja domków. Jakich? Sauny robisz? Pan to mąż kurwy, ekonomista, przedsiębiorca, kurwa sauny budujesz ziomek masz drewno, kurwa piecyk, węgiel, woda- gorąco,gorąco-30 tysięcy! Dziękuję!
Speaker A
Ja myślałem, ze ty jesteś jakimś doradcą premiera. No nie wiem... To budujesz saunowe... No dobrze, wyobraźmy sobie, że przychodzi do ciebie klient.
Speaker A
Jak masz na imię? Bartek. Mówi Panie Bartku, sprawa jest, bo musimy zrobić taki domek saunowy, taką saunę.
Speaker A
Której Pan jeszcze nigdy w życiu nie robił! To będzie w chuj ciężkie! Nikt nie chciał mi pomóc!
Speaker A
Pan może być jedynym Pan jest ostatnim typem ekonomistą, przedsiębiorcą, który się zna na budowie saun!
Speaker A
musi pan to zrobić. Ty patrzysz projekt mówisz: uuuu On mówi: to nie jest jeszcze problem.
Speaker A
Problemem jest to, że musi być na jutro. Ty mówisz mu: "ni chuja!" On Ci mówi ile zapłaci!
Speaker A
Ty mówisz: BEDZIE! ...I robisz to Robisz to... ...Rozumiesz? Zarabiasz mnóstwo siana, mnóstwo siana, zarabiasz, ale przeliczasz i stwierdzasz, że kurwa jednak za mało.
Speaker A
I przychodzi twój klient mówi Panie Bartku, wiadomo, że ja nie dopłacę, ale robota świetna.
Speaker A
Jak się czujesz? Chujowo, bo trochę straciłeś. Nie zarobiłeś tyle co chciałeś, ale z drugiej strony doceniony, bo klasnął.
Speaker A
Rozumiesz? Ja o tym mówię. To jest w chuj uprzejme. Spróbujcie tego w łóżku! Spróbujcie tego w łóżku!
Speaker A
Tu widzę parka, tu parka jest, parką jesteście? W drugim rzędzie. Małżeństwo? Jak długo? Rok.
Speaker A
Czyli ty nie możesz ani powiedzieć 10 ani 5 ty musisz ROK! Dobrze, Fajny wieczór spoko jest, nie?
Speaker A
Zajebiście! Bardzo się cieszę! Wróćcie do domku, walnijcie sobie winko czerwone, białe może być tanie.
Speaker A
Spokojnie, wiem gdzie jestem. Walnijcie sobie winko? I ty przyjacielu? Zrób małżonce najlepszą mintę, na jaką cię kurwa, stać.
Speaker A
Zrób jej językiem między nogami. Pieprzonego Leonarda da Vinci. Spróbuj tam zrekonstruować pieprzoną Kaplicy Sykstyńskiej.
Speaker A
Rozumiesz? To ma być mistrzostwo? To ma być: to ma być tak! To ma być tak.
Speaker A
A ty małżonko szanownego pana. Ani mru mru. Jedyne, co możesz robić, to klaszcze. Ja pierdolę, ja to z żoną ostatnio przetestowałem, słuchajcie!
Speaker A
Jak było zajebiście! Fakt, że ja musiałem przypominać, żeby klaskała. Ale było super!! Było super.
Speaker A
Ale, ale... W związku nie może być tak, że Ty mu będziesz coś dłużna, dlatego w podziękowaniu zrobisz mu najgłębszy fellatio, jakie kiedykolwiek widziałaś na RedTube.
Speaker A
Rozumiesz? Jak masz na imię? Nie! Mąż. Piotr! Wiesz, jak ma wyglądać to felattio? To ma być tak: "Piotr jak Ci minął wie..." To ma być tak! I Piotr Przyjacielu- bo już jesteśmy przyjaciółmi.
Speaker A
Ja znam twoje imię, znam twoją żonę. Wiem, co będziecie robić za chwilę. Piotr Przyjacielu, prośba ode mnie jako facet do faceta nie chodź kurwa jak mężczyzna, bo to jest kurwa brzydkie...
Speaker A
My dochodzimy i my jeszcze takie dźwięki wydajemy jakby kurwa King Kong zdobył- nie wiem, kurwa- Rysy.
Speaker A
A my faceci powinniśmy się dymać za taką dźwiękoszczelne ścianą, żeby tylko było wiecie glory hole, a nie rób tego dobrze, nie rób tego.
Speaker A
Zamiast tego: spójrz i głęboko w oczy! I śpiewaj kurwa! Nie, nie, nie śpiewaj. Zamiast tego, jak już będziesz wiedział, że to jest ten moment, że nadchodzi ten moment spójrz jej głęboko w oczy z miłością.
Speaker A
Bo naprawdę dużo miłości trzeba, żeby one brały to do buzi. One normalnie tego nie lubią.
Speaker A
Spójrz jej głęboko w oczy. I napiszcie mi jak było. Ale wracamy do mnie, wracamy do mnie wracamy do moich podróży.
Speaker A
Wbrew pozorom, wbrew temu co powiedziałem na temat Warszawy ja bardzo lubię Warszawę. Bardzo lubię Warszawę, bo Warszawa kojarzy mi się z domem mojej babci o której już mówiłem Wiecie, pełno ludzi, połowa najebana wszędzie słoiki.
