Są jacyś ludzie i rozmawiają o albumach, tutaj architektura, tutaj jeszcze między sobą po angielsku, że potrzebują tego czy tego, Agnieszka wchodzi i mówi: „Ojej, ale tu nie ma ubrań, no to co ja tu będę robiła?”
I mówię: „No tak, właściwie wizerunek masz taki, że tobie chyba nie wypada, bo ty jesteś od tych filmów, z tymi smutnymi kobietami, co płaczą, co cierpią, co walczą.
Witam w nowym odcinku podcastu Musimy porozmawiać o kinie, a dzisiaj moją rozmówczynią będzie osoba, której nazwisko w zasadzie mogłoby funkcjonować w słowniku wyrazów bliskoznacznych pod hasłem aktorka: myślisz aktorka, mówisz Agata Kulesza.
Otóż, kiedy powiedziałem w redakcji Filmwebu, że odwiedzi mnie Agata Kulesza, jedna z osób, która siedziała blisko mnie, powiedziała mi: „Wow, ale ty się chyba trochę boisz.” A ja mówię: „No ale dlaczego?” „No bo wiesz, bo to jest Agata Kulesza.” Więc na początek chciałem zapytać, czy ma pani czasem poczucie, że być może onieśmiela ludzi?
Znaczy często zdarza mi się już tak, no nawet nie przyjmuję tego z jakąś prawdziwą rozkoszą, bo można by tak nakarmić swoje ego, że widzę młodych aktorów, którzy się lekko denerwują przed spotkaniem ze mną.
A ja myślę sobie, że to jest kwestia tego, że jestem już taka dorosła i taka dojrzała, że dla nich jestem ta dużo starsza aktorka z takim dużym doświadczeniem.
Ale rzeczywiście czasami zdarza się, że jestem w jakiejś takiej dziwnej sytuacji, czyli podnoszę łyżkę zupy do ust i nagle ktoś mnie zaatakuje z telefonem.
Ale jak na przykład porozmawia się z pani znajomymi, albo poszpera w pani mediach społecznościowych, to powiedziałbym, że wychodzi jakby druga Agata Kulesza.
Tak to nazwałam, pamiętam jak miałam taką sesję zdjęciową na łódce i oni powiedzieli: „Agata, usiądź tam, bo ta łódka nazywa się Zuchwała i to świetnie do ciebie pasuje.
Wchodzimy z Agnieszką, są jacyś ludzie i rozmawiają o albumach, tutaj architektura, tutaj jeszcze między sobą po angielsku, że potrzebują tego czy tego, Agnieszka wchodzi i mówi: „Ojej, ale tu nie ma ubrań, no to co ja tu będę robiła?”
Co jest, to było tak zabawne, bo ci ludzie na nią spojrzeli, nie wiedzieli, że jej córka jest ekspedientką, a córka też ma takie samo esprit, jest tak samo błyskotliwa.
Lubię ludzi kreatywnych i lubię takich ludzi, którzy potrafią tak szybciutko chwycić te sytuacje, tak ją nakręcić i wprowadzić w jakąś taką kreację, w nowy świat.
A w ogóle coś takiego jak vis comica, czyli właśnie sztuka rozśmieszania innych, pani zdaniem można się tego nauczyć, czy to albo się ma, albo się nie ma?
I czy byłaby tak miła, bo to jeszcze jest ten ton, który te, te postawianie, czy byłaby tak miła i miałaby frajdę z tego, że weźmie w takim przedsięwzięciu udział.
Sporo się mówi o tym w kontekście komedii właśnie, że poprawność polityczna zabija komedię, że na przykład żarty z lat 90. można było się śmiać praktycznie ze wszystkiego.
Też jest jakiś taki bardzo popularny, być może stereotyp, być może nie, komika z depresją, człowieka, który jest w stanie rozśmieszać rzeczywiście wszystkich dookoła.