Speaker A
To jest czwarty żart dla mnie, o ile dobrze liczę. I słuchajcie, jakiś czas temu ze Szczecina do Warszawy można było polecieć bardzo tanio i bardzo szybko.
Speaker A
Ja zaplanowałem sobie taką podróż. Dzień przed tą podróżą jestem u mojej mamy w odwiedzinach.
Speaker A
Pijemy kawę, ja mówię do niej: Mamo! Do Warszawy, jutro lecę! "Boże synu!" Do Warszawy, tyle godzin w pociągu!
Speaker A
Co ty tam będziesz jeść? Co ty tam będziesz jeść? Mi jescze jałowca pomarańcz została, to ci do reklamówki spakuję, co?
Speaker A
Ja mówię: Mamo! Lecę! Znaczy się, że LECĘ samolotem! Samolotem? No to ja widzę, że od tych stand-upów to ci się kompletnie w dupie poprzewracało dziecko-kompletnie!
Speaker A
Mówię: Mamo! Bilet w jedną stronę kosztował mnie 39 złotych! 39 złotych? Tak tanio? Pomyśl, jak tani byłby pociąg.
Speaker A
Kurwa, nie przegadasz... Nie ma opcji. Na następy dzień jestem sobie na lotnisku jak każdy szanujący się Polak jakieś 3 godziny przed odprawą odprawiam się i zostaje mi jakież dwie godziny i 53 minuty.
Speaker A
Myślę sobie co ja mam zrobić z tą krótką chwilą? Wpadam na pomysł, na który tylko facet samotnie na lotnisku sobie może pozwolić.
Speaker A
Pierdolne sobie piwko! Ale...Pomyślałem sobie: Pęcherz! Znaczy tu jest mózg- tu pomyślałem pęcherz jest tu pomyślałem sobie "pęcherz", ale nie! To jest lotnisko- tu są toalety.
Speaker A
Tam jest samolot, też są toalety. Walnąłem 6. Wchodzę na pokład samolotu, mijam próg samolotu i czuję, że jest.
Speaker A
Więc idę do stwerdessy i mówię: "excuse me! Czy I can go do toilet, because I must!" Ona patrzy na mnie: "Now you can not go to toilet "now you must sit on your seat, sit on your seat, sit on your seat please!"
Speaker A
SIT ON YOUR SEAT PLEASE!! Ja mówię: Okej, I'm gonna sit on my seat sit on my seat...
Speaker A
Więc idę sit on my seat.... I wiecie w RyanAirze jak nie dopłacacie tych dodatkowych opłat do biletu to gdzie siedzicie najczęściej?
Speaker A
Na środku! Ja wyjebane. Siadam i tańczę i moi sąsiedzi tańczą razem ze mną. Ja czuję, że się dupa samolotu podnosi, więc idę do tej stewardessy i mówię: Excuse me! Czy I can go no bo się zleję!
Speaker A
Ona patrzy na mnie: no może pan iść. Dlaczego pan do mnie po angielsku cały czas krzyczy?
Speaker A
Mogę? Tak tylko idzie pan na przód, Chuj, idę na przód! idę na przód, staję przed drzwiami do tej toalety...
Speaker A
...a drzwi tej toalety kończą się tu. Otwieram to. Myślę sobie... Że komórka Harrego Pottera pod schodami to jest M3.
Speaker A
ale ja muszę! Więc wiecie, próbuję jakoś tak, jakoś kurwa tak- nic! Kątem oka zerkam, czy nie wzbudzam zbyt dużego zainteresowania wśród moich współpasażerów.
Speaker A
Wszyscy wyjebane. Tylko w pierwszym rzędzie rudy. ...chuj... Ale ja muszę. Patrzę tam w głąb.
Speaker A
Myślę sobie jak ja mam rozwiązać tę "Komnatę Tajemnic"? I nagle jest! Przebłysk, myśl idea pomysł.
Speaker A
Kiedyś, 20-30 lat temu, kiedy budowano domy albo bloki, były tam mieszkania. I w tych mieszkaniach były osobno, wiecie kibelek i osobno łazienka.
Speaker A
To ten kibelek oznaczano takim takim drewnianym znaczkiem w kształcie chłopca. W ten sposób sikającego do drewnianego wiaderka.
Speaker A
Podchodzę do tych drzwi. Sprawdzam zapięcia od marca. Odchylam się. Kątem oka zerkam, czy nie wzbudzam zbyt dużego zainteresowania wśród współpasażerów.
Speaker A
Wszyscy wyjebane! Tylko rudy: Ale ja już nie mogę! Odchylam się, robię swoje... ...kurwa! Ani kropli nie uroniłam. Rozumiecie?
Speaker A
Jakbym mógł, to bym zdjęcie żonie zrobił, że potrafię. Tylko po co? Wiadomo, nie! Wstaję!
Speaker A
6 kilogramów lżejszy. Uśmiechnięty. Zadowolony. Szczęśliwy Zapinam rozporek, odwracam się. A cały samolot. Dzięki wielkie.
Speaker A
Byliście super. Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo dziękuję. Dbajcie o siebie, Uprawiajcie seks. 500+ nie będą dawać wiecznie, wiadomo.
Speaker A
Klaszczcie sobie w domu. Oceniajcie się, kochajcie się. Jeszcze raz wielkie dzięki.
Topics:stand-upDamian Viking Usewiczkomediahumorżycie codziennepandemiazdrowiedietawystępy na żywopolski stand-up











